Była córką prezydenta, dorastała w Pałacu Prezydenckim, a jej życie od młodości interesowało media.
Z czasem jednak zrobiła coś, czego wiele osób się po niej nie spodziewało. Zamiast całe życie pozostawać „córką Aleksandra i Jolanty Kwaśniewskich”, zaczęła budować własną historię.
Dziś, kiedy jest już dojrzałą kobietą, dziennikarką i żoną Kuby Badacha, coraz częściej pokazuje tę część swojego życia, której kiedyś pilnie strzegła.
Tym razem wróciła wspomnieniami do wyjątkowego wyjazdu z rodzicami. Okazuje się, że przygotowała dla nich prezent, który miał znacznie więcej znaczenia niż zwykły podarunek.
Aleksandra urodziła się 16 lutego 1981 roku. Była jedynym dzieckiem Aleksandra i Jolanty Kwaśniewskich.
Jej dzieciństwo przypadło na czas wielkich przemian w Polsce, a później także na okres, gdy jej ojciec został prezydentem kraju.
Kiedy rodzina zamieszkała w Pałacu Prezydenckim, Ola była jeszcze uczennicą.
Sama po latach wspominała, że nie od razu potrafiła przyzwyczaić się do rzeczywistości, w której zwyczajne rodzinne życie mieszało się z wizytami głów państw, oficjalnymi spotkaniami i ochroną.
Nie była jednak dzieckiem wychowywanym wyłącznie pod kloszem. Jej rodzice dawali jej dużo swobody i pozwalali podejmować własne decyzje.
To właśnie ta niezależność stała się później jedną z najbardziej charakterystycznych cech Aleksandry. Nie chciała być wyłącznie dodatkiem do kariery ojca.
Szukała własnego miejsca, choć doskonale wiedziała, że nazwisko Kwaśniewska będzie jej towarzyszyć bez względu na to, co wybierze.
Studiowała psychologię na Uniwersytecie Warszawskim. W czasie studiów zainteresowała się również tańcem i uczęszczała na zajęcia salsy.
Później sama uczyła tańca. Psychologia nie stała się jej zawodem, ale wiedza zdobyta podczas studiów przydała jej się w późniejszej pracy z ludźmi i przede wszystkim podczas przeprowadzania wywiadów.
Przełom przyszedł w 2006 roku. Aleksandra zdecydowała się wystąpić w trzeciej edycji „Tańca z gwiazdami”.
Miała wtedy 25 lat i po raz pierwszy znalazła się w centrum medialnej uwagi nie tylko jako córka prezydenta, ale jako uczestniczka popularnego programu.
Jej partnerem był Rafał Maserak. Para dotarła aż do finału, zajmując drugie miejsce. Program obejrzały wówczas miliony widzów, a udział w nim na dobre zmienił życie Oli.
Co ciekawe, sama nie była przekonana, że długo utrzyma się w programie. Obawiała się, że publiczność może jej nie polubić i że odpadnie już po pierwszym odcinku.
Później z charakterystycznym dla siebie poczuciem humoru żartowała, że jej ojciec wysyłał na nią SMS-y.
Za kulisami tej historii była jednak młoda kobieta, która po raz pierwszy sprawdzała, jak wygląda życie bez ochronnej tarczy rodziny i prezydenckiego nazwiska.
Po „Tańcu z gwiazdami” pojawiły się kolejne propozycje. Aleksandra prowadziła programy telewizyjne, pracowała w radiu i przez kilka lat miała własną audycję „Niedziela Słodkiej Kwaśniewskiej” w Planeta FM.
Przez pewien czas zniknęła jednak z mediów. Nie była to przypadkowa przerwa. Sama przyznawała później, że zdecydowała się odsunąć od telewizji również ze względu na rodziców i ogromne zainteresowanie ich życiem.
W jej przypadku każda wypowiedź mogła zostać potraktowana jako komentarz do spraw dotyczących byłego prezydenta.
Szczególnie trudnym momentem było zamieszanie wokół zdrowia Aleksandra Kwaśniewskiego i jego pobytu na Filipinach.
