Screenshot
Gdy w 1967 roku Sylwester Chęciński stanął na planie z kamerą, nikt nie przypuszczał, że opowieść o sporze Kargula z Pawlakiem stanie się czymś więcej niż komedią.
Dla aktorów była to jedna z ról w karierze. Dla widzów — zwierciadło polskiej duszy. A dla historii kina — legenda.
Władysław Hańcza, niezapomniany Kazimierz Pawlak, był aktorem o zupełnie innym emploi, niż to, z którym kojarzą go dziś kolejne pokolenia.
Przed „Samymi swoimi” grywał role dostojne, często arystokratów, ludzi z zasadami, postaci poważne i zdystansowane.
Sam długo nie był przekonany do tej roli. „Ja? Chłop spod płota?” — miał mówić pół żartem, pół serio. A jednak to właśnie Pawlak stał się jego scenicznym przeznaczeniem.
Prywatnie Hańcza był człowiekiem spokojnym, uporządkowanym, bardzo rodzinnym.
Cenił ciszę, książki i teatr bardziej niż filmową popularność. Sukces „Samych swoich” przyjął z dystansem.
Popularność go nie zmieniła, ale zamknęła w jednej szufladzie, z której już nigdy do końca nie wyszedł. Do końca życia słyszał na ulicy: „Panie Pawlak”.
Wacław Kowalski, czyli legendarny Kazimierz Kargul, miał drogę zupełnie inną — i znacznie trudniejszą. Jego życie było naznaczone wojenną traumą, którą niósł w sobie przez lata.
Publiczność widziała w nim rubasznego, krzykliwego sąsiada z kresowym temperamentem, ale prywatnie był człowiekiem cichym, skromnym, wręcz wycofanym.
Zmagał się z chorobą alkoholową, z depresją, z demonami przeszłości, o których rzadko mówił głośno.
„Ja gram śmiech, żeby nie płakać” — miał wyznać komuś z bliskich.
Rola Kargula była dla niego darem i przekleństwem jednocześnie. Dała nieśmiertelność, ale zabrała możliwość ucieczki od jednej twarzy.
Kowalski do końca życia zmagał się z łatką aktora jednego wcielenia. Odszedł w samotności, znacznie szybciej, niż powinien.
Anna Dymna pojawiła się w drugiej części trylogii jako Ania Pawlakówna i natychmiast wniosła do tej opowieści świeżość, młodość i autentyczność.
Była wtedy u progu kariery, pełna energii, jeszcze nieświadoma, że los wystawi ją na próby znacznie poważniejsze niż filmowa komedia.
Wypadek samochodowy, który na lata zmienił jej życie, nauczył ją pokory i empatii, z których później uczyniła sens swojego istnienia.
Dla niej „Sami swoi” byli jednym z pierwszych kroków w stronę aktorstwa, ale nie zdefiniowali jej na zawsze.
„To był dom, nie plan filmowy” — wspominała po latach, mówiąc o atmosferze pracy przy
tej produkcji.
Nie sposób pominąć roli Ilony Kuśmierskiej, czyli Jadźki Pawlakówny.
Aktorka szybko zeszła ze sceny, wybierając życie rodzinne i pracę poza filmem.
Świadomie zrezygnowała z popularności, co w tamtych czasach było decyzją odważną i rzadką. Dla niej „Sami swoi” pozostali pięknym wspomnieniem, nie punktem odniesienia na całe życie.
Ciekawostką, o której wielu widzów nie wie, jest fakt, że dialogi filmu były w dużej mierze inspirowane prawdziwymi historiami przesiedleńców z Kresów.
Scenarzysta Andrzej Mularczyk słuchał opowieści ludzi, zapisywał ich sposób mówienia, ich emocje, ich żale i śmiesznostki.
Dzięki temu film do dziś brzmi autentycznie, jakby był opowieścią opowiedzianą przy kuchennym stole.
Aktorzy nie grali tu tylko ról — oni współtworzyli świat, który znały miliony Polaków. Świat sporów
o miedzę, rodzinnych urazów, ale też pojednania, które przychodziło cicho, bez patosu.
Losy aktorów „Samych swoich” potoczyły się różnie. Jedni zostali ikonami, inni zniknęli z ekranów, jeszcze inni odeszli zbyt wcześnie. Ale film pozostał.
Niezmienny, żywy, aktualny. Jakby zaklęta w nim była prawda o nas samych — o tym, że potrafimy się kłócić latami, a jednocześnie nie umiemy żyć bez siebie.
I może właśnie dlatego, gdy dziś znów oglądamy Kargula i Pawlaka, nie widzimy tylko aktorów. Widzimy fragment własnej historii.
Piotr Cyrwus przez lata był jednym z tych aktorów, których widzowie traktowali niemal jak członka…
Katarzyna Dowbor od lat należy do najbardziej rozpoznawalnych twarzy polskiej telewizji. Dla widzów stała się…
Ilona Ostrowska od lat kojarzy się widzom przede wszystkim z rolą Lucy w „Ranczu”. To…
Elżbieta Jaworowicz przez lata stała się symbolem telewizji, która nie bała się trudnych tematów. Kiedy…
Beata Kozidrak przez lata wydawała się kimś niezniszczalnym. Charakterystyczny głos, energia na scenie i przeboje,…
Michel Moran przez lata kojarzył się widzom przede wszystkim z kuchnią, elegancją i charakterystycznym francuskim…