Syn Hanny Śleszyńskiej i Piotra Gąsowskiego dorastał w cieniu swoich sławnych rodziców. Obecnie Kuba wytycza własną ścieżkę. Co na to rodzice

Dorastanie w rodzinie znanych aktorów może wydawać się przepustką do świata show-biznesu. Jakub Gąsowski dobrze jednak wie, że rozpoznawalne nazwisko ma również swoją cenę.

Przez lata był przede wszystkim przedstawiany jako syn Hanny Śleszyńskiej i Piotra Gąsowskiego.

Dziś sam występuje przed kamerami, gra w teatrze i rozwija muzyczną pasję, która zaprowadziła go nawet na scenę „The Voice of Poland”.

Choć podczas przesłuchań w ciemno przekonał do siebie troje trenerów, jego przygoda z programem zakończyła się stosunkowo szybko.

Nie oznacza to jednak, że zamierza rezygnować z muzyki. Kuba ma własne plany i coraz wyraźniej pokazuje, że nie chce być oceniany wyłącznie przez pryzmat swoich rodziców.

Jakub Gąsowski urodził się 27 sierpnia 1995 roku. Jego rodzice należą do grona rozpoznawalnych postaci polskiej sceny.

Hanna Śleszyńska zdobyła sympatię widzów dzięki rolom teatralnym, filmowym i telewizyjnym, a Piotr Gąsowski przez lata występował jako aktor, komik i prezenter.

Ich związek trwał kilkanaście lat, jednak nie zakończył się ślubem. Kiedy Kuba był małym chłopcem, drogi jego rodziców się rozeszły. Dla dziecka była to zmiana, której nie od razu w pełni rozumiał.

Jakub wspominał, że początkowo myślał, iż ojciec wyjechał w trasę. Dopiero po kilkunastu miesiącach zorientował się, że rodzice nie mieszkają już razem.

Miał wtedy około sześciu lub siedmiu lat. Hanna Śleszyńska zależało na tym, by syn nie odczuł, że rozstanie oznacza utratę któregoś z rodziców.

Zapewniała go, że będzie mógł spotykać się z ojcem, kiedy tylko zechce. Z czasem Hanna i Piotr nauczyli się budować relację na nowych zasadach. Choć przestali być parą, pozostali sobie bliscy i wspólnie dbali o syna.

To właśnie rodzinne doświadczenia sprawiły, że Kuba dorastał w nieco innej rzeczywistości niż dzieci wychowujące się z obojgiem rodziców pod jednym dachem.

„To był dla mnie trochę szok, ale jakoś się do tego przyzwyczaiłem. […] Nigdy nie byłem tak 'narażony’, jak wtedy, kiedy pierwsze rzeczy zaczęły się pojawiać z moim udziałem w przestrzeni publicznej już nie tylko, że się gdzieś pojawiłem na ściance, tylko kiedy zacząłem w przestrzeni publicznej funkcjonować mocniej” – przyznał syn Piotra.

Ze względu na zawodowe obowiązki Hanny i Piotra dużą rolę w jego życiu odgrywali również dziadkowie. Nie oznaczało to jednak braku więzi z rodzicami.

Screenshot

Dziś Jakub podkreśla, że może liczyć na ich wsparcie, a ojca traktuje także jako mentora w sprawach zawodowych.

Wybór aktorstwa nie był przypadkowy. Kuba od najmłodszych lat obserwował świat, w którym praca na scenie i przed kamerą stanowiła codzienność.

Znane nazwisko mogło otworzyć mu drzwi do branży, ale nie gwarantowało sukcesu. Przekonał się o tym już podczas pierwszych prób dostania się na studia aktorskie.

„Dziwnawe jest dla mnie to określenie. Nie wiem, czy mam jakiś taki stosunek, że aż mnie skręca w środku, jak to słyszę” – stwierdził.

Za pierwszym razem nie został przyjęty do wymarzonej szkoły. Nie zrezygnował jednak z planów i ponownie przystąpił do egzaminów. Ostatecznie ukończył Akademię Teatralną im. Aleksandra Zelwerowicza w Warszawie w 2020 roku.

Na ekranie zaczął pojawiać się jeszcze wcześniej. Wystąpił między innymi w serialu „Belfer”, a później rozwijał karierę w produkcjach telewizyjnych i filmowych, takich jak „Leśniczówka”, „Na dobre i na złe”, „Mecenas Porada” czy „Teściowie”.

Pracował również w teatrze i dubbingu. Nie ograniczył się więc do jednej dziedziny, a kolejne projekty pozwalały mu zdobywać doświadczenie i rozwijać własny warsztat.

Mimo to w jego przypadku wciąż powraca pytanie o znane nazwisko. Czy syn dwojga popularnych aktorów ma łatwiejszy start?

Jakub nie udaje, że dorastanie w takiej rodzinie nie ma żadnych zalet. Ma przecież z kim porozmawiać o pracy, może korzystać z doświadczenia rodziców i lepiej rozumie mechanizmy funkcjonowania branży.

„Jedna pani niedawno tak napisała i mój tata się zaangażował tam, bo on ma takie poczucie niesprawiedliwości wtedy i lubi czasem się włączyć i właśnie wziąć kogoś w obronę. I pani odpisała, że ona nie pisała tego negatywnie. No więc ja napisałem: ale jakim cudem określenie nie jest pejoratywne?! No jest pejoratywne! (…) Parę razy gdzieś się z tym spotkałem, ale chyba nie słyszę tego często” – dodał.

