Michał Szpak nie kryje radości, ale tym razem nie chodzi wyłącznie o kolejną udaną piosenkę.
Jego najnowszy singiel „Kochanie!” ukazał się 18 września i w ciągu niespełna miesiąca przekroczył 100 tysięcy odtworzeń na Spotify.
Utwór doczekał się także ponad 250 nagrań publikowanych przez internautów. Dla artysty to miła wiadomość, zwłaszcza że ostatnie miesiące były dla niego wyjątkowo intensywne.
W mediach społecznościowych podziękował słuchaczom za zainteresowanie, przyznając jednocześnie, że nie ma nawet zbyt wiele czasu, żeby spokojnie nacieszyć się sukcesem.
Chwilę później zapowiedział coś, co ma dla niego znacznie głębsze znaczenie. „Przygotujcie chusteczki, bo będą potrzebne” — napisał, dając fanom do zrozumienia, że nadchodzi moment pełen emocji.

Tym razem nie chodzi o kolejną efektowną stylizację ani telewizyjny występ. W centrum znalazła się Violetta Villas, artystka, którą Szpak podziwia od dzieciństwa.
Zapowiadane muzyczne spotkanie z legendą polskiej estrady stało się możliwe dzięki filmowi biograficznemu „Violetta Villas” w reżyserii Karoliny Bielawskiej.
Michał nagrał na potrzeby produkcji własną wersję utworu „Do Ciebie, mamo”, a jego głos połączono z archiwalnym nagraniem Villas.
Za nową aranżację odpowiada Marcin Masecki. To niezwykły duet, bo oboje nigdy nie mogli spotkać się w studiu nagraniowym, a mimo to ich głosy zabrzmiały razem w jednej piosence.
Dla Szpaka, który od lat wymienia Villas wśród najważniejszych artystycznych inspiracji, udział w takim projekcie jest czymś więcej niż kolejnym zawodowym zadaniem.
„Mam nadzieję, że i Wami buja mocno. Dziękuje za miły odsłuch!!! Jutro coś dla mnie niezwykle ważnego więc przygotujcie chusteczki, bo będą potrzebne” – zapowiedział tajemniczo.

Sam podkreślał, że możliwość zaśpiewania z legendarną artystką to dla niego zaszczyt i spełnienie marzenia.
Wrażenie robi również sam wybór utworu. „Do Ciebie, mamo” to piosenka pełna tęsknoty, a wykorzystanie archiwalnego głosu Villas nadaje jej szczególny wymiar.
Michał nie próbuje naśladować legendarnej wokalistki ani odtwarzać jej scenicznego wizerunku.
Jego zadaniem było wejście w dialog z nagraniem, które powstało wiele lat wcześniej, i nadanie znanej piosence nowego życia. Po obejrzeniu filmu artysta opublikował osobisty wpis, w którym nie ukrywał wzruszenia.
Pisał o wolności, odwadze i cenie, jaką czasem płaci się za możliwość bycia sobą. Podziękował twórcom za to, że pozwolili opowiedzieć historię Villas z innej perspektywy.
W jego słowach wyraźnie było słychać, że nie traktuje jej wyłącznie jako wielkiej gwiazdy, lecz również jako kobietę, której życie miało trudne i bolesne strony.
Dla osób śledzących karierę Szpaka takie zaangażowanie nie jest zaskoczeniem. Michał wielokrotnie wracał do repertuaru Violetty Villas, a jej muzyka towarzyszyła mu już w dzieciństwie.

Jako dziesięcio- czy jedenastolatek śpiewał jej piosenki z kolegami. Później, kiedy sam stanął na scenie, coraz odważniej sięgał po utwory wymagające nie tylko dobrego głosu, ale też ogromnej ekspresji.
Villas imponowała mu tym, że nie mieściła się w cudzych wyobrażeniach o tym, jaka powinna być artystka. Miała niezwykłą skalę głosu, własny styl i osobowość, której nie dało się pomylić z nikim innym.
Szpak odnalazł w niej coś bliskiego również sobie — potrzebę niezależności i prawo do tworzenia na własnych zasadach.
W ostatnim czasie jego nazwisko coraz częściej pojawia się również w kontekście kina.
Singiel „Kochanie!” towarzyszy filmowi Janusza Zaorskiego „Syrenka Picassa”, którego kinowa premiera w Polsce została zaplanowana na 23 października 2026 roku.
Piosenka opowiada o zakochaniu i emocjonalnej euforii, a jej brzmienie pokazuje nieco inną stronę wokalisty. Po utworach „Fire” i „Maj” Michał kontynuuje poszukiwania nowego sposobu opowiadania o uczuciach.
Mniej chodzi tu o samą sceniczną kreację, a bardziej o emocje, które można przekazać głosem i tekstem. W wywiadach podkreślał, że chce, aby słuchacze odnajdywali w jego piosenkach własne doświadczenia.
Nie potrzebuje do tego wielkich deklaracji — czasem wystarczy jedna historia o miłości.
Jego kariera zaczęła się jednak w zupełnie innym miejscu. Michał Szpak urodził się 26 listopada 1990 roku w Jaśle, w rodzinie, w której muzyka była obecna na co dzień.
Ojciec Andrzej śpiewał w chórze, a mama Grażyna również śpiewała i grała na gitarze. Michał dorastał z rodzeństwem: starszym bratem Damianem, starszą siostrą Marleną i młodszą siostrą Ewą.
Marlena kształciła się w kierunku śpiewu klasycznego i operowego, natomiast on sam rozwijał się przede wszystkim dzięki własnym eksperymentom i występom.
Pierwsze sceniczne doświadczenia zdobywał już jako dziecko podczas konkursów piosenki w Jaśle. W liceum został wokalistą rockowego zespołu Whiplash i zaczął regularnie występować.
Przełom przyszedł w 2011 roku, gdy zgłosił się do pierwszej polskiej edycji „X Factora”. Na scenie zaśpiewał „Dziwny jest ten świat” Czesława Niemena.

