Izabela Trojanowska musi pogodzić się ze stratą. Odeszła osoba, która była jej bardzo bliska

Izabela Trojanowska dostała wiadomość, która musiała wrócić do niej ze zdwojoną siłą. Zmarła Janina Potudin, aktorka i wokalistka, z którą Trojanowska znała się jeszcze z czasów młodości.

Ich drogi przecięły się po raz pierwszy w Teatrze Muzycznym w Gdyni, a po wielu latach spotkały się ponownie w zupełnie innych okolicznościach — na planie „The Voice Senior”.

Wtedy była radość, zaskoczenie i niedowierzanie, że po tylu latach znów stoją naprzeciwko siebie. Dziś zostało wspomnienie. Janina Potudin zmarła w wieku 74 lat.

Ich znajomość sięga czasów, kiedy obie dopiero uczyły się sceny. Potudin była związana z Teatrem Muzycznym w Gdyni w latach 70. i 80., a Trojanowska kształciła się tam w Studium Wokalno-Aktorskim w latach 1974–1978.

To był początek drogi artystki, która kilka dekad później stanie się jedną z najbardziej rozpoznawalnych kobiet polskiej sceny.

Potudin publiczność poznała ponownie wiele lat później dzięki drugiej edycji „The Voice Senior”.

Zaśpiewała „To były piękne dni” Haliny Kunickiej. Kiedy jeden z foteli się odwrócił, Trojanowska początkowo nie rozpoznała koleżanki po głosie.

Dopiero gdy ją zobaczyła, wszystko wróciło. Wspólne lata w Gdyni, nauka, występy i znajomość sprzed dziesięcioleci.

Reakcja Trojanowskiej była spontaniczna i pełna emocji. Sama mówiła wtedy, że Janina była dla niej wielką niespodzianką.

Dzisiaj tamto spotkanie nabiera zupełnie innego znaczenia. W jednej chwili przeszłość, która pojawiła się przed kamerami programu telewizyjnego, stała się ostatnim wspólnym wspomnieniem.

Ninka! Nie poznałam cię po głosie. Dlaczego ja nic nie wiedziałam?  – mówiła.

Szkoła, teatr i młodość — rzeczy, które dla obu kobiet wydarzyły się dziesiątki lat wcześniej — znów połączyły je na moment, zanim ich drogi po raz kolejny się rozeszły.

Dla Izabeli Trojanowskiej teatr i muzyka od początku były ze sobą nierozerwalnie związane. Urodziła się 22 kwietnia 1955 roku w Olsztynie.

Pierwszy duży sukces odniosła jeszcze jako nastolatka. W 1971 roku wystąpiła na Festiwalu Pieśni Sakralnej Sacrosong w Chorzowie jako członkini chóru i otrzymała nagrodę im. Maksymiliana Kolbego.

Rok później pojawiła się na festiwalu w Zielonej Górze oraz w Opolu, gdzie zdobyła nagrodę za debiut.

Później przyszedł czas na Gdynię. To właśnie tam młoda Trojanowska zdobywała aktorskie doświadczenie i występowała na scenie.

Nie wiedziała jeszcze, że za kilka lat stanie się jedną z najważniejszych wokalistek polskiego rocka.

Jej kariera nabrała tempa na początku lat 80., kiedy rozpoczęła współpracę z Romualdem Lipką i Andrzejem Mogielnickim.

Z tego połączenia narodziły się piosenki, które do dziś są kojarzone z jej nazwiskiem. „Wszystko czego dziś chcę” czy „Tyle samo prawd ile kłamstw” stały się częścią muzycznej historii tamtej dekady.

Trojanowska nie była jednak wyłącznie piosenkarką. Występowała w filmach i serialach, a jedną z jej najbardziej rozpoznawalnych ról stała się Monika Ross-Nawrot w „Klanie”.

W serialu pojawiła się w 1997 roku i przez kolejne lata jej postać na stałe weszła do pamięci widzów.