Ola tłumaczyła wówczas zachowanie ojca tzw. „chorobą filipińską”. Później, gdy ujawniono prawdziwe tło problemu, jej słowa zaczęły wracać w mediach.
To był jeden z powodów, dla których postanowiła ograniczyć swoją obecność w telewizji.
Po latach wróciła jednak do mediów już na własnych zasadach. Współprowadziła „Miasto kobiet”, a jednocześnie coraz mocniej rozwijała swoją działalność w internecie.
Dziś jej Instagram jest zupełnie innym miejscem niż dawne programy telewizyjne. Ola pokazuje tam dużo dystansu do
siebie, poczucia humoru, codzienności i ludzi, którzy są jej naprawdę bliscy.
Jedną z najważniejszych osób w jej życiu pozostaje oczywiście mama. Jolanta Kwaśniewska od dawna jest dla córki kimś znacznie więcej niż byłą pierwszą damą.
Ola wielokrotnie wspominała jej rady dotyczące zdrowia, pielęgnacji i codziennego życia. Z biegiem lat sama zaczęła przyznawać, że rzeczy, które w młodości wydawały jej się przesadą, po czasie nabrały sensu.
Z ojcem łączy ją z kolei szczególny rodzaj relacji. Aleksandra opowiadała kiedyś, że już jako kilkuletnia dziewczynka zadawała mu trudne pytania i zawsze otrzymywała od niego rzeczowe odpowiedzi.
Nie próbował narzucać jej własnych przekonań. Ta otwartość najwyraźniej została z nią na całe życie.
W życiu prywatnym najważniejszym rozdziałem okazało się spotkanie z Kubą Badachem. Poznali się w 2009 roku w studiu radiowym.
Muzyk przyszedł promować swoją płytę i wręczył Oli jeden z jej egzemplarzy. Później ich drogi ponownie się przecięły za sprawą wspólnych znajomych — Doroty Szelągowskiej i Adama Sztaby.
To oni postanowili ich ze sobą zapoznać. Kilka lat później, we wrześniu 2012 roku, Aleksandra i Kuba wzięli ślub.
Ich związek od początku budził zainteresowanie. Ola była córką byłego prezydenta, Kuba — cenionym muzykiem.
Jej ojciec początkowo miał nawet pewne obawy dotyczące tego, czy artysta będzie w stanie zapewnić córce życie, do jakiego przywykła.
Z czasem jednak okazało się, że Badach doskonale odnalazł się w rodzinie Kwaśniewskich.
Sam zresztą wielokrotnie podkreślał, że z Olą przede wszystkim dobrze się uzupełniają. Ona świetnie gotuje, on dobrze radzi sobie z domowymi obowiązkami.
Małżeństwo przetrwało lata zainteresowania mediów i wciąż jest razem. Ola i Kuba nie mają dzieci, ale w ich domu nie brakuje miejsca dla ukochanych zwierząt.
Jednocześnie coraz częściej łączą także życie prywatne z zawodowym. Aleksandra współpracowała przy tekstach do muzycznych projektów męża, a Kuba nie ukrywa, że jej opinia jest dla niego ważna.
W ostatnich miesiącach szczególnie dużo mówiło się o ich wspólnej pracy. Aleksandra przygotowała teksty na płytę męża, a podczas jego 50. urodzin na festiwalu w Sopocie zrobiła mu niespodziankę.
Kuba, który zdecydowanie nie lubi urodzinowych niespodzianek, był wyraźnie zaskoczony. Ich relacja ma dziś w sobie sporo zwyczajności i humoru — zamiast wielkich deklaracji są drobne gesty, żarty i wzajemne wsparcie.
I właśnie w tym miejscu pojawia się najnowsza historia związana z jej rodzicami.
Aleksandra dopiero teraz przypomniała sobie, że wcześniej nie opowiedziała obserwatorom o jednym z najbardziej wyjątkowych wspólnych wyjazdów.
