Dla wielu widzów była przede wszystkim drugą żoną Krzysztofa Krawczyka, ale w rzeczywistości miała własny talent, charyzmę i historię, która spokojnie mogłaby stać się scenariuszem filmowego dramatu o sławie, miłości i samotności.
Kiedy pojawiała się na scenie w latach 70., przyciągała uwagę natychmiast.
Jasne włosy, mocny głos i charakterystyczna energia sprawiały, że trudno było oderwać od niej wzrok.
Publiczność PRL-u pokochała ją jako wokalistkę zespołu Trubadurzy, ale zanim tam trafiła, zdążyła już przejść długą drogę muzyczną.
Śpiewała w zespołach Tarpany i Amazonki, koncertowała, zdobywała doświadczenie i coraz pewniej czuła się na scenie.
Wszystko zmieniło się podczas trasy koncertowej po Związku Radzieckim i Mongolii na początku lat 70.
To właśnie wtedy Krzysztof Krawczyk zobaczył ją inaczej niż tylko koleżankę po fachu.
Między nimi szybko pojawiło się uczucie, o którym zaczęło mówić całe środowisko muzyczne.
Problem polegał na tym, że Krawczyk był wtedy świeżo po ślubie z pierwszą żoną, Grażyną Adamus.
Ich romans stał się jednym z największych skandali tamtych lat.
W świecie PRL-u, gdzie artyści żyli niemal pod ciągłą obserwacją mediów i fanów, takie historie rozchodziły się błyskawicznie.
Ale oni nie potrafili już od siebie odejść. Halina dołączyła do Trubadurów, zastępując Ryszarda Poznakowskiego, a razem z Krawczykiem stworzyła jeden z najbardziej rozpoznawalnych duetów muzycznych tamtych czasów.
To właśnie wtedy powstały ich wspólne przeboje, między innymi „Będziesz ty”. Na scenie wyglądali jak para idealna — zakochani, pewni siebie, otoczeni sukcesem.
Publiczność widziała romantyczną historię jak z filmu. Niewielu jednak wiedziało, jak trudne bywa życie poza światłami reflektorów.
W 1972 roku Halina Żytkowiak i Krzysztof Krawczyk zostali małżeństwem. Niedługo później na świat przyszedł ich syn — Krzysztof Igor Krawczyk Junior.
„Małżeństwo z Haliną, która była w ciąży, organizowanie nowego życia, nowego domu. Musiałem pracować na to nowe życie” – wspominał w książce Krawczyk.
Dla artystki miał być początkiem nowego etapu, spokojniejszego i bardziej rodzinnego. Ale rzeczywistość szybko zweryfikowała te marzenia.
Kariera Krawczyka rozwijała się błyskawicznie. Oboje wyjechali do Stanów Zjednoczonych, próbując rozpocząć nowe życie i podbić amerykański rynek muzyczny.
Jak wielu artystów tamtej epoki, wierzyli w amerykański sen. Tyle że emigracja okazała się dużo trudniejsza, niż zakładali.
Choć nadal koncertowali dla Polonii, życie za oceanem nie przypominało luksusowej historii z gazet.
Halina nie zrobiła w USA wielkiej kariery, a codzienność coraz częściej oznaczała zwykłe problemy finansowe i zmęczenie.
Zdarzało się, że pracowała poza sceną, by utrzymać rodzinę. Tymczasem jej małżeństwo z Krawczykiem zaczęło się rozpadać.
Ich relację zniszczyły zdrady, napięcia i życie w ciągłym ruchu. Krawczyk po latach otwarcie mówił, że w tym związku sam doświadczył bólu zdrady.
Rozwód był dla obojga bolesny, ale jeszcze trudniejsze okazały się późniejsze relacje rodzinne.
Największym dramatem Haliny Żytkowiak była jednak relacja z synem. Z biegiem lat kontakt między nimi stawał się coraz słabszy.
„Staraliśmy się o dziecko, ale Halina była szybsza. Był w porządku facetem, a że kochał kobiety…” – usprawiedliwiała gщ pierwsza żona.
Choć wracała czasem do Polski, nie udało im się odbudować bliskości. To była rana, która nigdy do końca się nie zagoiła.
W ostatnich latach życia artystka ciężko chorowała. Diagnoza — rak płuc z przerzutami — przyszła nagle i zmieniła wszystko.
Mieszkała wtedy w Los Angeles. Wiedząc, że czasu zostało niewiele, próbowała jeszcze pojednać się z synem. Bardzo chciała go zobaczyć. Nie zdążyli się jednak spotkać.
Halina Żytkowiak zmarła 22 marca 2011 roku w wieku 63 lat. Odeszła z dala od Polski, trochę zapomniana przez media, które kiedyś rozpisywały się o jej romansie i scenicznym życiu.
Jej ostatnią wolą było rozsypanie prochów w górach — miejscu, które kochała i które dawało jej poczucie wolności.
Dziś wielu ludzi pamięta przede wszystkim Krzysztofa Krawczyka.
Ale obok jego historii zawsze istnieje także historia Haliny Żytkowiak — kobiety, która była czymś więcej niż tylko „żoną gwiazdora”.
Była artystką z własnym głosem, wielką miłością jednej z największych gwiazd PRL-u i kobietą, która za sceniczny blask zapłaciła bardzo wysoką cenę.
Iwona Pavlović podzieliła się ostatnimi słowami swojej mamy. Emocji nie była w stanie ukryć
Beata Kozidrak przez lata wydawała się kimś niezniszczalnym. Charakterystyczny głos, energia na scenie i przeboje,…
Michel Moran przez lata kojarzył się widzom przede wszystkim z kuchnią, elegancją i charakterystycznym francuskim…
Marzena Rogalska przez lata stała się jedną z najbardziej charakterystycznych twarzy polskiej telewizji. Widzowie pokochali…
Małgorzata Potocka pojawiła się w polskim świecie artystycznym w czasach, gdy kobiety w kinie miały…
Agnieszka Chylińska niedawno zdobyła się na bardzo szczerą spowiedź, w której otwarcie opowiedziała o tym,…
Iwona Pavlović przez lata kojarzyła się widzom z surowością, dyscypliną i bezkompromisowością. Dla milionów Polaków…