Już wtedy miała w sobie coś, co wyróżniało ją spośród rówieśników — ciekawość, energię i determinację.
„Ja nie byłam cichym dzieckiem, po prostu obserwowałam świat, wchłaniałam go i szukałam ruchu… i tańca” — wspominała swoje dzieciństwo.
Balet dawał jej wolność, nauczył dyscypliny i precyzji, ale prawdziwe powołanie znalazła w prawie i administracji, które stały się jej ścieżką zawodową.
Po ukończeniu Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Gdańskiego Marta wkroczyła w świat, który wymagał odwagi i odpowiedzialności.
Przez osiemnaście lat służyła w Służbie Celnej, a potem w Krajowej Administracji Skarbowej, zajmując się kluczowymi operacjami, od kontroli przemysłu alkoholowego po walkę z nielegalnym hazardem.
„Moja codzienność to nie jest siedzenie za biurkiem. Często przeżywam sceny jak z filmu sensacyjnego” — opowiadała o pracy, która wymagała zarówno precyzji, jak i determinacji.
Życie prywatne Martę prowadziło ku Karolowi Nawrockiemu. Spotkanie z nim było przypadkowe, lecz od pierwszej chwili wywołało silne emocje.
„Minęłam się kiedyś w przejściu na schodach z chłopakiem, spotkaliśmy się wzrokiem. Zaskoczyło mnie, że tak mnie przeszył, poczułam coś niesamowitego” — wspominała.
Z czasem ta znajomość przerodziła się w trwały związek, który przetrwał wiele lat i stał się fundamentem jej życia rodzinnego.
W 2010 roku Marta i Karol wzięli ślub, a ich dom wypełniły dzieci: Daniel, jej syn z poprzedniego związku, którym Karol zaopiekował się jak własnym, oraz Antoni i Katarzyna, ich wspólne dzieci.
„Bez Daniela nie wyobrażam sobie życia. To on nauczył mnie, co to naprawdę znaczy kochać bez granic” — mówiła Marta, patrząc na zdjęcia rodzinne, gdzie trzymają się za ręce, uśmiechając się do siebie nawzajem.
Kiedy Karol postanowił kandydować na prezydenta, Marta zdecydowała się zawiesić swoją karierę, aby być przy nim i wspierać go w każdym kroku.
„Ja nie wyobrażam sobie, żeby nie być przy nim w ten ważny czas. Zawiesiłam swoje życie na pauzę, ale razem jesteśmy silniejsi” — mówiła, podkreślając, że wsparcie w rodzinie i partnerstwie to fundament wszystkiego.
6 sierpnia 2025 roku Marta stała się Pierwszą Damą Polski. Choć świat teraz patrzył na nią z kamer i mediów, ona pozostała sobą — matką, żoną i człowiekiem, który słucha i pomaga innym.
„To wielki zaszczyt, ale ja pozostaję sobą — matką, żoną, osobą, która codziennie słyszy głosy tych, którym potrzeba wsparcia” — mówiła w jednym z wywiadów.
Skupiła się na ochronie dzieci i młodzieży w świecie cyfrowym, walce z hejtem i wyrównywaniu szans edukacyjnych, zwłaszcza dla osób z niepełnosprawnościami.
„Chcę być blisko ludzi, słuchać ich historii, bo każdy głos jest ważny” — dodawała.
Marta wciąż kocha taniec i sport, a wieczory spędza z książką kryminalną w ręku, kiedy dom już śpi.
Jej historia jest opowieścią o kobiecie, która przeszła od lekcji baletu w Gdańsku, przez trudne decyzje w pracy, aż po życie publiczne, nigdy nie tracąc siebie.
„Nasza rodzina — to mój dom, moja prawda, moja opora” — powtarza, patrząc na dzieci i męża, i to właśnie rodzina pozostaje jej największą siłą i inspiracją.
Grzegorz Krychowiak o relacji z żoną. Czy piłkarz zawsze mógł liczyć na wsparcie żony
Jak rozpoczęła się kariera Marcina Prokopa w telewizji. Kto zawsze go wspierał i wierzył w niego
Na ekranie przez lata była opanowana, elegancka i przewidywalna — widzowie znali ją jako Elżbietę…
Powrót, na który niewielu liczyło, a wielu cicho czekało. Po latach milczenia, które dla jednych…
Nie tak miało to wyglądać. Scena była dla niego miejscem naturalnym — przestrzenią, w której…
Na ekranie była wyrazista, momentami impulsywna, pełna emocji, które trudno było przeoczyć. Widzowie pokochali ją…
Na scenie zawsze brzmiała pewnie, jakby każdy dźwięk był dokładnie na swoim miejscu, a głos…
To nie była historia zaplanowana od początku ani relacja, która rodzi się w świetle kamer.…