Dla wielu byli artystycznym duetem, którego nie sposób rozdzielić. Nic więc dziwnego, że przez lata pojawiały się pytania, czy między Alicją Majewską i Włodzimierzem Korczem istnieje coś więcej niż wspólna praca.
Kompozytor długo nie odnosił się do podobnych spekulacji. Teraz postanowił powiedzieć wprost, jak naprawdę wyglądają ich relacje.
Jego słowa zaskoczyły wielu, choć jednocześnie potwierdziły to, co od dawna przeczuwali ci, którzy dobrze znają historię tego niezwykłego duetu.
Włodzimierz Korcz należy do najwybitniejszych kompozytorów polskiej muzyki rozrywkowej.
Jest autorem setek utworów, które wykonywali najwięksi artyści polskiej sceny.
Współpracował między innymi z Ireną Santor, Elżbietą Starostecką, Zbigniewem Wodeckim czy Edytą Geppert, jednak to właśnie z Alicją Majewską stworzył jedną z najbardziej rozpoznawalnych muzycznych współprac w historii polskiej estrady.
Ich zawodowa droga przecięła się pod koniec lat siedemdziesiątych. Korcz od razu dostrzegł w młodej wokalistce niezwykłą muzykalność i wrażliwość.
Zaczął komponować dla niej utwory, które z czasem stały się wielkimi przebojami.
„Odkryjemy miłość nieznaną”, „Jeszcze się tam żagiel bieli”, „Być kobietą”, „Dopóki śpiewam” czy „Marsz samotnych kobiet” do dziś należą do klasyki polskiej piosenki.
Z biegiem lat ich współpraca przerodziła się w wyjątkową przyjaźń. Właśnie o tym opowiedział ostatnio Włodzimierz Korcz.
„Rzeczywiście tak było. Pamiętam to pytanie, ja w ogóle czułem się nobilitowany, że Irena Dziedzic zaprosiła mnie do siebie na ten wywiad i miałem też taki rodzaj trudności, że to wszystko mi się udaje. No oczywiście nie wszystko, ale to docierało do szerokiego ogółu, to jakoś się udawało. Była akceptacja, pracowałem z wieloma naprawdę świetnymi wykonawcami rzeczywiście”.
Przyznał, że przez tyle wspólnych lat doskonale się poznali i dziś rozumieją się niemal bez słów.
Nie ukrywał, że Alicja Majewska jest dla niego kimś znacznie więcej niż tylko wykonawczynią jego utworów.
Nazwał ją osobą, której ufa bezgranicznie i z którą przez lata stworzył wyjątkową artystyczną więź.
„I te festiwale – bo to było nagłośnione, jak się występowało na festiwalu i zdobyło się nagrody (…) – to to był sukces. Więc gdzie się nie pojawiłem, to był sukces”.
Podkreślił jednocześnie, że nigdy nie była to relacja romantyczna, choć plotki na ten temat wracały regularnie.
Sam przyznał z uśmiechem, że nie spodziewał się, iż ludzie przez tyle lat będą doszukiwać się między nimi czegoś więcej.
Alicja Majewska również wielokrotnie mówiła, że Korcz odegrał ogromną rolę w jej życiu zawodowym.
To właśnie jego kompozycje pozwoliły jej stworzyć repertuar, z którym identyfikują ją kolejne pokolenia słuchaczy.
„No, ale my bez przerwy występujemy. Ja się sam sobie dziwię. Po pierwsze – dziwię się, że ludzie nas pamiętają. Drugie, że przychodzą chmarami na koncert. Nie wiem, na co oczekują, ale potem biją brawo, czyli nie czują się zawiedzeni”.
Sama artystka nie ukrywa, że ich współpraca opiera się przede wszystkim na ogromnym wzajemnym szacunku i zaufaniu.
Prywatnie ich losy potoczyły się zupełnie inaczej. Włodzimierz Korcz od lat związany jest z aktorką Elżbietą Starostecką.
Ich małżeństwo trwa od 1964 roku i należy do najtrwalszych w polskim świecie kultury.
Doczekali się syna Kamila, a kompozytor wielokrotnie podkreślał, że rodzina zawsze była dla niego najważniejszym oparciem.
„Wie pan, jak mam panu odpowiedzieć (…) no to rzeczywiście wszystko nam jakoś wychodzi”.
Alicja Majewska także była mężatką. Jej mężem był Janusz Budzyński – konferansjer i producent telewizyjny.
Ich małżeństwo zakończyło się rozwodem po wielu latach wspólnego życia. Od tamtej pory wokalistka bardzo chroni swoją prywatność i rzadko mówi o uczuciach.
Zdecydowanie częściej opowiada o muzyce oraz przyjaźniach, które przetrwały próbę czasu.
Jedną z nich bez wątpienia jest relacja z Włodzimierzem Korczem.
Oboje zgodnie przyznają, że przez tyle lat zdarzało im się mieć odmienne zdania podczas prób, ale nigdy nie prowadziło to do poważniejszych konfliktów.
Wręcz przeciwnie – uważają, że szczerość i możliwość otwartej rozmowy są fundamentem ich współpracy.
Dziś trudno wyobrazić sobie koncert Alicji Majewskiej bez obecności Włodzimierza Korcza przy fortepianie.
Publiczność przychodzi nie tylko posłuchać znanych przebojów, ale także zobaczyć niezwykłą więź dwojga artystów, którzy wspólnie spędzili niemal całe zawodowe życie.
Ich historia pokazuje, że najtrwalsze relacje nie zawsze muszą być historiami miłosnymi.
Czasem znacznie większą wartość ma przyjaźń oparta na wzajemnym szacunku, lojalności i zaufaniu.
To właśnie taki związek od ponad czterdziestu lat łączy Włodzimierza Korcza i Alicję Majewską.
W świecie, w którym wiele artystycznych duetów rozpada się po kilku sezonach, oni pozostali razem.
Nie dlatego, że musieli, ale dlatego, że przez lata nauczyli się słuchać siebie nawzajem.
Być może właśnie w tym tkwi sekret ich sukcesu – w relacji, której nie trzeba nieustannie udowadniać, bo najlepiej widać ją wtedy, gdy gasną światła, rozbrzmiewają pierwsze dźwięki fortepianu, a publiczność po raz kolejny nagradza ich owacją na stojąco.
Na ekranie od lat emanuje spokojem i uśmiechem. Widzowie znają ją jako kobietę, która dodaje…
Kiedy kilka lat temu Agata i Piotr Rubik spakowali walizki i wyprowadzili się z Polski,…
W świecie muzyki rzadko zdarza się, by artyści z dwóch różnych pokoleń patrzyli na siebie…
Od ponad czterech dekad jest jedną z najbardziej eleganckich i cenionych kobiet polskiej telewizji. Nigdy…
Choć od lat znajduje się w centrum politycznych wydarzeń, o swoim życiu prywatnym Krzysztof Bosak…
Na zdjęciach w mediach społecznościowych wakacje często wyglądają jak pocztówka. Uśmiechnięte dzieci, szum fal i…