Był jednym z tych bohaterów, których widzowie zapamiętują na długo, nawet jeśli nie grają pierwszych skrzypiec.
W latach 80. Maciej Maciek Kroteski stał się prawdopodobnie jedną z najbardziej znanych i lubianych przez dzieci postaci w show-biznesie.
Piotruś z filmu Kogel-mogel szybko stał się jedną z najbardziej lubianych postaci kultowej komedii.
Jego rola w nie mniej słynnym filmie stała się wizytówką i przepustką chłopca do wielkiego świata kina.
Każde drugie dziecko marzyło o tym, by znaleźć się na jego miejscu.

Cytaty z filmu, wypowiedziane przez Koterskiego, stały się popularne i bardzo rozbawiały widzów.
Jednak młody aktor nie wykorzystał szansy, jaką dało mu przeznaczenie, i zniknął.

Naturalność, dziecięcy urok i autentyczność sprawiły, że publiczność od razu go pokochała. Wydawało się, że to dopiero początek jego przygody z ekranem.
A potem… zniknął.
Wielu widzów przez lata zastanawiało się, co stało się z chłopcem, który tak mocno zapisał się w
pamięci.
Dlaczego nie pojawił się w kolejnych produkcjach? Czy świadomie zrezygnował z kariery aktorskiej, czy może życie potoczyło się zupełnie inaczej, niż można było przypuszczać?

Rzeczywistość okazała się bardziej prozaiczna, ale jednocześnie bardzo ludzka.
Dziecięca rola w filmie była dla niego jednorazową przygodą, a nie początkiem świadomie budowanej kariery.

„Przy trzeciej części dowiadywaliśmy się, co się z nim dzieje i z tego, co pamiętam, on mieszka za granicą. Jego losy potoczyły się tak, że nie ma nic wspólnego z aktorstwem, z mediami. Nawet nie wiem, jak on wygląda i czy by podołał tej roli. Myśleliśmy tylko o zaproszeniu go na premierę trzeciej części, ale zdaje się, że mieszka za granicą”— mówiła Ilona Łepkowska.
W przeciwieństwie do wielu młodych aktorów nie zdecydował się kontynuować pracy przed kamerą.
Z czasem skupił się na edukacji i zwyczajnym życiu, które nie miało nic wspólnego z blaskiem reflektorów.
To właśnie ten wybór sprawił, że ślad po nim w mediach niemal całkowicie zanikł.
Nie pojawiał się na branżowych wydarzeniach, nie udzielał wywiadów i nie wracał do świata filmu.
Dla widzów pozostał więc przede wszystkim Piotrusiem — bohaterem jednej historii, który na zawsze
zatrzymał się w czasie.

Z biegiem lat wokół jego losów zaczęły narastać domysły. Brak informacji rodził pytania, a każda nowa plotka tylko podsycała zainteresowanie.
Tymczasem jego życie toczyło się z dala od kamer — spokojnie, bez potrzeby publicznego dzielenia się prywatnością.
I właśnie to może być najbardziej zaskakujące.
Bo nie każda dziecięca gwiazda chce zostać w show-biznesie na zawsze. Nie każdy sukces musi
prowadzić do kolejnych ról i medialnej obecności.
Czasem jedna rola wystarczy, by zapisać się w historii kina — a potem można po prostu wybrać własną drogę.
Historia Piotrusia z Kogel-mogel pokazuje, że popularność nie zawsze idzie w parze z potrzebą bycia na świeczniku.
Dla jednych jest początkiem wielkiej kariery, dla innych — jedynie epizodem, który z czasem staje się pięknym wspomnieniem.
A dla widzów?
Pozostaje obraz chłopca, który na zawsze będzie częścią jednego z najbardziej kultowych filmów w historii polskiego kina.