Wychodzi na scenę, bierze mikrofon do ręki i po kilku pierwszych dźwiękach okazuje się, że jej piosenki nadal zna cała Polska.
W ostatnich dniach znów przekonała się, jak silną więź ma z publicznością. Jeszcze w sobotę śpiewała w Wałbrzychu, gdzie tłumy bawiły się podczas jej koncertu, a chwilę później znalazła się w Opolu.
To właśnie tam spotkała ją niespodzianka, której najwyraźniej sama się nie spodziewała. Mieszkańcy przygotowali mural z jej wizerunkiem, a odsłonięcie szybko zamieniło się w wielkie spotkanie z artystką.
Były zdjęcia, wspólne śpiewanie i mnóstwo emocji. Maryla przyznała później, że była tym wszystkim bardzo poruszona.
Trudno o miejsce bardziej symboliczne dla jej kariery niż Opole. Rodowicz przez lata wracała na tamtejszą scenę, a jej występy stały się częścią historii Krajowego Festiwalu Polskiej Piosenki.
W tym roku miasto zdecydowało się upamiętnić ją w wyjątkowy sposób. Mural Maryli jest kolejną częścią opolskiej trasy muzycznych murali, tworzonej od 2020 roku.
Artystka nie tylko została na nim przedstawiona, ale sama pojawiła się na miejscu podczas odsłonięcia.
Rodowicz sama najlepiej opisała atmosferę tych dni. Po koncercie w Wałbrzychu i występie w opolskim amfiteatrze napisała o wspólnym śpiewaniu, falowaniu publiczności i tłumach, które przyszły zobaczyć mural.
Żartowała nawet, że młodsi mieszkańcy mogli mieć wrażenie, jakby uczestniczyli w spotkaniu z papieżem. W tych słowach było sporo charakterystycznego dla niej dystansu, ale także zwykłego ludzkiego wzruszenia.
Wałbrzych również pokazał, że Maryla wciąż potrafi przyciągnąć publiczność, jakiej pozazdrościć mogłyby jej młodsze gwiazdy.
Podczas koncertu na terenie Starej Kopalni pojawiły się tysiące osób.
Artystka wyszła na scenę w koszulce Górnika Wałbrzych, żartowała z publicznością, śpiewała największe przeboje, a w pewnym momencie zaprosiła osoby z tłumu do wspólnego wykonania piosenki.
Lokalne media podkreślały także jej dobrą formę i długi, niemal dwugodzinny występ.
I właśnie w tym tkwi fenomen Rodowicz. Jej kariera zaczęła się w czasach, gdy dzisiejszych mediów społecznościowych jeszcze nie było, a kolejne pokolenia dopiero miały pojawić się na świecie.
Pierwsze ważne sukcesy przyszły pod koniec lat 60. W 1967 roku wygrała Festiwal Piosenkarzy Studenckich w Krakowie, a dwa lata później zdobyła pierwszą nagrodę na festiwalu w Opolu za wykonanie „Mówiły mu”.
Kolejne lata przyniosły następne nagrody i piosenki, które z czasem przestały być zwykłymi przebojami, a stały się częścią polskiej pamięci.
Była wśród nich „Małgośka”, „Remedium”, „Niech żyje bal”, „Ale to już było” czy „Kolorowe jarmarki”.
Rodowicz potrafiła zmieniać styl, wizerunek i sceniczne kostiumy, ale nigdy nie próbowała być kimś innym niż Marylą.
Jej charakterystyczne stroje, energia i bezpośredni kontakt z publicznością szybko stały się równie rozpoznawalne jak głos.
W jej życiorysie nie brakuje zresztą momentów, które pokazują, że droga na scenę nie była jedynym możliwym scenariuszem.
Zanim muzyka całkowicie ją pochłonęła, Rodowicz interesowała się sportem. Studiowała na warszawskiej Akademii Wychowania Fizycznego i w młodości trenowała lekkoatletykę.
Startowała między innymi w sztafecie, a sportowa przeszłość do dziś jest jednym z elementów jej historii.
Później jednak wygrała muzyka. W latach 70. jej nazwisko było już jednym z najważniejszych na polskiej estradzie.
Współpracowała z najwybitniejszymi twórcami, między innymi z Agnieszką Osiecką i Katarzyną Gaertner. W jej życiu pojawiali się także ludzie, z którymi łączyły ją relacje znacznie wykraczające poza zawodowe spotkania.
Jedną z najbardziej znanych historii była jej relacja z aktorem Danielem Olbrychskim. Ich związek w latach 70. obserwowała cała Polska.
