Tym razem jednak uwagę przyciągnęło spotkanie, którego mało kto się spodziewał.
Aktorka została zauważona w Warszawie u boku Tomasza Winciorka, swojego wieloletniego partnera, z którym rozstała się około dziesięciu lat temu.
Nie oznacza to automatycznie, że para do siebie wróciła. Ich wspólna obecność ma jednak szczególne znaczenie, bo łączy ich nie tylko przeszłość, lecz także pasja, która przed laty odegrała ważną rolę w ich życiu.
Dancewicz i Winciorek poznali się dzięki brydżowi. Dla aktorki ta gra nigdy nie była zwykłym sposobem na spędzanie wolnego czasu.
Zainteresowała się nią po lekturze książek Agathy Christie, w których rozgrywki karciane stawały się czasem kluczem do zrozumienia ludzkich charakterów.
Z czasem brydż stał się jej prawdziwą pasją. Dancewicz związała się z Polskim Związkiem Brydża Sportowego, zdobyła tytuł mistrzyni międzynarodowej, a w 2006 roku otrzymała brązowy medal związku.
To właśnie przy brydżowym stole poznała przedsiębiorcę Tomasza Winciorka.
Ich relacja trwała kilkanaście lat. Nie zdecydowali się na ślub, ale stworzyli rodzinę i w 2003 roku doczekali się syna Jerzego.
Macierzyństwo nie było jednak czymś, co aktorka od początku szczegółowo planowała.
W dawnych wypowiedziach przyznawała, że nie zakładała tradycyjnego scenariusza rodzinnego, a decyzja o urodzeniu dziecka ostatecznie stała się jej świadomym wyborem.
Nie żałowała go, choć nie próbowała przedstawiać rodzicielstwa jako nieustannego pasma szczęścia.
Dancewicz zawsze miała własne zdanie na temat tego, jak powinna wyglądać kobieca niezależność.
Nie uważała, że narodziny dziecka muszą oznaczać rezygnację z własnych potrzeb i całego dotychczasowego życia.
Takie podejście nie wszystkim się podobało, ale aktorka nie zamierzała dopasowywać się do oczekiwań otoczenia.
Podobnie było z jej związkiem z Winciorkiem. Nie potrzebowała ślubnej ceremonii, by uznawać relację za ważną.
W jednym z dawnych wywiadów podkreślała, że najistotniejsze jest dla niej miejsce w życiu ukochanego, a nie formalny status związku.
Choć para przez wiele lat była razem, ich drogi ostatecznie się rozeszły. Do rozstania miało dojść około 2016 roku, jednak ani Dancewicz, ani Winciorek nie ogłosili tego publicznie w formie oficjalnego komunikatu.
Aktorka nie urządzała medialnych rozliczeń i nie opowiadała szczegółowo o przyczynach zakończenia relacji. Pozostała wierna zasadzie, że sprawy osobiste nie muszą stawać się tematem dla wszystkich.
„Jest mi wszystko jedno, czy będę jego żoną, czy konkubiną. Najważniejsze, żebym była kobietą swojego mężczyzny” – mówiła.
Dlatego ich niedawne spotkanie w centrum Warszawy wzbudziło zainteresowanie. Fotoreporter tygodnika „Na Żywo” zauważył ich w pobliżu Biblioteki Uniwersytetu Warszawskiego, gdzie odbywał się turniej brydżowy.
Dancewicz siedziała na ławce i sprawdzała coś w telefonie, a Winciorek stał obok niej. Nie wyglądało na to, by obecność drugiej osoby była dla któregokolwiek z nich krępująca.
Oboje sprawiali wrażenie swobodnych, jak ludzie, którzy dobrze się znają i nie muszą udowadniać niczego otoczeniu.
Miejsce spotkania nie było przypadkowe. Brydż od dawna jest częścią życia aktorki, a wspólna pasja była jednym z elementów, które połączyły ją z Winciorkiem.
Nawet jeśli ich związek należy już do przeszłości, zainteresowanie grą pozostało. Nie ma też powodu, by zakładać, że każde spotkanie byłych partnerów musi oznaczać romantyczny powrót.
Oboje mają wspólnego syna, a wieloletnia znajomość nie znika z dnia na dzień tylko dlatego, że kończy się związek.
W życiu zawodowym Dancewicz również nie lubiła podążać utartymi ścieżkami.
Widzowie pamiętają ją z filmów takich jak „Pułkownik Kwiatkowski”, „Tato” czy „Deborah”, a od 2003 roku aktorka wciela się w Weronikę Roztocką w serialu „Na Wspólnej”. Mimo popularności nigdy nie zabiegała o nieustanną obecność na salonach.
„Dobrze się stało, bo sama pewnie nigdy bym jej [decyzji] nie podjęła. Ostatecznie jednak zostanie matką było moim świadomym wyborem (…)” – dodała.
W wywiadach przyznawała, że poza planem bywa nieśmiała i nie przepada za skupianiem na sobie uwagi.
Woli spokojne życie, książki, czas spędzany z bliskimi i brydżowe rozgrywki niż niekończący się wyścig o zainteresowanie mediów.
Właśnie dlatego widok Dancewicz i Winciorka razem jest ciekawy, ale nie daje podstaw do wyciągania pochopnych wniosków.
Nie wiadomo, czy ich relacja zmieniła się w ostatnim czasie, a samo spotkanie nie potwierdza, że ponownie zostali parą.
„Brydż wziął się stąd, że przeczytałam kiedyś u Agathy Christie o rozgrywkach brydżowych. Grało się tam u jakiegoś lorda, a potem Hercules Poirot analizował sposób grania (…) i w ten sposób wnioskował, jakim ktoś jest człowiekiem – no bo tak trochę jest. I tak się zainteresowałam, kupiłam (…) samouczek, jakiś tam kolega grał, trochę nas uczył, a z kolegami (…) graliśmy w inne gry, więc tak się upgrade’owaliśmy” – mówiła
Pokazuje natomiast, że po wielu wspólnych latach i rozstaniu nadal mogą dzielić przestrzeń, którą dobrze znają.
Renata Dancewicz od dawna udowadnia, że nie zamierza podporządkowywać prywatności medialnym oczekiwaniom. Nie wyjaśnia publicznie każdego gestu i nie musi komentować każdej fotografii.
Być może dlatego ta historia pozostawia więcej pytań niż odpowiedzi. Jedno pozostaje jasne: związek Dancewicz i Winciorka dobiegł końca lata temu, ale wspólna pasja i wieloletnia znajomość wciąż mogą być powodem, by spotkać się przy brydżowym stole.
Wojciech Cugowski od lat jest obecny na polskiej scenie muzycznej, ale o swoim życiu prywatnym…
Przez lata byli jedną z najbardziej rozpoznawalnych par polskiego show-biznesu. Michał Wiśniewski i Marta „Mandaryna”…
Przez lata skupiała się na pracy, a o prywatnych sprawach mówiła niechętnie. Agata Kulesza nie…
14 marca 1980 roku na zawsze zmienił życie Natalii Kukulskiej. Miała zaledwie cztery lata, gdy…
Jeszcze niedawno Pola Wiśniewska rzadziej pojawiała się w mediach społecznościowych, a zainteresowanie jej osobą koncentrowało…
Helena Englert od miesięcy znajduje się w centrum zainteresowania mediów. Jedni doceniają jej talent i…