Jej życie nie zawsze układało się jednak tak, jak można byłoby przypuszczać po sukcesach na scenie. W latach 80. wraz z mężem zdecydowała się na emigrację.

Mieszkała między innymi w Holandii, Stanach Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii, a w 1987 roku osiadła w Berlinie Zachodnim.

Z dala od Polski próbowała budować życie na nowo, jednocześnie nie rezygnując z muzyki. W 1990 roku wydała anglojęzyczny album „Independance”, kierowany także na zagraniczne rynki.

Prywatnie od końca lat 70. związana jest z Markiem Trojanowskim, matematykiem. W 1991 roku urodziła się ich córka Roxanna.

Dziewczyna dorastała w cieniu sławnej mamy, ale sama wybrała zupełnie inną drogę. Nie zdecydowała się na karierę w show-biznesie i do dziś trzyma się z dala od świata kamer.

Trojanowska w rozmowach o córce podkreślała, że jest z niej dumna właśnie dlatego, że Roxanna nie próbowała kopiować jej życia.

Trojanowska sama natomiast nie potrafiła na długo rozstać się ze sceną. Nawet po dłuższych przerwach wracała do muzyki.

W 2011 roku wydała album „Życia zawsze mało”, a w kolejnych latach nadal koncertowała i pojawiała się w telewizji.

W 2020 roku świętowała 40-lecie pracy artystycznej, a rok później została trenerką drugiej edycji „The Voice Senior”. To właśnie tam po latach spotkała Janinę Potudin.

Co ciekawe, mimo upływu lat Trojanowska wciąż pozostaje aktywna. W 2024 roku po kilkuletniej przerwie nagrała nowe piosenki, a latem 2026 roku pokazała również inną, mniej znaną stronę swojego życia.

Od lat pasjonuje się wędkarstwem i startuje w zawodach aktorów. W tegorocznym Memoriale Mariana Łącza wygrała nawet dwie kategorie — złowiła największą rybę i najwięcej ryb.

Jak sama wspominała, w dzieciństwie łowiła z braćmi w rodzinnych stronach Olsztyna.

Dzisiaj do tej długiej historii dochodzi kolejna, znacznie smutniejsza karta. Śmierć Janiny Potudin przypomniała Trojanowskiej nie tylko konkretną osobę, ale cały fragment życia, którego nie da się już powtórzyć.

Gdy spotkały się w „The Voice Senior”, wróciły wspomnienia z Teatru Muzycznego w Gdyni — z czasów, kiedy obie były młode, pełne planów i dopiero szukały swojego miejsca na scenie.

Janina Potudin została zapamiętana przez swoich kolegów jako osoba uśmiechnięta i radosna.

Dla Trojanowskiej była kimś więcej — dawną koleżanką z ważnego okresu życia, którego nie da się już odtworzyć.

Ich telewizyjne spotkanie, które wtedy mogło wyglądać jak sympatyczny powrót do przeszłości, dziś pozostaje szczególną pamiątką.

Izabela Trojanowska przez ponad pięć dekad przeżyła na scenie więcej niż niejeden artysta: sukces, emigrację,
powroty, wielkie przeboje, aktorskie role i kolejne muzyczne pokolenia.

Teraz musi pożegnać osobę, która pamiętała ją jeszcze z czasów, gdy nie była legendą polskiej sceny, lecz młodą dziewczyną uczącą się zawodu w Gdyni.

I chyba właśnie dlatego ta strata ma dla niej tak osobisty wymiar. Nie odszedł tylko ktoś ze świata teatru. Odeszła osoba, która znała kawałek jej życia, do którego sama mogła już tylko wracać we wspomnieniach.

Piaseczny postanowił nie milczeć i opowiedział, w kim рodkochuję się. Plotki miały swoje uzasadnienie

Pełna radości Aleksandra Kwaśniewska nie potrafiła ukryć swoich emocji. W końcu się udało

Olga Frycz wspomniała o swoim tacie, którego niedawno straciła. Słowa córki wzruszyły wszystkich fanów aktora