Tym razem nie chodziło jednak o wielki telewizyjny moment ani o słowa prowadzącego ze studia.
Aktor i prezenter pokazał w mediach społecznościowych nietypowy prezent, który otrzymał od pisarki Małgorzaty Kalicińskiej. Jego reakcja mówiła więcej niż oficjalne podziękowania.
Nowicki od lat funkcjonuje na styku kilku światów. Jest aktorem, prezenterem i człowiekiem, którego nazwisko od początku kariery przyciąga uwagę także ze względu na rodzinne korzenie.
Jest synem Jana Nowickiego, jednego z najbardziej charakterystycznych aktorów polskiego kina.
Sam jednak z czasem zbudował własną pozycję i przestał być postrzegany wyłącznie przez pryzmat sławnego ojca.
Telewidzowie znają go między innymi z programu „Postaw na milion”, a także z „Sanatorium miłości”.
W ostatnim czasie ponownie pojawił się w „Pytaniu na śniadanie”, gdzie tworzy duet z Marzeną Rogalską.
Po powrocie do śniadaniówki chętnie pokazuje kulisy swojej pracy i nie ukrywa, że dobrze czuje się w tej roli.
Tym razem powód jego radości był wyjątkowo niepozorny. Małgorzata Kalicińska, autorka „Domu nad rozlewiskiem”, podarowała mu… fasolkę po bretońsku.
Nowicki nie tylko pokazał prezent swoim obserwatorom, ale z charakterystycznym dla siebie poczuciem humoru przyznał, że właśnie dla takich chwil warto prowadzić program.
Dodał również, że chętnie ponownie obejrzy „Życie nad rozlewiskiem”. W komentarzu zapewnił, że danie było wręcz „boskie”.
Za tym zabawnym gestem kryje się jednak coś więcej. Nowicki od dawna nie ogranicza się w mediach społecznościowych wyłącznie do promowania kolejnych projektów.
Pokazuje fragmenty codzienności, ludzi, z którymi pracuje, oraz sytuacje, które zwyczajnie sprawiają mu przyjemność.
Tym razem zamiast wielkiego wydarzenia wystarczyło domowe danie, żeby wywołać u niego szczery entuzjazm.
Jego życie prywatne również przez lata układało się w historię, której kolejne rozdziały interesowały publiczność. Od 2016 roku jest mężem Olgi Paszkowskiej.
Para pobrała się na Bali, a w styczniu 2018 roku urodziła się ich córka Józefina. Nowicki jest także ojczymem Zacharego.
„Dostać fasolkę po bretońsku od Małgorzaty Kalicińskiej…… – dla takich chwil warto prowadzić Pytanie na Śniadanie. A swoją drogą miło będzie jeszcze raz obejrzeć Życie nad rozlewiskiem” – napisał niezwykle radosny Łukasz Nowicki.
W jego historii zawodowej nie brakuje zmian i powrotów. Telewizja nie jest dla niego jedynie miejscem pracy, ale przestrzenią, w której od lat potrafi odnaleźć własny rytm.
Być może właśnie dlatego zwykły prezent od znanej pisarki stał się dla niego powodem do tak dużej radości.
Łukasz Nowicki nie potrzebował tym razem wielkiej sceny, fleszy ani czerwonego dywanu. Wystarczyła miska fasolki po bretońsku, kilka słów i świadomość, że ktoś pomyślał o nim w bardzo osobisty sposób.
I właśnie ten drobny moment pokazał go z zupełnie innej strony — nie jako telewizyjną twarz czy syna legendy polskiego kina, ale po prostu jako człowieka, któremu potrafi sprawić przyjemność coś naprawdę zwyczajnego.
Filip Chajzer przygotowuje się do kolejnego ważnego rozdziału swojego życia. Syn Zygmunta Chajzera planuje ślub…
Dorota Szelągowska przez lata przyzwyczaiła widzów do tego, że potrafi odmienić każde wnętrze. Tym razem…
Lara Gessler przez lata żyła w cieniu bardzo znanego nazwiska. Córka Magdy Gessler od dawna…
Ralph Kaminski pojawił się w Operze Leśnej podczas tegorocznego Top of the Top Sopot Festival…
Kiedy Daniel Olbrychski pojawił się w „Ranczu”, dla wielu widzów było jasne, że do popularnego…
Przez ponad dwie dekady Leszek Lichota i Ilona Wrońska tworzyli parę, która długo uchodziła za…