Rozrywka

Anna Wróbel, przyjaciółka rodziny Szymaniaków, kilka dni po pożegnaniu Adriana postanowiła wystosować komunikat. Kobieta ma tylko jedną prośbę

Śmierć Adriana Szymaniaka była dla jego rodziny, przyjaciół i wielu widzów „Ślubu od pierwszego wejrzenia” wiadomością, z którą trudno było się pogodzić.

Przez ponad rok obserwowali jego walkę z ciężką chorobą, kolejne etapy leczenia i chwile, w których nadzieja mieszała się ze strachem. Kiedy 39-latek odszedł, jego żona Anita poprosiła o jedno: ciszę i przestrzeń dla najbliższych.

Pogrzeb miał być prywatnym pożegnaniem człowieka, którego życie przez ostatnie miesiące było jednak bardzo mocno obecne w przestrzeni publicznej.

Kilka dni po uroczystości Anna Wróbel, bliska przyjaciółka rodziny, uznała, że nie może już milczeć. Tym razem nie chodziło jednak o wspomnienia o Adrianie, lecz o to, co zaczęło dziać się przy jego grobie.

Anna Wróbel nie była dla Szymaniaków przypadkową znajomą. Podobnie jak Adrian i Anita pojawiła się w programie „Ślub od pierwszego wejrzenia”, ale ich relacja dawno przestała mieć cokolwiek wspólnego z telewizyjnym eksperymentem.

Z czasem między uczestnikami powstała prawdziwa przyjaźń, a Anna stała się częścią ich bliskiego grona.

Dlatego kiedy Adrian zachorował, była jedną z osób, które wiedziały, jak wygląda jego codzienność poza zdjęciami publikowanymi w internecie.

Adrian i Anita poznali się w 2018 roku podczas trzeciej edycji programu. Ich historia miała być jednym z eksperymentów telewizyjnych, w których obcy sobie ludzie powierzają swoje życie decyzji ekspertów.

Tym razem wydarzyło się coś, czego nikt nie mógł zaplanować. Para rzeczywiście się związała, później stworzyła rodzinę i doczekała się dwojga dzieci.

Ich dalsze życie widzowie mogli obserwować już przede wszystkim za pośrednictwem mediów społecznościowych.

W lipcu 2025 roku ich codzienność zmieniła się całkowicie. U Adriana wykryto glejaka IV stopnia.

Rozpoczęła się walka, w której były operacje, radioterapia, chemioterapia oraz terapia TTFields z wykorzystaniem systemu Optune.

Na leczenie zorganizowano również internetową zbiórkę. Wsparcie ludzi, którzy przez lata śledzili historię Adriana i Anity, okazało się ogromne — udało się zebrać ponad 2,5 miliona złotych.

Adrian nie chciał jednak, by choroba całkowicie odebrała mu jego dotychczasowe życie. W centrum pozostawali dla niego żona i dzieci.

Przyjaciele wspominali go przede wszystkim jako człowieka pogodnego, pełnego energii i poczucia humoru.

Anna Wróbel właśnie taki obraz Adriana zachowała w pamięci. Kiedy po pogrzebie w końcu znalazła siłę, by napisać o jego śmierci, przyznała, że wcześniej po prostu nie potrafiła znaleźć odpowiednich słów.

W swoim pożegnaniu przypomniała jego śmiech, żarty i charakterystyczną umiejętność rozładowywania nawet najbardziej poważnych sytuacji.

Napisała również coś, co szczególnie mocno pokazuje, jak bliska była jej relacja z rodziną Szymaniaków. Zapewniła Adriana, że pozostanie przy Anicie i będzie ją wspierać.

To nie był medialny gest ani zwykłe kondolencje. Wróbel mówiła o przyjaciołach, z którymi łączyły ją lata wspólnych rozmów, spotkań i wspomnień.

Pogrzeb Adriana odbył się 9 września w Żołędowie. Rodzina od początku bardzo wyraźnie zaznaczała, że chce przeżyć ten dzień bez kamer, fotografów i medialnego zamieszania.

Nie wyrażono zgody na nagrywanie uroczystości ani publikowanie materiałów z ceremonii przez osoby postronne.

To miało być pożegnanie dla rodziny i przyjaciół, a nie kolejne wydarzenie obserwowane przez tłum.

Po ceremonii przy grobie zaczęły pojawiać się kwiaty, wieńce i znicze. To naturalny sposób, w jaki ludzie okazują pamięć.

Adrian przez wiele miesięcy dzielił się jednak z publicznością swoją historią, dlatego nie było zaskoczeniem, że jego grób zaczął odwiedzać także część osób, które znały go przede wszystkim z telewizji i internetu.

Właśnie tutaj, zdaniem Anny Wróbel, została jednak przekroczona granica. Przyjaciółka rodziny opisała sytuację, która szczególnie ją oburzyła.

Według jej relacji pewna para podczas wizyty na cmentarzu pukała w grób Adriana, chcąc sprawdzić, z jakiego materiału wykonano tymczasową obudowę.

Wróbel nie ukrywała, że trudno jej było zrozumieć takie zachowanie. Dla niej nie był to już przejaw zwykłej ciekawości, ale wkroczenie w przestrzeń, która powinna pozostać nienaruszona.

