Wręcz przeciwnie – od dawna świadomie wybiera życie z dala od show-biznesowego zgiełku.
Rzadko pojawia się na branżowych imprezach, nie zabiega o obecność na okładkach magazynów i z dużym dystansem podchodzi do popularności.
Kiedy więc niedawno zdecydował się szczerze opowiedzieć o swojej codzienności, jego słowa odbiły się szerokim echem.
Nie owijał w bawełnę i przyznał, że dziś najbardziej ceni zwykłe życie, którego przez lata często mu brakowało.
Urodzony w 1951 roku Wiktor Zborowski od początku wyróżniał się nie tylko imponującym wzrostem, ale również charakterystycznym głosem i ogromnym talentem.
Po ukończeniu warszawskiej Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej rozpoczął pracę na scenie, a z czasem stał się jednym z najbardziej rozpoznawalnych aktorów filmowych i teatralnych w Polsce.
Publiczność pokochała go za role w „C.K. Dezerterach”, „Ogniem i mieczem”, „Kuchni polskiej”, „Na dobre i na złe” czy wielu spektaklach Teatru Narodowego.
Równie często można było usłyszeć jego głos w dubbingu, który stał się jego kolejnym znakiem rozpoznawczym.
„Jak mężczyzna ma za dużo kobiet wokół siebie, to zanika w nim dar mowy, ale że uprawiam taki zawód, a nie inny, to odbudowuje to wieczorami na scenie” – wyznał pan Wiktor.
Choć zawodowo odniósł ogromny sukces, o swoim życiu prywatnym od zawsze mówił niewiele.
Najważniejszą osobą pozostaje dla niego Maria Winiarska. Poznali się jeszcze jako studenci szkoły teatralnej i od tamtej pory praktycznie się nie rozstawali.
W kwietniu tego roku świętowali złote gody, udowadniając, że także w świecie aktorów można stworzyć związek oparty na wzajemnym szacunku i zaufaniu.
„Z jednymi mam utrudnione, bo są w Brazylii. Teraz przyjeżdżają, więc będę znowu jakieś rytuały uskuteczniał. A drugie są na podorędziu i jakoś dajemy radę” – wyjawił dziadek.
Ich małżeństwo nie było jednak pozbawione trudnych chwil. Oboje przyznawali, że zdarzały się kryzysy i momenty zwątpienia, ale nigdy nie zabrakło im chęci, by o siebie zawalczyć.
Owocem ich miłości są dwie córki – Hanna i Zofia. Obie poszły własną drogą, choć Zofia zdecydowała się związać swoje życie z aktorstwem.
Wiktor Zborowski wielokrotnie podkreślał, że jest dumny ze swoich dzieci, ale nigdy nie próbował wpływać na ich decyzje.
„To nie chodzi o to, że się napraszam czy narzucam. Ja po prostu czuję, że kino to jest jeszcze obszar, gdzie na coś może byłoby mnie stać ciekawego. Bo w teatrze już bardzo dużo się wypowiedziałem i strasznie musiałbym na uszach stawać, żeby coś nowego z siebie wykrzesać. Natomiast kino jest zupełnie innym medium i budzi moją ciekawość w stosunku do samego siebie” – przekazał Zborowski.
Dziś równie ważną rolę odgrywa dla niego bycie dziadkiem. Sam z uśmiechem przyznaje, że wnuczki potrafią całkowicie zmienić atmosferę w domu i sprawić, że każdy dzień wygląda inaczej.
W ostatnim wywiadzie aktor wyjątkowo szczerze opowiedział o codziennym życiu.
Przyznał, że mieszka w domu pełnym kobiet i od lat nauczył się funkcjonować w takim świecie.
Nie ukrywał, że czasem oznacza to konieczność ustępowania, ale jednocześnie podkreślił, że właśnie rodzina daje mu największe poczucie szczęścia i równowagi.
Z charakterystycznym dla siebie humorem mówił, że z wiekiem człowiek przestaje przejmować się rzeczami, które kiedyś wydawały się niezwykle ważne, a zaczyna doceniać spokojny dzień spędzony z najbliższymi.
Nie oznacza to jednak, że całkowicie zrezygnował z pracy. Nadal pojawia się w filmach i serialach, wybierając role, które naprawdę go interesują.
Sam przyznaje, że nie czuje już potrzeby udowadniania czegokolwiek komukolwiek. Zdecydowanie bardziej zależy mu na dobrej atmosferze na planie niż na liczbie kolejnych projektów.
Z dystansem patrzy również na współczesny świat celebrytów, podkreślając, że nigdy nie czuł się częścią życia opartego na czerwonych dywanach i medialnym rozgłosie.
Znajomi od lat mówią o nim jako o człowieku z dużym poczuciem humoru, który nawet w trudnych chwilach potrafi rozładować napięcie jednym trafnym komentarzem.
Tę samą cechę widać również w jego wypowiedziach. Nie boi się mówić wprost o przemijaniu, wieku czy zmianach, jakie przynosi życie.
Zamiast narzekać, wybiera wdzięczność za to, co udało mu się zbudować – zarówno zawodowo, jak i prywatnie.
Historia Wiktora Zborowskiego nie jest opowieścią o spektakularnych skandalach czy sensacyjnych zwrotach akcji.
To historia człowieka, który od ponad pięćdziesięciu lat pozostaje wierny swojemu zawodowi i swojej rodzinie.
Dziś, kiedy coraz rzadziej pojawia się na pierwszych stronach gazet, wydaje się bardziej spełniony niż kiedykolwiek wcześniej.
A jego ostatnie szczere wyznania pokazują, że największym sukcesem nie zawsze są kolejne role czy nagrody. Czasem jest nim po prostu dom, do którego zawsze chce się wracać.
Bogusław Linda przez lata uchodził za największego twardziela polskiego kina. Role niepokornych bohaterów przyniosły mu…
Na ekranie wydawali się ludźmi z innego świata – eleganccy, spokojni, pełni klasy. Barbara Ludwiżanka…
W show-biznesie są pary, które mimo prób zachowania prywatności i tak co chwilę trafiają na…
W świecie sztuki są historie, o których mówi się jeszcze długo po tym, jak opadną…
Cleo od lat należy do grona najbardziej rozpoznawalnych gwiazd polskiej sceny muzycznej, ale jednocześnie pozostaje…
82 lata i wciąż nie zwalnia tempa. Andrzej Rosiewicz po raz kolejny udowodnił, że wiek…