W tej rodzinie są jednak jeszcze dwie kobiety, o których mówi się znacznie rzadziej. Karolina i Weronika nie wybrały życia na oczach publiczności.
Jedna od lat mieszka w Szwecji, druga pracuje w telewizji, ale sama konsekwentnie trzyma się z dala od blasku kamer. I właśnie dlatego ich historie są dziś tak ciekawe.
Zygmunt Chajzer po raz pierwszy został ojcem, kiedy miał zaledwie 23 lata. Karolina przyszła na świat w jego pierwszym małżeństwie z Leną, koleżanką z liceum.
Pobrali się zaraz po maturze, jednak ich związek szybko się rozpadł. Gdy dziewczynka miała niespełna trzy lata, jej rodzice byli już po rozwodzie, a Lena razem z córką wyjechała do Szwecji.
Dla młodego ojca oznaczało to nagłą zmianę całego życia. Zamiast codziennie widywać dziecko, musiał przemierzać setki kilometrów, by utrzymać z nim kontakt.
Sam po latach wspominał, że nie było to łatwe. W latach 80. podróż do Skandynawii nie była ani szybka, ani prosta.
Jechał pociągiem, później promem, ale starał się odwiedzać Karolinę. Wysyłał jej także książeczki po polsku, bo zależało mu, żeby mimo odległości córka miała z nim jak najwięcej wspólnego.
Nie ukrywał, że bał się, iż odległość może ich rozdzielić. Z perspektywy czasu wiadomo, że tak się nie stało. Relacja przetrwała, a dziś Chajzer mówi o dobrym kontakcie z najstarszą córką, jej mężem i wnukami.
Karolina dorosłe życie zbudowała właśnie w Szwecji. Z informacji przekazywanych przez jej ojca wynika, że została dyrektorką szkoły administracyjnej, a swoją zawodową drogę związała przede wszystkim z edukacją i przygotowywaniem młodych ludzi do wejścia na rynek pracy.
Daleko jej więc do medialnego stylu życia, który stał się udziałem jej młodszego przyrodniego brata. Dziś jest także mamą Ebby i Jona, a Zygmunt Chajzer może cieszyć się rolą dziadka.
W 2026 roku szczególnie mocno przeżywał ukończenie szkoły przez Ebbę, która uczyła się w Szwecji na kierunku związanym z hodowlą zwierząt.
Historia drugiej córki wygląda zupełnie inaczej. Po rozwodzie z Leną Zygmunt przez pewien czas skupił się przede wszystkim na pracy.
Właśnie wtedy jego życie zaczęło się układać na nowo. Latem 1983 roku podczas wyborów Miss „Lata z radiem” poznał Dorotę, która zgłosiła się do konkursu. Później wspominał, że zwróciła na niego uwagę, bo podobał jej się jego głos.
Spotkali się przed studiem i bardzo szybko między nimi pojawiła się bliskość. Kilkanaście miesięcy później zostali małżeństwem.
To właśnie Dorota została jego partnerką na kolejne dekady. Wspólnie doczekali się dwojga dzieci.
Najpierw na świecie pojawił się Filip, który dziś sam jest dobrze znanym prezenterem i przedsiębiorcą, a 10 października 1990 roku urodziła się Weronika Anna.
W jednym domu dorastała więc dwójka dzieci o zupełnie różnych charakterach. Zygmunt
Chajzer opowiadał kiedyś, że Filip od początku był niezwykle energiczny, ciekawy świata i uparty.
Weronika miała być jego przeciwieństwem — spokojniejsza, łagodniejsza i zdecydowanie mniej zainteresowana rozgłosem.
I chyba właśnie tutaj najlepiej widać, jak różnie dzieci tego samego człowieka mogą wybrać własną drogę.
Filip dorastał w świecie telewizji właściwie od początku. Jako dorosły poszedł śladem ojca, pojawiał się przed kamerą, prowadził programy, komentował rzeczywistość i stał się jedną z najbardziej charakterystycznych postaci swojego pokolenia.
Zygmunt zabierał go nawet do programów, w których występowali razem. Ich wspólny udział w „Ameryka Express” był dla obu ważnym doświadczeniem i jedną z bardziej pamiętnych rodzinnych przygód.
Weronika wybrała coś zupełnie innego. Jej nazwisko pojawia się w mediach znacznie rzadziej, mimo że zawodowo również związała się z telewizją.
Ukończyła zarządzanie i, jak mówił jej ojciec, pracuje w jednej ze stacji telewizyjnych. To dość znamienne, bo choć jest blisko świata kamer, sama nie stała się jego częścią w takim sensie jak ojciec czy brat.
Zygmunt podkreślał, że Weronika, podobnie jak jej mama, nie szuka rozgłosu i zdecydowanie woli anonimowość.
Kiedy mówił o córce, zwracał uwagę także na jej wygląd i wzrost. Weronika ma około 186 centymetrów wzrostu i, zdaniem ojca, z powodzeniem mogłaby spróbować swoich sił w modelingu.
Nigdy jednak nie poszła w tę stronę. Zamiast czerwonych dywanów i sesji zdjęciowych wybrała spokojniejszą ścieżkę zawodową.
I choć pracuje w branży, która codziennie produkuje telewizyjne obrazy, sama pozostaje poza ich głównym kadrem.
Zygmunt Chajzer przez lata budował swoją karierę właśnie przed kamerami, ale zanim stał się jednym z najbardziej rozpoznawalnych prezenterów, przeszedł długą drogę.