Screenshot

Na tym jednak nie zakończyła swojego komunikatu. Anna zwróciła uwagę także na osoby, które interesowały się wieńcami, napisami na szarfach czy tym, co inni ludzie zostawili przy grobie.

Jej zdaniem pamięć o Adrianie nie powinna zamieniać się w oglądanie grobu, robienie zdjęć czy szukanie sensacji.

Jej prośba była właściwie bardzo prosta. Jeśli ktoś chce odwiedzić Adriana, powinien zrobić to z szacunkiem.

Zapalić znicz, zatrzymać się na chwilę, pomyśleć o człowieku, którego historia poruszyła tak wiele osób — i odejść.

Bez fotografowania, bez sprawdzania szczegółów grobu i bez traktowania miejsca pochówku jak kolejnego punktu na mapie związanym z osobą znaną z telewizji.

W słowach Wróbel nie chodziło więc o zakaz odwiedzania Adriana. Wręcz przeciwnie. Chodziło o sposób, w jaki ludzie to robią.

Rodzina przez cały czas choroby była otwarta na dzielenie się częścią historii Adriana. On sam mówił publicznie o leczeniu, a dzięki zbiórce otrzymał ogromne wsparcie.

Nie oznaczało to jednak, że po jego śmierci każda sfera prywatnego życia bliskich stała się własnością internetu.

To właśnie dlatego komunikat Anny Wróbel wybrzmiał tak mocno. Nie przemawiała jako osoba przypadkowo zainteresowana historią Szymaniaków, ale jako ktoś, kto znał Adriana prywatnie i pozostaje blisko jego żony.

Kilka dni wcześniej sama żegnała przyjaciela. Teraz stanęła w obronie miejsca, w którym rodzina próbuje przeżywać jego odejście.

Adrian pozostawił po sobie żonę, dwoje dzieci, rodzinę i przyjaciół. Pozostawił też ogromną grupę ludzi, którzy poznali go przez telewizję i później śledzili jego walkę z chorobą.

Dla wielu z nich był kimś więcej niż uczestnikiem programu. Ale właśnie dlatego po jego śmierci szczególnie łatwo zapomnieć, gdzie kończy się publiczna historia, a zaczyna prywatny ból najbliższych.

Anna Wróbel przypomniała o tej granicy wprost. Nie prosiła o zapomnienie Adriana. Prosiła o coś zupełnie odwrotnego — żeby pamiętać o nim po ludzku.

Bez sensacji, bez zaglądania w szczegóły i bez robienia z jego grobu miejsca, które trzeba koniecznie zobaczyć i sfotografować.

Bo po zakończeniu kamer i medialnych historii zostaje człowiek. I właśnie o tym Anna chciała przypomnieć kilka dni po ostatnim pożegnaniu Adriana.

Kazimierz Marcinkiewicz lata temu był jedną z popularniejszych osób w Polsce. Obecnie jego życie wygląda zupełnie inaczej

Ewa Chodakowska zwróciła się do swoich fanów. Trenerka fitness skomentowała sytuację związaną z rozwodem z mężem

Czas działa na niekorzyść Krzysztofa Juniora. Co dzieje się z potomkiem słynnego piosenkarza i o co martwi się Marian Lichtman

Valentyna Tkach

Recent Posts

Kazimierz Marcinkiewicz lata temu był jedną z popularniejszych osób w Polsce. Obecnie jego życie wygląda zupełnie inaczej

Jeszcze kilkanaście lat temu trudno było wyobrazić sobie polską politykę bez Kazimierza Marcinkiewicza. Był jednym…

3 godziny ago

Ewa Chodakowska zwróciła się do swoich fanów. Trenerka fitness skomentowała sytuację związaną z rozwodem z mężem

Ewa Chodakowska przez lata przyzwyczaiła Polki do jednego obrazu. Energiczna, zawsze w ruchu, z uśmiechem…

23 godziny ago

Czas działa na niekorzyść Krzysztofa Juniora. Co dzieje się z potomkiem słynnego piosenkarza i o co martwi się Marian Lichtman

Krzysztof Krawczyk Junior od lat żyje w cieniu nazwiska, które dla milionów Polaków oznaczało wielką…

2 dni ago

Małgorzata Socha z radością pokazała swój brzuszek. Gratulacje napływają z całej Polski

Małgorzata Socha od lat potrafi zwrócić na siebie uwagę jednym zdjęciem. Nie potrzebuje wielkich deklaracji…

2 dni ago

Julia Wieniawa opowiedziała o macierzyństwie. Czy piosenkarka planuje w najbliższym czasie zostać mamą

Julia Wieniawa ma dopiero 27 lat, a zdążyła już przejść drogę, na którą wiele osób…

2 dni ago

Zbigniew Wodecki był gościem we własnym domu, ponieważ rzadko się w nim pojawiał. Dlaczego artysta prawie nie brał udziału w życiu rodzinnym

Zbigniew Wodecki przez lata śpiewał o powrotach, a jego „Lubię wracać tam, gdzie byłem” stało…

2 dni ago