Obecny szef programowy Polsatu przyczynił się do wypromowania wielu gwiazd, jednak nie wszyscy mu odpowiadają. O kim mowa

Edward Miszczak od lat uchodzi za człowieka, który potrafi zrobić z telewizji maszynę do tworzenia gwiazd.

To właśnie on stał za sukcesami największych formatów rozrywkowych w Polsce, przez lata decydował o tym, kto będzie błyszczał w prime time i kto zniknie z anteny szybciej, niż zdąży przyzwyczaić do siebie widzów.

W branży mówi się o nim jak o człowieku-instytucji — jedni go podziwiają, inni się go boją, ale trudno znaleźć osobę, która byłaby wobec niego obojętna.

Gdy po ponad dwóch dekadach odszedł z TVN i pojawił się w Polsacie, wielu ludzi mediów mówiło o prawdziwym trzęsieniu ziemi.

Bo Miszczak nigdy nie był zwykłym dyrektorem. On budował telewizyjne światy, kreował trendy i bardzo dobrze wiedział, czego chcą widzowie, zanim oni sami zaczęli tego oczekiwać.

Karierę zaczynał jeszcze w radiu. Był jednym z ludzi tworzących RMF FM, później trafił do TVN, gdzie z czasem stał się jednym z najważniejszych nazwisk całej stacji.

To za jego czasów rozkwitły programy, które dziś uważa się za kultowe. „Big Brother”, „Milionerzy”, „Taniec z gwiazdami” czy „Kuchenne rewolucje” nie były przypadkiem.

Miszczak miał wyczucie do telewizji i do ludzi. Potrafił wyciągać z prowadzących coś, czego wcześniej sami w sobie nie widzieli.

W branży wielokrotnie powtarzano, że miał nosa do osobowości telewizyjnych i intuicję, której nie da się nauczyć.

Ale im większa pozycja, tym więcej emocji wokół człowieka. Edward Miszczak nigdy nie był typem szefa, którego wszyscy kochają.

Wręcz przeciwnie — przez lata dorobił się opinii człowieka bardzo wymagającego, chłodnego i konkretnego.

Wiele gwiazd telewizji zawdzięcza mu karierę, ale nie wszyscy dobrze wspominają współpracę z nim.

W mediach regularnie pojawiały się informacje o napięciach, konfliktach i trudnych relacjach z ludźmi show-biznesu.

Sam Miszczak nie ukrywał, że nie z każdym musi się prywatnie lubić, żeby współpracować zawodowo.

Głośno było choćby o jego relacji z Hubertem Urbańskim. Po latach otwarcie przyznał, że „nie przepadają za sobą”, choć jednocześnie doskonale wiedział, że właśnie Urbański jest twarzą
„Milionerów” i widzowie nie zaakceptowaliby nikogo innego w tej roli.

Podobnie wyglądało to z wieloma gwiazdami telewizji. Miszczak potrafił być brutalnie szczery i bez sentymentów podejmować decyzje, które wywoływały burze.

Gdy w Polsacie doszło do zmian wokół Katarzyny Dowbor i programu „Nasz nowy dom”, fala komentarzy była ogromna.

Widzowie mieli żal, bo Dowbor przez lata była symbolem programu, a Miszczak został przedstawiony jako człowiek, który bez emocji odcina kolejne etapy telewizyjnych historii.

Dla niego jednak telewizja zawsze była biznesem i strategią, a nie miejscem na sentymenty.

Jednocześnie wiele osób z branży podkreślało, że potrafił dawać ogromną wolność twórczą i wspierać ludzi, w których widział potencjał.

Problem polegał na tym, że trzeba było wytrzymać jego charakter. Bywał bezkompromisowy, niecierpliwy i bardzo wymagający.

W środowisku telewizyjnym od dawna mówiło się, że z Miszczakiem albo się pracuje świetnie, albo wcale.

Jego życie prywatne również przez lata budziło ogromne zainteresowanie. Przez długi czas był związany z Małgorzatą Miszczak, która zmarła po ciężkiej chorobie.

To był moment, który bardzo nim wstrząsnął i na pewien czas wycofał go z życia towarzyskiego.

Później media zaczęły rozpisywać się o jego związku z Anną Cieślak. Ich relacja wzbudzała emocje nie tylko ze względu na rozpoznawalność obojga, ale też sporą różnicę wieku.

Miszczak jednak nigdy specjalnie nie przejmował się opiniami ludzi. Z wiekiem jeszcze bardziej zaczął sprawiać wrażenie człowieka, który nie potrzebuje niczyjej akceptacji.

Dziś nadal pozostaje jednym z najbardziej wpływowych ludzi polskiej telewizji. Jedni zarzucają mu, że zbyt mocno miesza w sprawdzonych formatach i próbuje na siłę zmieniać gust widzów.

Inni uważają, że bez niego telewizja byłaby nudna i przewidywalna. Prawda pewnie leży gdzieś pośrodku.

Jedno jest jednak pewne — Edward Miszczak od dekad rozdaje karty w świecie polskich mediów i nawet ci, którzy go nie lubią, muszą przyznać, że niewielu ludzi miało tak ogromny wpływ na to, co przez lata oglądali Polacy.

Hanna Lis zwróciła się do swoich córek, Julii i Anny, ze słowami pełnymi znaczenia. Co ta znana mama chciała przekazać swoim najbliższym

Przez lata Anna Ciepielewska i Stanisław Niwiński uchodzili za jedną z najbardziej eleganckich par polskiego kina. Niewielu wiedziało, co kryło się za zamkniętymi drzwiami ich domu

Jan Frycz ma za sobą barwne życie uczuciowe. Był trzykrotnie żonaty i dopiero z trzecią żoną, Małgorzatą Medwecką, znalazł prawdziwe szczęście