Początek przyjaźni na planie kultowego serialu. Jennifer Aniston i Courteney Cox stały się prawdziwymi przyjaciółkami nie tylko na ekranie, ale także w życiu

Kiedy w połowie lat 90. ekipa „Przyjaciół” po raz pierwszy zebrała się na planie w studiu Warner Bros., nikt jeszcze nie wiedział, że rodzi się tam nie tylko kultowy serial, ale również jedna z najprawdziwszych, najtrwalszych przyjaźni w całym Hollywood.

Pośród reflektorów, gwaru techników i niepewności, jaka zawsze towarzyszy początkom nowych produkcji, stały obok siebie dwie kobiety: Jennifer Aniston i Courteney Cox.

Obie w podobnym wieku, obie na progu kariery, obie głodne sukcesu.

Ale nikt wtedy nie przypuszczał, że ten zawodowy krok stanie się fundamentem relacji, która wytrzyma wszystko — czas, sławę, kryzysy i życiowe zakręty.

Jennifer, wówczas 25-letnia aktorka po kilku nieudanych pilotach, od początku czuła, że „Friends” będą czymś więcej.

Courteney, o trzy lata starsza, już miała na koncie sesje zdjęciowe, reklamy i rolę w kultowym teledysku Bruce’a Springsteena.

Była pewniejsza siebie, bardziej doświadczona, a jednocześnie z natury ciepła i uważna.

Gdy ich spojrzenia spotkały się po raz pierwszy podczas czytania scenariusza, powstała między nimi lekka, niewymuszona nić porozumienia — taka, której nie da się wytłumaczyć, tylko się ją czuje.

W serialu grały najlepsze przyjaciółki — Rachel i Monikę. Ironią losu było to, że scenarzyści dopiero z czasem zrozumieli, że chemia między aktorkami jest tak autentyczna, iż warto to wykorzystać.

Jennifer i Courteney nie musiały grać więzi — ona już rosła w nich naturalnie.

W przerwach między ujęciami rozmawiały o życiu, o ambicjach, o miłosnych rozczarowaniach, o tym, jak trudno być kobietą na planie w świecie zdominowanym przez mężczyzn.

Razem piły kawę, razem żartowały, razem uczyły się tekstów. A przede wszystkim — słuchały siebie nawzajem.

Gdy popularność serialu eksplodowała, a twarze aktorów trafiły na okładki magazynów na całym świecie, przyjaźń Jennifer i Courteney stawała się czymś bezpiecznym.

Hollywood jest miejscem, w którym trudno o szczerość, bo każdy czegoś chce. One jednak miały siebie.

Screenshot

Nie jako gwiazdy, lecz jako dwie kobiety skrywające wrażliwość pod perfekcyjnymi fryzurami i scenicznym światłem.

Z czasem ich relacja przeniosła się daleko poza plan „Przyjaciół”. Courteney była tą stałą, spokojną, która potrafiła dać Jennifer oparcie w momentach, gdy media z przesadną gorliwością komentowały jej życie miłosne.

Z kolei Jennifer zawsze doceniała inteligencję i ciepło Courteney, jej umiejętność budowania domu — dosłownie i metaforycznie.

To ona została matką chrzestną córki Courteney, Coco, co w Hollywood jest gestem wyjątkowo osobistym. To wybór serca, nie reklamy.

Kiedy „Przyjaciele” zakończyli się po dziesięciu latach, dla wielu aktorów rozpoczął się zupełnie nowy etap.

Jennifer poszybowała w stronę wielkiej filmowej kariery, stając się jedną z najbardziej rozpoznawalnych aktorek świata.

Courteney znalazła drugą młodość w serialu „Cougar Town” i skupiła się na reżyserii. Każda poszła swoją drogą, ale ich drogi nigdy się nie rozeszły.

To, co najważniejsze, wydarzało się poza kamerami: wspólne kolacje, urodziny, święta, spontaniczne wyjazdy, a w trudnych chwilach — telefony w środku nocy. Jennifer była przy Courteney, kiedy ta przechodziła przez bolesne
rozstania.

Courteney wspierała Jennifer, gdy jej życie prywatne trafiało pod lupę całego świata. Mówiły w wywiadach o sobie z czułością i dumą — ale nigdy przesadnie, nigdy dla sensacji.

Chroniły swoją przyjaźń, jakby była delikatnym przedmiotem, który łatwo uszkodzić nieuważnym dotykiem.

Z biegiem lat stały się dla siebie jak rodzina. Jennifer nazwała Courteney „siostrą”, Courteney mówiła o Jennifer jako o kimś, kogo może kochać bez warunków.

W świecie, w którym relacje często mają termin przydatności, one tworzą historię długowieczną, czystą i pełną wzajemnego szacunku.

Dziś, mimo że obie mają swoje życia, kariery, ważne role i nowe projekty, nic nie jest w stanie zmienić tego, co powstało na planie w 1994 roku.

Ich przyjaźń pozostaje jednym z najpiękniejszych dowodów na to, że prawdziwe relacje potrafią przetrwać sławę, czas i milczenie.

Że można być ikoną, a jednocześnie mieć kogoś, kto kocha cię nie za nazwisko, lecz za to, kim jesteś, gdy gasną wszystkie światła studia.

I że czasem największy serialowy sukces nie polega na rekordowych oglądalnościach, ale na tym, że między dwiema kobietami narodziła się historia, która trwa dłużej niż jakikolwiek sezon.

Kate Winslet i Leonardo DiCaprio od czasu „Titanica” stali się bardzo bliscy nie tylko na ekranie, ale także w życiu. Czy łączył ich romans, czy była to po prostu silna przyjaźń?

Grzegorz Krychowiak opowiedział o swoim życiu osobistym i małżeństwie: „Wszyscy myślą, że nie ma powodów do narzekania”

Tori Spelling: księżniczka Hollywood, gwiazda Beverly Hills 90210. Jak potoczyło się jej życie zawodowe i osobiste