Byli młodzi, sławni i niezwykle intensywnie przeżywali swoje życie. Ich romans przeszedł do historii polskiego show-biznesu, podobnie jak późniejsza relacja Maryli z reżyserem Krzysztofem Jasińskim.
Z Krzysztofem Jasińskim artystka doczekała się dwojga dzieci – syna Jana, urodzonego w 1979 roku, oraz córki Katarzyny, urodzonej w 1982 roku.
Później w jej życiu pojawił się Andrzej Dużyński, przedsiębiorca, z którym w 1986 roku wzięła ślub.
Ich syn Jędrzej urodził się w 1987 roku. Małżeństwo po latach zakończyło się rozwodem, który został formalnie orzeczony w 2021 roku.
Życie rodzinne przez lata musiało dzielić miejsce z koncertami, podróżami i pracą, która nigdy nie była dla Rodowicz zajęciem od dziewiątej do siedemnastej.
Jej najmłodszy syn Jędrzej przez długi czas pozostawał z dala od blasku fleszy.
W 2026 roku Maryla opublikowała jego zdjęcie i tym samym ponownie zwróciła uwagę fanów na rodzinę. Sam Jędrzej nie szuka popularności i zdecydowanie bardziej ceni prywatność niż zainteresowanie mediów.
Kiedyś jego słowa o matce również mocno wybrzmiały. Zapytany, jaką Maryla jest mamą, odpowiedział krótko, że trudno to opisać.
W tym zdaniu było coś więcej niż typowa odpowiedź syna sławnej osoby. Maryla przez lata była przede wszystkim artystką – kobietą, która niemal całe życie spędziła między sceną, studiem nagraniowym, garderobą, samolotami i kolejnymi koncertami.
Dzisiaj jej życie wygląda inaczej, ale jedno się nie zmieniło: sceny nadal są ważne. I nie jest to tylko kwestia sentymentu.
Oficjalny kalendarz Rodowicz pokazuje kolejne koncerty – po wrześniowych występach w Wałbrzychu i Opolu zaplanowane są między innymi występy w Ostrowie Wielkopolskim i Janowcu, a w październiku koncert na Stadionie Narodowym w Warszawie oraz akustyczne występy w Krakowie. W grudniu czekają ją kolejne koncerty w Warszawie i innych miastach.
Dlatego jej najnowsze opolskie doświadczenie trudno traktować wyłącznie jako kolejne wydarzenie w kalendarzu.
Dla artystki, która przez dziesięciolecia śpiewała o miłości, rozstaniach, powrotach, przemijaniu i codziennym życiu, zobaczyć własną twarz na ścianie miasta, z którym jest związana od tylu lat, musi być czymś szczególnym.
Maryla nie dostała tam kolejnej statuetki ani nagrody branżowej. Dostała coś znacznie bardziej osobistego – własny obraz na ulicy i reakcję ludzi, którzy przyszli ją zobaczyć, zrobić zdjęcie i po prostu z nią pobyć.
Jeszcze niedawno śpiewała dla nich ze sceny, a chwilę później stała przed tłumem już nie jako odległa gwiazda, lecz jako Maryla, którą kolejne pokolenia pamiętają z własnych domów, samochodów, wakacji i rodzinnych spotkań.
I chyba właśnie dlatego jej historia wciąż się nie kończy. W chwili, gdy wiele gwiazd z jej pokolenia dawno zeszło ze sceny, Rodowicz nadal ma przed sobą kolejne koncerty.
A po tym, co wydarzyło się w Opolu, trudno powiedzieć, że publiczność jest gotowa się z nią pożegnać. Wszystko wskazuje na to, że Maryla jeszcze długo będzie miała gdzie wracać – i przede wszystkim dla kogo śpiewać.
Maciej Musiał został tatą. Taką wiadomość można było przeczytać w mediach w miniony weekend i…
Śmierć Adriana Szymaniaka zostawiła po sobie ciszę, której nie da się łatwo wypełnić. Dla widzów…
Przez lata wokół pierwszego małżeństwa Daniela Martyniuka narosło tyle historii, że trudno było już oddzielić…
Kiedy Krzysztof Skiba po raz pierwszy pokazał się publicznie u boku Karoliny Kempińskiej, wiele osób…
Śmierć Adriana Szymaniaka była dla jego rodziny, przyjaciół i wielu widzów „Ślubu od pierwszego wejrzenia”…
Jeszcze kilkanaście lat temu trudno było wyobrazić sobie polską politykę bez Kazimierza Marcinkiewicza. Był jednym…