Ewa Chodakowska zwróciła się do swoich fanów. Trenerka fitness skomentowała sytuację związaną z rozwodem z mężem

Ewa Chodakowska przez lata przyzwyczaiła Polki do jednego obrazu. Energiczna, zawsze w ruchu, z uśmiechem przed kamerą i tysiącami kobiet ćwiczących według jej programów.

Zbudowała markę, która dawno przestała być tylko nazwiskiem trenerki fitness.

Stała się przedsiębiorczynią, autorką książek i programów treningowych, twarzą własnych marek, a przede wszystkim jedną z najbardziej rozpoznawalnych kobiet polskiego internetu.

Dlatego wiadomość o rozstaniu z Lefterisem Kavoukisem po 17 latach związku była dla wielu osób zaskoczeniem. Jeszcze większe emocje wywołało jednak to, co wydarzyło się później.

Ewa musiała po raz kolejny tłumaczyć obcym ludziom, jak powinna wyglądać jej prywatność.

Tym razem nie chodziło już tylko o sam koniec małżeństwa. W komentarzach pojawiły się sugestie, że po rozstaniu kobieta bez męża i bez dzieci powinna czuć się samotna, zagubiona, a nawet „niepełna”.

Chodakowska długo nie reagowała. W końcu jednak najwyraźniej uznała, że granica została przekroczona. Zwróciła się bezpośrednio do osób, które zaczęły urządzać jej życie według własnego scenariusza.

W swoim wpisie ironicznie przedstawiła obraz kobiety, którą społeczeństwo próbuje oceniać przez pryzmat stanu cywilnego, dzieci i obecności partnera. Potem powiedziała już wprost, że nie zamierza przepraszać za własne życie.

Podkreśliła też, że jej rozstanie nie wydarzyło się nagle, a emocje dawno zdążyły opaść.

To ważne, bo historia Ewy Chodakowskiej nigdy nie była opowieścią o kobiecie, która czekała, aż ktoś wskaże jej drogę. Urodziła się w Sanoku w 1982 roku i dorastała jako najmłodsza z czworga rodzeństwa.

Sport był obecny w jej życiu od dzieciństwa. Startowała w zawodach, interesował ją sprint, a później wyjechała do Grecji, gdzie kształciła się w kierunku związanym z fitnessem i pilatesem.

Ukończyła m.in. Pilates Academy Athens oraz IAFA College Athens. Zanim jednak jej nazwisko zaczęło być rozpoznawalne w całej Polsce, próbowała różnych rzeczy i mieszkała także w Londynie.

Sama wspominała, że długo szukała swojego miejsca. Grecka wyspa Naksos okazała się ważna z jeszcze jednego powodu.

To właśnie tam Ewa poznała Lefterisa Kavoukisa. Ich pierwsze spotkanie nie wyglądało jak scena z filmu romantycznego.

Początkowo mijali się i wymieniali zwykłe „cześć”. Dopiero przypadkowe zdjęcie, które Ewa zrobiła Lefterisowi podczas biegania z aparatem po plaży, sprawiło, że spojrzała na niego inaczej.

Z tej znajomości powstał związek, który miał potrwać niemal dwie dekady. Lefteris później przeniósł się do Polski, a ich prywatna relacja zaczęła splatać się z zawodową.

Ewa długo nie była kobietą, która marzyła o wielkim weselu i białej sukni. W wywiadach mówiła, że małżeństwo nigdy nie było jej największym celem.

Ostatecznie jednak w 2013 roku ona i Lefteris zdecydowali się na ślub. Najpierw odbyła się ceremonia cywilna w Sanoku, rodzinnym mieście Ewy, a później ślub kościelny w Warszawie.

W przygotowania zaangażowała się Joanna Przetakiewicz, która pomogła zorganizować uroczystość.

Przez następne lata Chodakowska i Kavoukis byli postrzegani jako jeden z najbardziej zgodnych duetów polskiego show-biznesu.

Ich związek od początku był jednak czymś więcej niż tylko życiem we dwoje. Był również wspólnym przedsięwzięciem.

Ewa rozwijała swoją markę, a Lefteris miał swój udział w stronie biznesowej. Razem budowali firmy związane z fitnessem, dietą, kosmetykami i aktywnym stylem życia.

W jednym z wywiadów dla „Forbes Women” Chodakowska mówiła, że zaczynała praktycznie od zera.

