Bogusław Linda przez lata uchodził za największego twardziela polskiego kina.
Role niepokornych bohaterów przyniosły mu ogromną popularność, a charakterystyczny sposób bycia sprawił, że stał się ikoną całego pokolenia.
Niewielu jednak pamięta, że zanim został gwiazdą filmów Władysława Pasikowskiego, przeżywał zwyczajne problemy młodego aktora.
Był moment, kiedy nie miał nawet gdzie mieszkać. Właśnie wtedy pomoc wyciągnęła do niego Pola Raksa – jedna z największych gwiazd polskiego kina.
To, co zaczęło się od życzliwości, bardzo szybko przerodziło się w romans, o którym mówiło całe środowisko artystyczne.

Na początku lat osiemdziesiątych Bogusław Linda dopiero budował swoją pozycję w Warszawie.
Miał za sobą pierwsze role filmowe, między innymi u Andrzeja Wajdy i Krzysztofa Kieślowskiego, ale nie należał jeszcze do najbardziej rozpoznawalnych aktorów.

Gdy otrzymał etat w Teatrze Współczesnym, pojawił się problem, o którym rzadko wspomina się w opowieściach o sławnych ludziach – nie miał gdzie zamieszkać.
Podczas prób do „Pastorałki” zwierzył się z tej sytuacji starszej koleżance z zespołu. Pola Raksa bez większego wahania zaproponowała mu, by zatrzymał się u niej, dopóki nie stanie na nogi.
Raksa była wtedy legendą polskiego kina. Publiczność kochała ją za rolę Marusi w serialu „Czterej pancerni i pies”, a także za występy w „Popiołach”, „Rękopisie znalezionym w Saragossie” czy „Szatanie z siódmej klasy”.
„To mnie gubiło. Jak się za bardzo zakochiwałem, to nigdy nie kończyło się to dobrze. I nie dawało żyć i spać” – wyznał aktor.

Po rozwodzie z operatorem Andrzejem Kostenką samotnie wychowywała syna Marcina i coraz rzadziej ufała ludziom.
Mimo to młodszy o jedenaście lat Linda szybko zdobył jej sympatię. Początkowo miał być tylko gościem, ale między aktorami niemal od razu pojawiło się silne uczucie.

Ich romans rozwijał się błyskawicznie. Znajomi wspominali później, że praktycznie nie rozstawali się ze sobą.
„Kiedy związał się z Raksą i zniknął z pola widzenia, wiele kobiet miało do aktorki pretensje, że trzyma go pod kluczem” – mówiła znajoma artysty.
Linda był zakochany, a po latach sam przyznał, że można powiedzieć, iż oboje odwzajemniali swoje uczucia.
Jednak już wtedy jego życie było znacznie bardziej skomplikowane, niż mogło się wydawać.

W Toruniu czekała na niego partnerka oraz bliźniaczy synowie, którym starał się zapewnić utrzymanie.
Sam aktor nie ukrywał później, że od młodości był człowiekiem bardzo kochliwym i łatwo ulegał emocjom. To właśnie ta cecha wielokrotnie komplikowała jego życie prywatne.
Na przeszkodzie stanęła również codzienność. Nastoletni syn Poli Raksy nie potrafił zaakceptować nowej sytuacji, a Linda coraz częściej wracał do dawnego stylu życia.
„Pola chodzi podenerwowana, Bogusław swoim zwyczajem przed problemami zaczyna uciekać (…). Kolejne wyskoki sprawiają, że Pola nie wytrzymuje. Oświadcza mu, że nie zgadza się na to, by jej mieszkanie traktował jak hotel. Walizki na korytarzu są już tylko kwestią czasu. Staje się to szybciej, niż się spodziewa. Sama była lojalna, nie zamierzała mu wybaczyć (…), choć próbował ją (…) [przekonać – przyp. aut.]. Wciąż go pociągała i czuł się przy niej po prostu dobrze. Nie chciał jej stracić, ale stała się nieugięta”
Między zakochanymi pojawiały się kłótnie, narastało napięcie, a relacja, która początkowo wydawała się wielką miłością, zaczęła się rozpadać.

Po kilku miesiącach Pola Raksa zdecydowała, że ich wspólna droga dobiegła końca i poprosiła aktora o wyprowadzkę.
Było to bolesne doświadczenie dla obojga, ale żadne z nich nie wracało później publicznie do szczegółów tamtej historii.
Po rozstaniu ich drogi potoczyły się zupełnie inaczej. Pola Raksa z czasem coraz bardziej wycofywała się z życia publicznego.
Ostatnią dużą rolę filmową zagrała w „Uprowadzeniu Agaty”, a później całkowicie zniknęła z pierwszych stron gazet. Od wielu lat nie udziela wywiadów i konsekwentnie chroni swoją prywatność.
Wciąż jednak pozostaje jedną z największych ikon polskiego kina, a jej rola Marusi do dziś jest symbolem całej epoki.
Kariera Bogusława Lindy nabrała natomiast zawrotnego tempa.
W kolejnych latach zagrał w „Psach”, „Krollu”, „Sarze”, „Tacie”, „Panu Tadeuszu” i wielu innych filmach, które uczyniły go jednym z najważniejszych aktorów współczesnego polskiego kina.
Równocześnie media chętnie rozpisywały się o jego życiu uczuciowym. Łączono go z wieloma znanymi kobietami, a sam nigdy nie udawał, że był wzorem wierności.
Z dystansem przyznawał, że zakochiwał się zbyt łatwo i często kierował się emocjami zamiast rozsądkiem.
Wszystko zmieniło się, gdy poznał Lidię Popiel. Ich związek okazał się zupełnie inny niż wcześniejsze relacje aktora.
Po latach pobrali się i stworzyli jedno z najbardziej trwałych małżeństw w polskim show-biznesie.
Doczekali się córki Aleksandry, a Linda wielokrotnie podkreślał, że to właśnie rodzina pozwoliła mu odnaleźć stabilność, której wcześniej tak bardzo brakowało.
Dziś uchodzi za wiernego męża i człowieka, który zamknął burzliwy rozdział swojej młodości.
Historia Bogusława Lindy i Poli Raksy pokazuje, że za wielkimi nazwiskami często kryją się bardzo zwyczajne ludzkie emocje.
Jedno przypadkowe spotkanie, gest pomocy i kilka wspólnie spędzonych miesięcy wystarczyły, by narodziła się miłość, która na długo zapisała się w historii polskiego kina.
Choć ich związek nie przetrwał próby czasu, pozostaje jedną z najbardziej niezwykłych opowieści o uczuciu, które pojawiło się wtedy, gdy młody aktor najbardziej potrzebował wsparcia, a dojrzała gwiazda uwierzyła, że los daje jej jeszcze jedną szansę na szczęście.