Cezary Żak nie potrzebował długiego przemówienia. Wystarczyło jedno zdanie, charakterystyczna ławeczka z „Rancza” i powrót do roli Pawła Kozioła, żeby podczas prezentacji jesiennej ramówki TVP publiczność wybuchnęła śmiechem.
Aktor wykorzystał serialową rzeczywistość, by mrugnąć okiem do tej prawdziwej. Tym razem żart dotyczył prezydenta Karola Nawrockiego i jego decyzji o wetowaniu ustaw.
Żak usiadł na słynnej ławeczce znanej widzom z „Rancza” i zaczął mówić jako Paweł Kozioł, który w nowych odcinkach dociera na sam szczyt politycznej kariery.
Jego bohater zostaje bowiem prezydentem Polski. Aktor powiedział ze sceny: „Tak sobie pomyślałem, że se siądę na ławeczce, chociaż ja, jako prezydent tego kraju, nie siadłem, ale coś se zawetuję”.
Sala zareagowała natychmiast. Śmiech i brawa pojawiły się dokładnie w tym momencie, w którym serialowa fikcja spotkała się z codziennością.

Do żartu dołączyła prowadząca wydarzenie Agnieszka Woźniak-Starak. „Tak, faktycznie mało mamy tych wet…” — odpowiedziała, podtrzymując wymianę zdań.
Nazwisko Nawrockiego nie padło, ale aluzja była czytelna. Żak odwołał się do prezydenckiego prawa weta, które w
pierwszym roku kadencji Karola Nawrockiego stało się jednym z szeroko komentowanych tematów politycznych.
Ten moment był szczególny również z innego powodu. Cezary Żak wraca bowiem do postaci, która przez lata była jedną z jego najbardziej rozpoznawalnych kreacji.
Tak sobie pomyślałem, że se siądę na ławeczce, chociaż ja, jako prezydent tego kraju, nie siadłem, ale coś se zawetuję — powiedział aktor.

„Ranczo” po dziesięciu latach ponownie pojawia się na ekranie, a aktor znów gra braci bliźniaków — księdza Piotra Kozioła oraz jego politycznego brata Pawła.
Tym razem scenarzyści poszli jednak o krok dalej. Paweł Kozioł, który zaczynał polityczną karierę w Wilkowyjach, zostaje prezydentem kraju.
To właśnie ten wątek pozwala twórcom jeszcze mocniej bawić się granicą między satyrą a tym, co widzowie obserwują w prawdziwym życiu.

Żak doskonale zna ten rodzaj humoru. Przez lata grał bohaterów, którzy byli zabawni nie dlatego, że bez przerwy opowiadali dowcipy, ale dlatego, że w ich świecie wszystko było trochę przesunięte względem rzeczywistości.
Paweł Kozioł jest tego najlepszym przykładem — człowiek z wielkimi ambicjami, politycznym sprytem i przekonaniem, że władza jest w zasięgu ręki.
Zanim jednak przyszedł sukces „Rancza”, Żak przez lata budował swoją pozycję na scenie i przed kamerą.
Urodził się 22 sierpnia 1961 roku w Toruniu. Ukończył Państwową Wyższą Szkołę Teatralną we Wrocławiu.

Pracował w teatrze, występował w filmach i serialach, ale prawdziwy przełom w jego karierze przyniosły „Miodowe lata”.
Tak, faktycznie mało mamy tych wet… — skwitowała, podłapując żart Agnieszka Woźniak-Starak.
W serialu wcielił się w Karola Krawczyka — motorniczego tramwaju, który wraz z Tadeuszem Norkiem, granym przez Artura Barcisia, tworzył jeden z najbardziej lubianych komediowych duetów w historii polskiej telewizji.
To właśnie na planie „Miodowych lat” narodziła się ekranowa współpraca, która miała później wrócić ze zdwojoną siłą w „Ranczu”.
Żak i Barciś doskonale się uzupełniali. Jeden rzucał zdanie, drugi odpowiadał spojrzeniem. Czasami więcej mówiła pauza niż cały dialog.

Po latach obaj aktorzy nadal pozostają ze sobą w dobrych relacjach, choć ich prywatna znajomość nie wygląda tak, jak mogłoby się wydawać widzom.
Barciś niedawno mówił, że uważa Żaka za przyjaciela, ale nie są ludźmi, którzy muszą codziennie się spotykać.
Ich więź opiera się przede wszystkim na wieloletniej znajomości, wzajemnym szacunku i wspólnym doświadczeniu.
Żak ma również własny, bardzo mocny rozdział prywatnego życia. Od lat jest związany z aktorką Katarzyną Żak. Pobrali się w 1985 roku i wychowali dwie córki — Aleksandrę i Zuzannę.
Oboje znają cenę życia w blasku kamer, ale przez lata starali się, by rodzina pozostawała przede wszystkim ich prywatną przestrzenią.
W przypadku Cezarego Żaka to właśnie rodzina jest częścią życia, o której mówi znacznie mniej niż o pracy.
Aktor nie należy do osób, które każdego dnia relacjonują prywatność w mediach społecznościowych. Znacznie częściej można zobaczyć go na scenie niż w sytuacji, w której opowiada o swoim domu.
A zawodowo przez lata udowadniał, że komedia nie wyczerpuje jego możliwości.
Żak występował między innymi w „Kilerze”, „Kiler-ów 2-óch”, „Pułapce”, „Cwale”, „Złotopolskich” czy „Na dobre i na złe”. Jednak dla szerokiej publiczności na zawsze pozostanie przede wszystkim człowiekiem, który potrafił w jednej produkcji zagrać dwóch całkowicie różnych braci.
Piotr Kozioł i Paweł Kozioł byli bliźniakami, ale reprezentowali dwa odmienne światy. Jeden został księdzem, drugi politykiem.
Żak musiał więc stworzyć dwie osobowości, dwa sposoby mówienia, dwa temperamenty i jednocześnie sprawić, żeby widz ani przez moment nie miał wątpliwości, z którym bratem właśnie ma do czynienia.
Teraz przed aktorem kolejne wyzwanie. Powrót „Rancza” po dekadzie sprawia, że dawny świat Wilkowyj ponownie zaczyna żyć.
Na plan wracają znani bohaterowie, a wraz z nimi humor, który przez lata pozwalał komentować polską rzeczywistość bez wymieniania nazwisk.
I właśnie dlatego żart Żaka z ramówki TVP zadziałał tak mocno. Nie był klasycznym politycznym wystąpieniem.
Był krótką scenką aktora, który na moment przestał być tylko Cezarym Żakiem, a stał się Pawłem Koziołem — tym razem prezydentem.
Granica między serialem a rzeczywistością znów zrobiła się cienka. A Żak pokazał, że po tylu latach nadal potrafi wykorzystać jedną scenę, jedno zdanie i dobrze znaną postać, żeby powiedzieć więcej, niż zmieściłoby się w długim przemówieniu.
I chyba właśnie dlatego publiczność zareagowała śmiechem. Widzowie „Rancza” dobrze wiedzą, że kiedy Paweł Kozioł siada na ławeczce, nigdy nie wiadomo, co za chwilę „se” wymyśli.
Dlaczego Borys Szyc zdecydował się zmienic nazwisko. Przyczyna była oczywista
Dlaczego Borys Szyc zdecydował się zmienic nazwisko. Przyczyna była oczywista