Jego głos, długie włosy, makijaż i odważny wygląd sprawiły, że już od pierwszego występu trudno było przejść obok niego obojętnie.
Doszedł do finału i zajął drugie miejsce, ustępując Gienkowi Losce. Nie zwyciężył w programie, ale zyskał rozpoznawalność, która pozwoliła mu rozpocząć samodzielną karierę.
Jeszcze w tym samym roku wydał minialbum „XI”, a później stopniowo umacniał swoją pozycję na polskiej scenie.
W 2016 roku reprezentował Polskę na Eurowizji z utworem „Color of Your Life”. W finale zajął ósme miejsce, a w głosowaniu publiczności uplasował się na trzeciej pozycji. Był to jeden z najważniejszych momentów jego kariery.
Szpak udowodnił wtedy, że potrafi wykorzystać charakterystyczny głos i teatralną ekspresję także na międzynarodowej scenie.
Nie próbował upodobnić się do innych wykonawców, nie zrezygnował z własnego stylu i właśnie dzięki temu zapadł w pamięć widzów.
Później nagrał kolejne albumy, występował na festiwalach i rozwijał się jako artysta, który nie chce być zamknięty w jednym gatunku.
W ostatnich latach ważną częścią jego zawodowego życia stała się również telewizja.
Michał zasiada w fotelu trenera „The Voice of Poland”, gdzie pracuje z młodymi wokalistami, pomaga im rozwijać umiejętności i przygotowuje do kolejnych etapów rywalizacji. To dla niego inna forma muzycznej pracy niż koncerty.
Zamiast skupiać się wyłącznie na własnym występie, musi słuchać innych, oceniać ich możliwości i szukać sposobów, by pomóc im odnaleźć własny głos.
W tym doświadczeniu z pewnością przydaje mu się pamięć o własnych początkach — o chłopaku z Jasła, który wszedł na scenę „X Factora” i musiał zmierzyć się zarówno z zachwytem publiczności, jak i krytyką.
Prywatnie Szpak pozostaje znacznie bardziej powściągliwy niż na scenie. Niechętnie opowiada o życiu uczuciowym i nie zamierza odpowiadać na każde pytanie dotyczące relacji.
Znacznie częściej mówi o rodzinie i ludziach, którzy byli przy nim od początku. Szczególne miejsce zajmowała w jego życiu mama Grażyna, która zmarła w 2015 roku.
Michał wielokrotnie wspominał, jak mocna była ich więź i jak trudno było mu pogodzić się z jej odejściem. Wspominał ją jako osobę, która wspierała jego muzyczne zainteresowania i pozwalała mu być sobą.
Dlatego utwór poświęcony relacji matki i dziecka może mieć dla niego dodatkowy emocjonalny wymiar, choć sam nie twierdził, że właśnie osobista strata była powodem udziału w projekcie.
Szpak chroni także własną codzienność. Wiadomo, że od lat jest związany z Hektorem, psem adoptowanym ze schroniska w Wieluniu w 2019 roku.
Zwierzę towarzyszy mu podczas wielu wyjazdów i często pojawia się na zdjęciach publikowanych w internecie.
To jedna z tych części jego życia, które pokazują go bez scenicznej oprawy — jako człowieka, który po koncercie wraca do domu i znajduje chwilę spokoju.
Artysta nie buduje publicznego wizerunku na opowieściach o prywatnych relacjach. Woli pokazywać to, co sam uznaje za ważne, i pozostawia sobie przestrzeń, do której media nie mają swobodnego dostępu.
Teraz przed nim kolejny etap muzycznej drogi. „Kochanie!” zdobywa kolejnych słuchaczy, jego udział w filmie „Syrenka Picassa” otwiera nowe możliwości, a współpraca przy biografii Violetty Villas przynosi mu emocje, których nie da się porównać ze zwykłą premierą singla.
W przygotowaniu jest także kolejny materiał muzyczny, a artysta zapowiada, że nie zamierza ograniczać się do jednego stylu.
Nie wiadomo jeszcze, jak będzie brzmiał cały nowy album, ale jego ostatnie piosenki sugerują, że Szpak chce mówić bardziej bezpośrednio i osobiście.
Michał Szpak od początku kariery przyzwyczaił publiczność do zaskoczeń. Raz przyciąga uwagę kostiumem, innym razem mocnym występem albo wypowiedzią, która wywołuje dyskusję.
Tym razem najważniejsze okazało się jednak coś innego: piosenka, która wróciła do niego z dziecięcych wspomnień, oraz możliwość zaśpiewania u boku głosu artystki, którą od dawna uważa za wyjątkową.
„Kochanie!” przyniosło mu powód do dumy, ale to spotkanie z Violettą Villas może zostać w jego pamięci na znacznie dłużej.
Bo nie każda nagroda, liczba odtworzeń czy pełna sala daje takie poczucie, że właśnie spełniło się jedno z dawnych marzeń.