Jej głos znali nawet ci, którzy nie słuchali country, a charakterystyczny wygląd, poczucie humoru i piosenki takie jak „Jolene” czy „I Will Always Love You” sprawiły, że stała się kimś więcej niż tylko gwiazdą muzyki.
25 sierpnia 2026 roku świat obiegła wiadomość, której wielu fanów nie chciało uwierzyć. Dolly Parton zmarła w wieku 80 lat. Odeszła w Nashville, otoczona najbliższymi.
Jeszcze kilka dni wcześniej sama mówiła publicznie o swoim zdrowiu. 21 sierpnia Parton przyznała, że od pewnego czasu zmaga się z problemami zdrowotnymi, ale zapewniała, że nadal pracuje i ma kolejne plany.
Cztery dni później już nie żyła. Jej przedstawiciele poinformowali, że artystka przeszła krótką, ciężką walkę z chorobą nowotworową.
Dokładnego rodzaju nowotworu rodzina nie ujawniła. Ostatnie chwile życia Parton spędziła w Vanderbilt-Ingram Cancer Center w Nashville.
Wiadomość o jej śmierci przekazał bratanek Bryan Seaver. Rodzina poprosiła przede wszystkim o uszanowanie prywatności.
Trudno się jednak dziwić, że informacja natychmiast wywołała ogromne emocje. Parton przez lata była
niemal symbolem nieustannej aktywności.
Nawet gdy miała już 80 lat, nie zachowywała się jak artystka, która chce zejść ze sceny. Wciąż pracowała nad muzyką, pojawiała się przy nowych projektach i snuła plany na przyszłość.
Jej życie zaczęło się bardzo daleko od luksusu, z którym później kojarzyło się jej nazwisko. Dolly Parton dorastała w licznej rodzinie w Tennessee. Z biednego domu wyrwała się dzięki muzyce, ale nigdy nie odcięła się od swoich korzeni.
Przeciwnie – rodzinne doświadczenia przez lata wracały w jej piosenkach i decyzjach podejmowanych poza sceną.
Jednym z najważniejszych momentów jej kariery była współpraca z Porterem Wagonerem.
To dzięki występom w jego programie zdobyła ogromną popularność, a później rozpoczęła jedną z najbardziej imponujących karier solowych w historii muzyki country.
Pisała własne piosenki, śpiewała je i potrafiła sprawić, że jej utwory przekraczały granice gatunku.
„I Will Always Love You” stało się później światowym przebojem również za sprawą Whitney Houston, a „Jolene” na stałe weszło do kanonu muzyki popularnej.
Parton nie ograniczyła się jednak do muzyki. Z powodzeniem występowała w filmach, między innymi w „9 to 5” oraz „Steel Magnolias”.
Jak wspominałem w wiadomościach wideo w ciągu ostatniego roku, borykam się z pewnymi problemami zdrowotnymi, na które po prostu nie zwracałem uwagi, kiedy opiekowałem się Carlem. Mimo że wciąż dochodzę do siebie, nadal pracuję!
Budowała też własne przedsięwzięcia biznesowe, a jednym z najbardziej rozpoznawalnych stał się park rozrywki Dollywood w Tennessee. Jej kariera była więc wyjątkowym połączeniem muzyki, filmu, biznesu i działalności społecznej.
Za scenicznym wizerunkiem pełnym brokatu i mocnych kolorów kryła się kobieta mocno przywiązana do rodziny. Przez niemal 60 lat była żoną Carla Deana.
Ich małżeństwo rozpoczęło się w 1966 roku i przetrwało dekady z dala od typowego dla show-biznesu chaosu. Dean zmarł w marcu 2025 roku.
Dla Parton była to ogromna strata, po której otwarcie mówiła o potrzebie odbudowania się emocjonalnie i duchowo.
Nie mieli własnych dzieci, ale Parton przez całe życie pozostawała bardzo blisko młodszych członków rodziny.
Szczególne miejsce zajmowała w jej życiu także chrześniaczka Miley Cyrus. Dolly była dla niej nie tylko sławną ciotką, lecz również ważną osobą i jednym z muzycznych autorytetów.
Ogromną część swojego dorobku Parton przeznaczyła na pomoc innym. W 1995 roku uruchomiła Imagination Library – program, którego źródłem była historia jej własnej rodziny.
Ojciec Dolly nie potrafił czytać ani pisać, dlatego artystka chciała zrobić coś, co da dzieciom łatwiejszy dostęp do książek.
Z lokalnego projektu inicjatywa rozrosła się do międzynarodowego programu wysyłającego dzieciom bezpłatne książki. W 2026 roku każdego miesiąca trafiało ich do najmłodszych ponad trzy miliony.
Parton pomagała także podczas katastrof naturalnych. Po pożarach w Tennessee w 2016 roku uruchomiła My People Fund.
W 2024 roku, po huraganie Helene, przekazała 2 miliony dolarów na pomoc mieszkańcom rodzinnego regionu.
Jej ostatnie miesiące nie wyglądały jednak tak, jak przyzwyczaiła do tego publiczność. Parton zaczęła ograniczać część aktywności i odwoływała niektóre zaplanowane występy. Mimo problemów zdrowotnych nadal chciała pracować.
Jeszcze na kilka dni przed śmiercią mówiła o swoich planach i o tym, że nie zamierza rezygnować z twórczości.
Dziś szczególnie mocno brzmią te słowa. Bo Dolly Parton przez całe życie zachowywała się tak, jakby zawsze było jeszcze coś do napisania, nagrania, zaśpiewania albo zrobienia dla innych.
Nawet kiedy zdrowie zaczęło ją ograniczać, myślała o kolejnych projektach.
Odeszła 25 sierpnia 2026 roku, mając 80 lat. Zostawiła po sobie nie tylko setki piosenek i wielką karierę.
Zostawiła historię dziewczynki z Tennessee, która z bardzo skromnego domu trafiła na największe sceny świata, ale nigdy nie zapomniała, skąd pochodzi.
I być może właśnie dlatego jej odejście tak mocno dotknęło ludzi – bo Dolly Parton przez lata była dla wielu kimś znacznie bliższym niż odległa gwiazda z telewizji. Była głosem, który towarzyszył kolejnym pokoleniom.
Czy Joanna Koroniewska i Maciej Dowbor się rozstają. Wymowny wpis aktorki był sygnałem dla fanów
Kiedy Daniel Olbrychski pojawił się w „Ranczu”, dla wielu widzów było jasne, że do popularnego…
Przez ponad dwie dekady Leszek Lichota i Ilona Wrońska tworzyli parę, która długo uchodziła za…
Joanna Jabłczyńska przez lata przyzwyczaiła odbiorców do zupełnie innego obrazu siebie. Energia, uśmiech, aktywność i…
Agnieszka Chylińska od lat należy do tych artystek, które nie potrzebują wielkich deklaracji, żeby przyciągnąć…
Katarzyna Warnke od dawna należy do aktorek, które potrafią wzbudzić zainteresowanie nie tylko rolami, ale…
Jacek Kawalec znów sprawił, że o „Ranczu” zrobiło się głośno. Aktor, który przez lata wcielał…