Pierwsze bezpłatne plany treningowe wysyłała kobietom przez Facebooka, kiedy media społecznościowe w Polsce dopiero zaczynały nabierać znaczenia. Z czasem wokół jej profilu powstała ogromna społeczność.

Punktem zwrotnym okazały się pierwsze programy treningowe. Pierwsza płyta DVD z ćwiczeniami sprzedała się w nakładzie około 80 tysięcy egzemplarzy.

Ewa wspominała później, że za ten projekt otrzymała zaledwie tysiąc złotych. Wtedy jednak ważniejsze od pieniędzy było dla niej dotarcie do kobiet, które chciały ćwiczyć w domu.

Niedługo później pojawiały się kolejne programy, książki, warsztaty i projekty internetowe. Powstała także BeActive.TV, jedna z pierwszych w Polsce platform oferujących treningi online na żądanie.

Z czasem Ewa Chodakowska przestała być po prostu trenerką. Jej nazwisko zaczęło funkcjonować jak marka.

Wraz z Lefterisem rozwijała kolejne przedsięwzięcia, w tym BeBio i projekty związane z dietą, kosmetykami czy zdrową żywnością.

W 2020 roku firmy, które współtworzyli, osiągnęły według danych przedstawianych przez samą Chodakowską 110 milionów złotych przychodu i 25 milionów złotych zysku netto.

To pokazuje skalę biznesu, który wyrósł z internetowych treningów i kontaktu z kobietami za pośrednictwem Facebooka.

Za sukcesem kryła się jednak także bardzo intensywna codzienność. Praca zaczęła zajmować coraz więcej miejsca w życiu Ewy i Lefterisa.

Byli razem podczas spotkań biznesowych, podróży, sesji zdjęciowych i kolejnych projektów. Ich życie prywatne i zawodowe praktycznie się ze sobą zrosły.

Przez długi czas wydawało się, że właśnie to jest ich siłą. Dopiero po latach okazało się, że ta sama bliskość może mieć również drugą stronę.

Dziś Ewa mówi o tym bez dramatycznych szczegółów. We wspólnym oświadczeniu dotyczącym rozstania ona i Lefteris podkreślili, że z czasem praca zajęła w ich życiu zbyt dużo miejsca i zaczęła dominować nad innymi obszarami.

Próbowali na nowo poukładać codzienność, ale doszli do wniosku, że inaczej widzą swoją przyszłość.

Chodakowska zaznaczyła przy tym bardzo wyraźnie, że decyzja nie była związana ze zdradą, osobą trzecią ani różnicami dotyczącymi rodzicielstwa. Nie przedstawiła historii ich związku jako wojny dwóch stron.

I właśnie dlatego tak mocno zareagowała na komentarze internautów. Niektórzy zaczęli patrzeć na jej życie przez prosty schemat: kobieta straciła męża, nie ma dzieci, więc powinna być nieszczęśliwa.

Ewa najwyraźniej miała już dość takiego podejścia. W swoim wpisie nazwała to społecznym przymusem dopasowania się do określonego scenariusza.

Zwróciła uwagę, że kobieca wartość wciąż bywa oceniana przez to, czy ma partnera i dzieci. Dla niej ten sposób myślenia jest zwyczajnie nieaktualny.

W jej przypadku temat dzieci od dawna był zresztą zamknięty. Ewa i Lefteris wielokrotnie mówili, że świadomie zdecydowali się nie mieć potomstwa.

Nie był to efekt przypadku ani decyzja podjęta pod wpływem rozpadu związku. Już wcześniej Chodakowska otwarcie tłumaczyła, że macierzyństwo nie jest drogą, którą wybrali dla siebie.

Przez lata musiała jednak odpowiadać na pytania, dlaczego nie ma dzieci, jakby była to sprawa publiczna.

Teraz, kiedy ich małżeństwo się kończy, ten sam temat wrócił ze zdwojoną siłą. Tyle że Ewa nie zamierza udowadniać nikomu, że po rozstaniu jest szczęśliwa.

Wprost zaznaczyła, że jej szczęście nie jest przedstawieniem ani czymś, co musi pokazywać, aby uspokoić innych.

To bardzo charakterystyczne dla kobiety, która przez ponad dekadę była niemal codziennie obecna w internecie, a mimo to coraz wyraźniej próbuje oddzielić życie pokazywane publicznie od tego, które należy tylko do niej.

