Są takie ekranowe duety, które na długo zostają w pamięci widzów. Nie potrzeba wielkich deklaracji ani romantycznych scen.
Wystarczy kilka spojrzeń, naturalna chemia i talent aktorski, by publiczność uwierzyła, że między bohaterami dzieje się coś więcej. Tak właśnie było w przypadku Renaty Dancewicz i Marka Kondrata.
Przez lata wielu fanów było przekonanych, że łączy ich nie tylko praca na planie filmowym.
Plotki o rzekomym romansie wracały regularnie, a oni sami stali się jedną z najbardziej komentowanych ekranowych par w Polsce.
Renata Dancewicz pojawiła się w polskim kinie na początku lat 90. i niemal od razu zwróciła na siebie uwagę.

Miała w sobie coś, czego nie dało się nauczyć w żadnej szkole aktorskiej – naturalność, charyzmę i ekranową lekkość.
Widzowie pokochali ją za role kobiet silnych, niezależnych, ale jednocześnie bardzo autentycznych.
Z kolei Marek Kondrat był już wtedy jednym z najbardziej cenionych aktorów swojego pokolenia.
Miał na koncie dziesiątki znakomitych ról i opinię artysty, który potrafił nadać wyjątkowy charakter każdej postaci.

Nic więc dziwnego, że gdy zaczęli pojawiać się razem na ekranie, widzowie szybko zaczęli doszukiwać się między nimi czegoś więcej niż zawodowej współpracy.
Ich wspólne sceny wyglądały niezwykle wiarygodnie. Publiczność uwierzyła, że za kamerą również mogą być sobie bliscy.
Przez lata spekulacje tylko narastały. Kolorowa prasa regularnie wracała do tematu, a każde wspólne pojawienie się aktorów wywoływało kolejne domysły.

Wielu było przekonanych, że romans jest jedynie tajemnicą polskiego show-biznesu, o której wszyscy wiedzą, ale nikt nie mówi głośno.
Marek jest fantastycznym aktorem i człowiekiem. Kiedy pierwszy raz spotkałam się z nim na planie Janusza Majewskiego w „Diabelskiej edukacji”, byłam zachwycona. (…) Na planie panowała dobra atmosfera i zawarłam tam przyjaźnie, które trwają po dziś – powiedziała Renata.
Tymczasem rzeczywistość okazała się znacznie mniej sensacyjna. Po latach Renata Dancewicz postanowiła odnieść się do tych plotek i rozwiała wszelkie wątpliwości.

Aktorka przyznała, że nigdy nie była związana z Markiem Kondratem. Co więcej, podkreśliła, że nie łączyła ich nawet bliższa znajomość poza planem filmowym. Według jej słów nie byli razem nawet na zwykłej kawie.
Kiedy prasa zaczęła pisać o naszym romansie, tylko dlatego, że mieliśmy nagie sceny i zagraliśmy w kilku produkcjach z rzędu, plotki oczywiście były wyssane z palca – nigdy nawet nie byliśmy razem na kawie – zaznaczyła.
Dla wielu fanów było to zaskoczenie. Okazało się bowiem, że to, co widzowie uznawali za dowód uczucia, było po prostu efektem profesjonalizmu i aktorskiego talentu.
Oboje potrafili stworzyć na ekranie relację tak wiarygodną, że publiczność dopisała do niej własną historię.

Prywatnie Renata Dancewicz od zawsze starała się chronić swoje życie przed mediami. Choć należała do najbardziej rozpoznawalnych aktorek swojego pokolenia, rzadko opowiadała o sprawach osobistych.
Znacznie chętniej mówiła o pracy, teatrze i swoich zainteresowaniach. Z czasem coraz bardziej ograniczała obecność w show-biznesowych mediach, unikając skandali i głośnych wywiadów.
Marek Kondrat również przez lata konsekwentnie oddzielał życie zawodowe od prywatnego.
Kiedy zakończył intensywną działalność aktorską, skupił się na innych projektach i niemal całkowicie zniknął z życia publicznego. To tylko zwiększyło aurę tajemniczości wokół jego osoby.
Historia Renaty Dancewicz i Marka Kondrata pokazuje, jak łatwo widzowie zaczynają wierzyć w uczucia, które istnieją wyłącznie na ekranie.
Ich wspólne role były tak przekonujące, że przez lata żyły własnym życiem poza filmem. Prawda okazała się jednak znacznie prostsza.
Nie było wielkiego romansu, ukrywanej miłości ani sekretnego związku.
Była za to doskonała współpraca dwojga utalentowanych aktorów, którzy potrafili stworzyć iluzję tak przekonującą, że wielu uwierzyło w nią na długie lata.
Fani kultowej produkcji nie tracili nadziei na powrót ukochanych bohaterów. Co z Kusym w „Ranczu”