Przez lata widzowie kojarzyli go przede wszystkim z Ryszardem Lubiczem z „Klanu”.
Ta rola przyniosła mu ogromną popularność, ale jednocześnie sprawiła, że wielu zapomniało, jak różnorodnym jest aktorem.
Piotr Cyrwus od dawna udowadnia, że potrafi odnaleźć się zarówno na teatralnej scenie, jak i w ambitnym kinie.
Równie konsekwentnie chronił swoje życie prywatne. Nic więc dziwnego, że gdy zaczęły pojawiać się kolejne spekulacje dotyczące jego małżeństwa, długo nie zabierał głosu.
Dopiero teraz postanowił rozwiać wszelkie plotki i przyznał, że z żoną tworzy związek, który mimo upływu lat wciąż opiera się na tych samych wartościach.

Piotr Cyrwus urodził się 20 czerwca 1962 roku w Nowym Targu. Dorastał u podnóża Tatr, gdzie nauczył się szacunku do pracy i prostego życia.
Zanim trafił na scenę, nie myślał o sławie. Wszystko zmieniło się, gdy rozpoczął naukę w krakowskiej Państwowej Wyższej Szkole Teatralnej.

Po studiach związał się ze Starym Teatrem w Krakowie, gdzie przez lata rozwijał warsztat pod okiem najwybitniejszych reżyserów.
Ogólnopolską rozpoznawalność przyniósł mu dopiero serial „Klan”. Przez ponad dwadzieścia lat wcielał się w Ryszarda Lubicza – postać, którą pokochały miliony widzów.
Sam aktor wielokrotnie przyznawał jednak, że z czasem zaczął odczuwać ciężar tej roli.

Obawiał się, że publiczność będzie widzieć w nim wyłącznie serialowego bohatera. Właśnie dlatego zdecydował się odejść z produkcji i poszukać nowych wyzwań.
Dziś występuje w teatrze, gra w filmach i serialach, udowadniając, że jego aktorski dorobek jest znacznie bogatszy niż jedna, choć niezwykle popularna rola.

Tak samo konsekwentny pozostaje w życiu prywatnym. Od ponad czterdziestu lat jego żoną jest aktorka Małgorzata Mosiewicz-Cyrwus.
Poznali się jeszcze jako studenci i od tamtej pory niemal nie rozstawali. W świecie, w którym trwałe związki należą do rzadkości, ich małżeństwo od lat budzi zainteresowanie i szacunek.
Doczekali się trójki dzieci i zawsze starali się oddzielać życie rodzinne od zawodowego.
„Najpierw się kolegowaliśmy, przyjaźniliśmy, a potem nie nazwałabym tego jakimś zakochaniem typu motylki. Uważam, że to lepiej. Nabrałam po prostu takiego głębokiego przekonania, że tak powinno być” – zdradziła Barełkowska.
Przez długi czas pojawiały się pytania, jak udało im się przetrwać tyle lat razem. Piotr Cyrwus nie szukał wielkich słów.
„Czasem mam wrażenie, że jesteśmy aż za blisko. (śmiech) Jesteśmy razem w pracy. Jesteśmy razem w domu. Taki długi związek to bardzo wyboista droga, więc o nudzie nie ma mowy” – powiedział Cyrwus dla TVN.

W jednym z ostatnich wywiadów potwierdził to, o czym od dawna mówiły osoby z jego otoczenia – ich relacja opiera się przede wszystkim na rozmowie, wzajemnym szacunku i gotowości do kompromisu.
Jak przyznał, żadne małżeństwo nie jest wolne od trudniejszych momentów, ale najważniejsze jest to, by nie przestawać ze sobą rozmawiać.
„(…) Moja żona od zawsze mnie inspiruje. Jest niesamowicie mądra. I czasem potrafi mnie też porządnie wnerwić” – dodał aktor.
W jego ocenie właśnie codzienność, a nie wielkie gesty, buduje trwały związek.
Aktor nie ukrywa również, że rodzina zawsze była dla niego ważniejsza niż popularność.
„Różne rzeczy wydarzyły się w naszym życiu. I przez wszystkie przeszliśmy razem. Jesteśmy wobec siebie szczerzy. (…) Jesteśmy po prostu sobą. I właśnie to uważam za najpiękniejsze. Że po tylu latach wciąż możemy być sobą” – podkreślił.
Choć przez lata należał do grona najbardziej rozpoznawalnych twarzy polskiej telewizji, unikał celebryckiego stylu życia.
Nie zabiegał o obecność na branżowych imprezach, rzadko udzielał wywiadów dotyczących prywatności i starał się zapewnić dzieciom normalne dzieciństwo z dala od błysków fleszy.
Po odejściu z „Klanu” wielu zastanawiało się, czy nie będzie żałował tej decyzji. Stało się jednak odwrotnie.
Cyrwus wielokrotnie podkreślał, że dzięki temu odzyskał zawodową wolność.
Zagrał wiele wymagających ról teatralnych i filmowych, pokazując zupełnie inne oblicze niż to, do którego przyzwyczaiła widzów telewizja.
Historia Piotra Cyrwusa pokazuje, że nie każdy sukces musi być głośny. Czasem największym osiągnięciem okazuje się spokojne życie, trwałe małżeństwo i konsekwentne podążanie własną drogą.
Po latach plotek sam aktor postanowił zamknąć ten temat. Zamiast sensacyjnych wyznań opowiedział o czymś znacznie cenniejszym – o relacji, która przetrwała próbę czasu i nadal daje mu poczucie bezpieczeństwa.
W świecie pełnym krótkotrwałych emocji taka historia brzmi dziś wyjątkowo.