Jednocześnie wielokrotnie podkreślał, że nie chce, by jego osiągnięcia przypisywano wyłącznie rodzinnym koneksjom.

W rozmowie z Plejadą zwracał uwagę, że bycie dzieckiem sławnych rodziców ma zarówno dobre, jak i trudne strony.

Z jednej strony daje możliwość uzyskania cennych wskazówek, z drugiej sprawia, że trzeba nieustannie udowadniać własne umiejętności.

Jakub mówił wprost, że ciężko pracuje, aby wyjść z cienia Hanny Śleszyńskiej i Piotra Gąsowskiego.

Nie chce być postrzegany jedynie jako ich syn. Chce, by widzowie oceniali go na podstawie tego, co sam potrafi.

W ostatnich latach coraz wyraźniej zaznacza również swoją obecność w świecie muzyki. Od dawna interesuje się jazzem, swingiem i brzmieniem big-bandów.

Jest pomysłodawcą oraz współtwórcą spektaklu „SINATRA 100+”, wystawianego w warszawskim Teatrze 6. piętro. Współpracuje także z Chopin University Big Band, z którym koncertuje i nagrał swoją pierwszą solową płytę.

Muzyka nie jest więc chwilową przygodą ani sposobem na zwrócenie na siebie uwagi. To pasja, którą rozwija równolegle z aktorstwem.

Właśnie dlatego udział w „The Voice of Poland” był dla niego czymś więcej niż kolejnym występem telewizyjnym.

Kuba od dawna marzył o tym, by stanąć na scenie programu i pokazać się publiczności przede wszystkim jako wokalista.

Podczas przesłuchań w ciemno odwrócił trzy fotele trenerów. Jego udział nie trwał długo, ale sam występ pozwolił mu zaprezentować stronę artystyczną, która nie zawsze jest widoczna w produkcjach aktorskich.

W rozmowie z „Faktem” opowiedział również o tym, jak zmieniło się jego podejście do rozpoznawalności.

W dzieciństwie obecność na premierach i wydarzeniach z udziałem rodziców była dla niego czymś naturalnym.

Dopiero gdy sam zaczął częściej pojawiać się w mediach, zrozumiał, jak bardzo publiczne zainteresowanie może wpływać na życie zawodowe.

Piotr Gąsowski radził mu, by nie przejmował się internetowymi komentarzami i nie poświęcał im zbyt wiele uwagi.

Nie zawsze jest to łatwe. Jakub przyznał, że spotykał się z określeniem „nepo baby”, używanym wobec osób, którym zarzuca się robienie kariery dzięki sławnym rodzicom.

Sam nie ukrywa, że nie przepada za tym określeniem. Niedawno jedna z internautek użyła go w komentarzu dotyczącym jego osoby, a Piotr Gąsowski postanowił zareagować w obronie syna.

Kuba również włączył się do dyskusji, zwracając uwagę, że określenie to ma pejoratywny wydźwięk.

Ta sytuacja pokazała, że ojciec nie pozostaje obojętny na krytykę wymierzoną w syna. Piotr jest z niego dumny i nie ukrywa tego także publicznie.

Z okazji 30. urodzin Jakuba opublikował osobisty wpis, w którym wrócił wspomnieniami do dnia jego narodzin i podziękował Hannie Śleszyńskiej za wspólnego syna.

W takich gestach widać, że mimo upływu lat i zakończenia dawnego związku oboje rodzice pozostają ważnymi osobami w życiu Kuby.

Prywatnie Jakub nie należy do osób, które regularnie opowiadają o swoich związkach i osobistych sprawach. Większą część publicznej uwagi skupia na pracy, występach i muzyce.

Nie oznacza to jednak, że jego historia ogranicza się do kariery. Ważnym elementem jego życia pozostaje rodzina, a relacje z rodzicami są dziś znacznie spokojniejsze niż w czasie, gdy był dzieckiem i musiał przyzwyczajać się do ich rozstania.

Hanna Śleszyńska i Piotr Gąsowski nie ukrywają dumy z dorosłego syna. Wspierają jego decyzje, choć każde z nich ma własne doświadczenia i zawodową drogę.

Kuba może korzystać z ich wiedzy, ale ostatecznie sam wybiera projekty, w których chce brać udział. Ukończył studia aktorskie, zdobywa kolejne role, występuje na scenie i rozwija muzykę, która od dawna jest jego wielką pasją.

Dziś nie musi już udowadniać, że interesuje go świat artystyczny — towarzyszył mu od dzieciństwa.

Musi jednak mierzyć się z oczekiwaniami, które pojawiają się wraz z nazwiskiem Śleszyńskiej i Gąsowskiego.

Sam wie, że przed nim jeszcze dużo pracy, a udział w „The Voice of Poland” jest tylko jednym z etapów tej drogi.

Najważniejsze pozostaje to, że nie zamierza ograniczać się do roli syna znanych rodziców.

Chce, by jego nazwisko kojarzono również z własnymi osiągnięciami, a nie wyłącznie z karierą Hanny i Piotra.

Córka Jana Frycza poszła w ślady swojego słynnego ojca. Co zrobił, aby Olga nie została aktorką

Wojciech Cugowski opowiedział o swoim małżeństwie. Czy w związku tej pary zawsze było kolorowo

Renata Dancewicz i Tomasz Winciorek mieszkali razem przez kilka lat. Para, która rozstała się dziesięć lat temu, została ponownie zauważona razem