Co ciekawe, rozstanie nie oznacza całkowitego wymazania Lefterisa z jej życia.

Chodakowska podkreślała, że po 17 wspólnych latach nie da się po prostu skasować przyjaźni, wdzięczności, czułości i wspólnych wspomnień.

Oboje nadal pozostają sobie bliscy i mają również relacje zawodowe. Niedługo po ogłoszeniu rozstania pojawili się razem w Wenecji podczas wydarzenia charytatywnego, a później Ewa tłumaczyła, że zakończenie małżeństwa nie musi oznaczać końca ludzkiej bliskości.

To właśnie ten szczegół najbardziej odróżnia ich historię od typowych rozstań, które rozgrywają się na oczach publiczności.

Nie ma tu publicznego prania brudów ani wzajemnych oskarżeń. Jest za to dwoje ludzi, którzy spędzili ze sobą znaczną część dorosłego życia, stworzyli wspólnie biznes i teraz próbują rozdzielić to, co przez lata było ze sobą nierozerwalnie połączone.

Ewa nie udaje, że nic się nie stało. Jednocześnie nie zamierza robić z końca małżeństwa spektaklu.

Jej obecna reakcja na komentarze dobrze pokazuje, jak bardzo zmieniła się przez lata.

Kiedy zaczynała w Polsce, musiała przekonywać ludzi, że trening może być częścią zwykłego życia, a internet może stać się miejscem budowania prawdziwej społeczności.

Dzisiaj nie musi już nikogo przekonywać, kim jest. Jej nazwisko zna niemal każdy, a marka, którą zbudowała, działa na wielu poziomach.

Teraz staje przed innym wyzwaniem: jak żyć po swojemu, kiedy przez lata miliony osób przyzwyczaiły się do komentowania jej wyborów.

Ewa Chodakowska nie ogłosiła, że zaczyna nowe życie dlatego, że tak wypada. Sama zaznaczyła, że decyzja o rozstaniu została podjęta wcześniej, a emocjonalny kurz zdążył już opaść.

To ważne, bo pokazuje, że publiczne oświadczenie nie było początkiem rozpadu ich relacji, lecz raczej momentem, w którym prywatna decyzja została po raz pierwszy pokazana światu.

I może właśnie dlatego jej najnowszy wpis wybrzmiał tak mocno. Przez lata Ewa Chodakowska mówiła kobietom, jak ćwiczyć, jak budować siłę i jak dbać o ciało.

„Społeczeństwo zawsze znajdzie powód, żeby uznać Twoje życie za niewłaściwe. Chyba że dokładnie odpowiada scenariuszowi, który napisało dla Ciebie bez pytania o zgodę… A prawda jest znacznie prostsza: Kobieta nie potrzebuje partnera, żeby być kompletna” – zwróciła uwagę.

Tym razem nie pokazywała żadnego treningu. Nie sprzedawała programu, nie promowała kolejnej marki. Po prostu postawiła granicę ludziom, którzy uznali, że wiedzą lepiej, jak powinno wyglądać jej życie.

Po 17 latach wspólnej historii małżeństwo Ewy Chodakowskiej i Lefterisa Kavoukisa dobiegło końca. Ale jej życie oczywiście się na tym nie kończy.

„Moje szczęście nie jest przedstawieniem ani mechanizmem obronnym. Nie muszę go udowadniać. Po prostu je przeżywam. I być może właśnie to uwiera najbardziej… A skoro już zamykamy temat… przynajmniej na chwilę… Nie rozstałam się z mężem wczoraj. Kurz emocji dawno opadł, każde z nas przepracowało swoją część historii i zaczyna dziś pisać własny rozdział” – dodała trenerka fitness.

Przed nią kolejny rozdział — już bez potrzeby tłumaczenia, dlaczego wygląda właśnie tak.

I jeśli czegoś można być pewnym, to tego, że kobieta, która z małego profilu na Facebooku zbudowała wielkie fitnessowe imperium, raczej nie pozwoli, by tym razem to internauci napisali za nią zakończenie.

Czas działa na niekorzyść Krzysztofa Juniora. Co dzieje się z potomkiem słynnego piosenkarza i o co martwi się Marian Lichtman

Małgorzata Socha z radością pokazała swój brzuszek. Gratulacje napływają z całej Polski

Julia Wieniawa opowiedziała o macierzyństwie. Czy piosenkarka planuje w najbliższym czasie zostać mamą