Ukończył Akademię Wychowania Fizycznego i dziennikarstwo na Uniwersytecie Warszawskim. W młodości grał w siatkówkę i reprezentował Polskę jako junior.
Zanim trafił do największych programów telewizyjnych, pracował między innymi w radiu, a wcześniej dorabiał nawet jako tapeciarz.
Jego zawodowa historia jest więc znacznie bardziej zwyczajna, niż mogłoby się wydawać po latach spędzonych w telewizji.
Radio było zresztą miejscem, które otworzyło mu drzwi do dalszej kariery. Prowadził „Sygnały dnia”, „Lato z radiem” i „Cztery pory roku”.
W 1994 roku zadebiutował jako prowadzący teleturniejów w telewizji, a później jego nazwisko zaczęło być coraz mocniej kojarzone z formatami rozrywkowymi.
„Idź na całość”, „Grasz czy nie grasz”, „Chwila prawdy” czy „Moment prawdy” należały do programów, które na lata wpisały go w krajobraz polskiej telewizji.
W ostatnich latach wrócił także do „Idź na całość”, programu, który był jednym z symboli telewizji lat 90.
Przy takim życiu łatwo byłoby oczekiwać, że wszystkie jego dzieci pójdą tą samą drogą. Tak się jednak nie stało.
Karolina znalazła swoje miejsce w Szwecji, Weronika pozostała w cieniu kamer, a Filip wybrał światła reflektorów. W jednym domu spotkały się więc trzy zupełnie różne historie.
„Karolina jest dyrektorką szkoły administracyjnej, przygotowuje do podjęcia pracy zawodowej” – zdradził.
Sam Zygmunt przyznaje, że relacja z każdym z dzieci wygląda inaczej. W jednym z wywiadów mówił o Weronice jako o łagodnej córce, z którą łączy go także wspólna pasja do siatkówki.
Grali razem, czasem przeciwko sobie, i właśnie takie zwyczajne momenty były dla niego czymś szczególnym. Nie chodziło o telewizję ani popularność. Chodziło o czas spędzony z dzieckiem na boisku.
Dziś Chajzer jest już nie tylko ojcem, ale też dziadkiem. Jego starsza córka ma własną rodzinę w Szwecji, Filip ma dzieci, a sam prezenter z dumą opowiada o wnukach.
Niedawno zabrał jednego z nich na plan „Idź na całość” i żartował, że chłopiec już teraz widzi siebie w roli prowadzącego.
Taki rodzinny obraz dobrze pokazuje, jak zatoczyło się koło: mężczyzna, który przez dziesięciolecia prowadził programy dla milionów Polaków, patrzy dziś, jak kolejne pokolenie zaczyna interesować się światem telewizji.
A jednak najbardziej intrygujące w rodzinie Chajzerów jest to, że nie wszyscy chcieli tego samego. Filip odziedziczył po ojcu łatwość poruszania się przed kamerą i potrzebę mówienia do ludzi. Karolina wybrała Szwecję i edukację.
Weronika została w branży, ale bez potrzeby stawania się osobą publiczną. Zygmuntowi przyszło więc nauczyć się czegoś, czego nie da się wyćwiczyć przed kamerą — że każde dziecko pisze własny scenariusz.
Może dlatego tak niewiele wiadomo o jego córkach. Nie dlatego, że ich życie jest mniej ciekawe. Po prostu same nigdy nie próbowały zamienić prywatności w zawód.
Kiedy ich ojciec przez lata był obecny niemal w każdym salonie z telewizorem, one wybrały życie, w którym nie każda chwila musi być pokazana światu.
„Ja od czasu do czasu bywam w Szwecji, oni przyjeżdżają tutaj. Staramy się utrzymywać kontakt poprzez wspólne wyjazdy. W ubiegłym roku byliśmy na fantastycznym wyjeździe na Zanzibar” – mówił.
I dziś, gdy nazwisko Chajzer regularnie wraca do nagłówków za sprawą Filipa, warto pamiętać, że za popularną telewizyjną rodziną kryją się także dwie kobiety, które świadomie stoją krok dalej od fleszy.
Karolina zbudowała swoje życie w Szwecji, Weronika pracuje w telewizji, ale pozostaje anonimowa, a Zygmunt może patrzeć na swoje dorosłe dzieci z poczuciem, że każde z nich znalazło własną drogę.
Jedno odziedziczyło po ojcu scenę, drugie wybrało życie poza Polską, trzecie pozostało blisko telewizji, ale bez zainteresowania sławą.
„Filip od dziecka był otwarty, energiczny, zbuntowany i ciekawy świata” – opowiadał prezenter.
I właśnie dlatego historia dzieci Zygmunta Chajzera jest ciekawsza niż kolejny rodzinny występ przed kamerą.
Pokazuje, że nawet w rodzinie, w której nazwisko przez lata było znane milionom, można zdecydować, że własnego nazwiska nie będzie się używać do budowania popularności.
Jan Frycz jeszcze niedawno był w samym środku pracy, która przez niemal pół wieku była…
Marta Nawrocka od ponad roku żyje w świecie, którego wcześniej nie znała z pierwszej ręki.…
Ewa Farna długo robiła wszystko, żeby życie rodzinne pozostało poza sceną. Kiedy więc 3 października…
Michał Wiśniewski przez lata przyzwyczaił wszystkich do tego, że kiedy w jego życiu pojawia się…
Jeszcze kilkanaście lat temu jej twarz regularnie pojawiała się na ekranach telewizorów. Anna Palka była…
Przez kilka lat widzowie „M jak miłość” patrzyli, jak Basia Rogowska dorasta na ich oczach.…