W sierpniu zabrała Jolantę i Aleksandra Kwaśniewskich do Bregencji na słynny festiwal operowy. Był to prezent urodzinowy dla mamy. Ola przyznała, że właściwie aż żal jej, że wcześniej nie podzieliła się tą historią.
To drobny szczegół, ale dobrze pokazuje, jak dziś wygląda jej relacja z rodzicami. Nie chodzi już o oficjalne kolacje w Pałacu Prezydenckim, fotografów stojących za barierkami czy pytania dziennikarzy o rodzinę głowy państwa.
Zostały trzy osoby, które mogą po prostu wybrać się razem za granicę, usiąść i obejrzeć przedstawienie. Córka może zrobić rodzicom prezent, a potem po kilku miesiącach wspominać go z uśmiechem.
„Jako że wróciło lato, to sobie przypomniałam, że w ramach maminego prezentu urodzinowego zabrałam rodziców w sierpniu na kultowy festiwal operowy do Bregenz i nic a nic Wam o tym nie opowiedziałam, a szkoda” – zwróciła się do obserwatorów.
Dla Aleksandry to także pewnego rodzaju zamknięcie koła. Kiedy była dzieckiem, to rodzice zabierali ją w świat, który wydawał się jej ogromny i trochę nierzeczywisty.
Dziś role w pewnym sensie się odwróciły. To ona organizuje dla nich wyjazd i pokazuje im miejsce, które sama uznała za warte zobaczenia.
„A skoro już Wam tu piszę o fajnych rzeczach do zrobienia w okolicach alpejskich, to wspomnę również, iż z inicjatywy naszej koleżanki z (…) [bzikiem – przyp. aut.] na punkcie kolei (kocham ludzi (…) [z pasją]), przemierzyliśmy też piękną trasę z Davos do Filisur (między innymi wiaduktami wpisanymi na listę UNESCO) i to nie byle czym, tylko historycznym pociągiem z lat 20. poprzedniego wieku, i było to (…) [super]” – ekscytowała się Kwaśniewska.
Przez lata Aleksandra Kwaśniewska próbowała znaleźć odpowiedź na pytanie, jak żyć z nazwiskiem, które zna cała Polska.
„(…) Przy okazji można odwiedzić Muzeum Kolei Retyckich, które znajduje się kawałeczek dalej, w Bergün” – dodała.
Najpierw była córką prezydenta, potem tancerką w popularnym programie, prezenterką, dziennikarką i żoną znanego muzyka. Dziś nie musi już nikomu udowadniać, że jest kimś więcej niż „córką Kwaśniewskiego”.
Ma własną karierę, własne małżeństwo, własne poczucie humoru i przede wszystkim własną relację z rodzicami.
I chyba właśnie ta ostatnia część jej życia jest dziś najbardziej prywatna, choć czasem uchyla jej drzwi przed publicznością.
Tym razem zrobiła to za sprawą jednej historii z Bregencji. Niby tylko wyjazd na festiwal. A jednak za tym prezentem kryje się coś znacznie bardziej osobistego — córka, która po latach sama może podarować swoim rodzicom kawałek wspólnego czasu.
Czy Faustyna Martyniuk szykuje się do rozwodu z Danielem po jego wybrykach. Czy plotki są prawdziwe
Przez ponad dwie dekady byli jedną z tych par, o których mówiło się niewiele właśnie…
Przez lata wydawało się, że historia Mandaryny i Michała Wiśniewskiego dawno została zamknięta. Było małżeństwo,…
Jeszcze niedawno pokazywali rodzinne chwile z synem, a Daniel i Faustyna Martyniukowie wydawali się próbować…
Natalia Kukulska od lat jest jedną z tych wokalistek, których nie trzeba nikomu przedstawiać. Jej…
Nie było przemówienia, kamer ustawionych przed sceną ani politycznych deklaracji. Donald Tusk szedł podczas spaceru,…
Jeszcze kilka lat temu widzowie poznali go jako jednego z uczestników „Ślubu od pierwszego wejrzenia”.…