Arkadiusz Czerepach z „Rancza” właśnie do nich należy. Inteligentny, wyrachowany, zawsze o kilka kroków przed innymi – jednych bawił, innych irytował, ale nikogo nie pozostawiał obojętnym.
Trudno wyobrazić sobie ten kultowy serial bez jego intryg. Choć od emisji ostatniego odcinka minęło już kilka lat, fani wciąż zadają jedno pytanie: czy mieszkańcy Wilkowyj jeszcze kiedyś wrócą na ekran? Teraz głos w tej sprawie zabrał sam Artur Barciś.
Dziś trudno uwierzyć, że aktor początkowo nie przypuszczał, iż właśnie Czerepach stanie się jedną z najważniejszych ról w jego życiu.
Kiedy przyjął propozycję udziału w „Ranczu”, miał już ugruntowaną pozycję w świecie filmu i teatru.
Publiczność znała go z dziesiątek produkcji, a na scenie czuł się równie pewnie jak przed kamerą.
Mimo to dopiero serial o mieszkańcach niewielkiej wsi sprawił, że jego twarz zaczęły rozpoznawać kolejne pokolenia widzów.
Artur Barciś urodził się w 1956 roku w Kokawie koło Częstochowy. Aktorstwo było jego marzeniem od najmłodszych lat.
Po ukończeniu Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej w Krakowie rozpoczął pracę na scenie, a później coraz częściej pojawiał się w filmach i serialach.
Widzowie pamiętają go z „Miodowych lat”, „Znachora”, „Bez końca”, „Dekomanii”, „Domu” czy licznych spektakli Teatru Telewizji.
Zawsze imponował umiejętnością łączenia komedii z dramatem, dlatego reżyserzy chętnie powierzali mu role pełne charakteru.
Największą popularność przyniósł mu jednak właśnie Arkadiusz Czerepach.
Bohater, który początkowo wydawał się jedynie niepozornym urzędnikiem, z każdym sezonem stawał się coraz bardziej wpływowy.
Manipulował, knuł i potrafił odnaleźć się niemal w każdej sytuacji. Mimo licznych wad miał w sobie coś, co sprawiało, że widzowie z zainteresowaniem śledzili każdy jego kolejny ruch.
Sam Barciś wielokrotnie przyznawał, że stworzenie tak niejednoznacznej postaci było dla niego jednym z największych aktorskich wyzwań.
Choć od zakończenia emisji „Rancza” minęło już wiele lat, temat kontynuacji regularnie powraca. Fani nie tracą nadziei, że Wilkowyje jeszcze ożyją.
W ostatnich dniach Artur Barciś ponownie odniósł się do tych oczekiwań. Potwierdził, że trwają prace nad słuchowiskiem opartym na serialu, wykorzystującym scenariusz przygotowany jeszcze przez zmarłego Andrzeja Grembowicza.
„Arkadiusz Czerepach, nasz Premier. Bez uczciwości nie ma postępu” – czytamy.
Aktor zdradził również, że los Arkadiusza Czerepacha został w nim dokładnie opisany. Jak przyznał, jego bohater pozostanie wierny swojej naturze i po raz kolejny odegra ważną rolę w wydarzeniach rozgrywających się w Wilkowyjach.
Nie chciał jednak zdradzić wszystkich szczegółów, by nie odbierać fanom przyjemności odkrywania tej historii.
Poza planem filmowym Artur Barciś od lat prowadzi spokojne życie. Od początku lat osiemdziesiątych jest mężem Beaty Barciś.
Ich małżeństwo uchodzi za jedno z najbardziej trwałych w polskim środowisku artystycznym.
Doczekali się syna Franciszka, a sam aktor wielokrotnie podkreślał, że rodzina zawsze była dla niego bezpieczną przystanią i miejscem, do którego wraca po intensywnej pracy.
Nigdy nie należał do grona celebrytów, którzy budują popularność skandalami. Zdecydowanie lepiej czuje się na scenie niż na branżowych bankietach.
Nadal występuje w teatrze, gra w filmach i serialach, spotyka się z publicznością podczas wydarzeń kulturalnych i nie ukrywa, że kontakt z widzami daje mu ogromną satysfakcję.
To właśnie dzięki tej autentyczności od lat cieszy się zaufaniem i sympatią publiczności.
Historia Artura Barcisia pokazuje, że największe role rodzą się często tam, gdzie aktor po prostu uczciwie wykonuje swoją pracę.
Arkadiusz Czerepach stał się ikoną polskiej telewizji nie dlatego, że był bohaterem idealnym, ale dlatego, że był prawdziwy w swojej przebiegłości, ambicji i ludzkich słabościach.
A skoro sam Barciś potwierdza, że jego historia jeszcze się nie kończy, fani „Rancza” mają powód, by z nadzieją czekać na kolejny rozdział opowieści o Wilkowyjach.
Nazwisko Martyniuk od lat kojarzy się przede wszystkim z Zenkiem – królem disco polo, którego…
Nie każda legenda polskiego kina i teatru po kilkudziesięciu latach kariery nadal z taką samą…
Są historie, które wydają się definitywnie zamknięte. Mijają lata, każdy układa sobie życie na nowo…
Przez lata widzowie kojarzyli go przede wszystkim z Ryszardem Lubiczem z „Klanu”. Ta rola przyniosła…
Są artyści, których głos pozostaje z nami na zawsze. Do tego grona bez wątpienia należy…
Nie każda muzyczna fascynacja kończy się po kilku miesiącach. Są artyści, którzy zostają z nami…