Za scenicznym uśmiechem, energią i przebojem „Ev’ry Night” kryje się historia, o której Mandaryna nie opowiada często.
Tym razem zrobiła wyjątek. Po jednym z odcinków „Tańca z gwiazdami” Marta Wiśniewska została zapytana o osobę, której najbardziej brakuje jej na widowni.
Odpowiedź przyszła bez wahania. Wokalistka wskazała swojego zmarłego tatę. Wspomnienie wyraźnie ją poruszyło, a kilka wypowiedzianych przez nią zdań pokazało, jak głęboka była ich więź.
Okazją do tej rozmowy był dziewiąty odcinek jesiennej edycji „Tańca z gwiazdami”, wyemitowany 1 listopada 2026 roku.
Data miała szczególny wymiar – tego dnia wiele osób odwiedza groby bliskich i wraca myślami do tych, których już nie ma.

Po zakończeniu programu Mandaryna i jej taneczny partner Krystian Rzymkiewicz udzielili wywiadu serwisowi Kozaczek.pl.
Zapytani o osoby, których najbardziej brakuje im podczas występów, oboje wspomnieli zmarłych członków rodziny.
Marta wskazała ojca. Nie próbowała ukrywać emocji i przyznała, że to dla niej trudny temat.
Opowiedziała, że Roman Mandrykiewicz był człowiekiem o wyjątkowym poczuciu humoru, dobrym i życzliwym dla innych.
„Mój tato miał niezmiernie takie wspaniałe poczucie humoru i był bardzo dobrym człowiekiem. Bardzo ciężko mi się o tym mówi. On jest bardzo głęboko w moim sercu i tam pozostanie” – przyznała.
Dodała również, że nie chce publicznie mówić o wszystkim, co chciałaby mu przekazać. Robi to każdego dnia, po swojemu, bez kamer i obecności dziennikarzy.

To krótkie wyznanie odsłoniło bardziej osobistą stronę artystki. Mandaryna przez lata była kojarzona przede wszystkim z muzyką taneczną, intensywnymi występami i kolorowym wizerunkiem.
Jej nazwisko regularnie pojawiało się w nagłówkach, a życie prywatne budziło zainteresowanie mediów.
Tymczasem w tej rozmowie nie było scenicznego show ani prób zwrócenia na siebie uwagi. Była córka, która wciąż pamięta o ojcu i nosi go w swoich codziennych myślach.
Marta Wiśniewska dorastała w Łodzi. W wywiadach wracała do dzieciństwa jako czasu pełnego energii, przyjaźni i artystycznych fascynacji.
Już jako siedmiolatka trafiła do zespołu „Krajki”, w którym śpiewała i tańczyła.
Rodzice zauważyli, że trudno jej usiedzieć w miejscu, a zajęcia artystyczne pozwoliły skierować tę energię na coś, co szybko stało się jej pasją.

Z czasem taniec przestał być jedynie dziecięcą przygodą i zaczął wyznaczać kierunek jej zawodowego życia.
Nie od razu marzyła o karierze piosenkarki. Fascynował ją teatr, scena i wszystko, co działo się za kulisami.
Uczyła się aktorstwa, próbowała różnych aktywności, a nawet trafiła do szkoły kaskaderskiej.
Wspominała później skoki z dachu, jazdę konną, szermierkę i ćwiczenia, podczas których wykorzystywano efekty płonącego ubrania. Lubiła sprawdzać się w nowych sytuacjach i nie zamykała się na jedną drogę artystyczną.
Jej pseudonim również ma związek z rodzinną historią. Nazwisko panieńskie Marty brzmiało Mandrykiewicz. Dzieci w szkole miały trudności z jego wymówieniem, dlatego zaczęły nazywać ją Mandaryną.
Przydomek przetrwał lata i ostatecznie stał się jej znakiem rozpoznawczym. Jak opowiadała w wywiadzie, podobne przezwisko miał kiedyś także jej ojciec, co nadaje tej nazwie jeszcze bardziej osobisty wymiar.
Przełom w jej karierze przyszedł wraz z popularnością zespołu Ich Troje i związkiem z Michałem Wiśniewskim.
Marta pracowała jako tancerka i choreografka grupy, a później coraz częściej pojawiała się przed kamerami.
W 2003 roku wystąpiła z mężem w programie „Jestem jaki jestem”. Na potrzeby produkcji nagrała utwory „Stand by Your Man” i „Śliczny obcy pan”. To doświadczenie otworzyło jej drogę do samodzielnej kariery muzycznej.

W 2004 roku ukazał się album „Mandaryna.com”, a rok później artystka wydała „Mandarynkowy sen”.
Największą popularność przyniósł jej utwór „Ev’ry Night”, który szybko stał się jednym z najbardziej rozpoznawalnych tanecznych przebojów tamtego okresu.
Charakterystyczny styl, dynamiczne choreografie i wyrazisty wizerunek sprawiły, że Mandaryna była jedną z najgłośniejszych postaci polskiej sceny rozrywkowej początku lat dwutysięcznych.
Jej muzyka docierała także poza Polskę – płyty i single ukazywały się między innymi w Niemczech, Austrii i innych europejskich krajach.
Popularność miała jednak również swoją cenę. Występ na festiwalu w Sopocie w 2005 roku, podczas którego wykonała „Ev’ry Night”, wywołał ogromną dyskusję i stał się jednym z najczęściej komentowanych momentów jej kariery.
Artystka przez długi czas mierzyła się z krytyką i ocenami, które wykraczały daleko poza samą muzykę.
W późniejszych rozmowach przyznawała, że zainteresowanie mediów i publiczne komentowanie jej osoby nie zawsze było łatwe. Z czasem postanowiła jednak skupić się na innych obszarach życia.
Ważne miejsce zajęły w nim dzieci. Marta i Michał Wiśniewscy mają dwoje wspólnych potomków – syna Xaviera i córkę Fabienne.
Po rozstaniu rodziców oboje dorastali w bliskim kontakcie z mamą, a Mandaryna wielokrotnie podkreślała, że rodzina jest dla niej ogromnym wsparciem.
W rozmowie z Onetem mówiła o dumie z dzieci i o tym, że z biegiem lat ich relacja zmieniła się. Dziś potrafią być dla siebie nie tylko matką i dziećmi, ale także partnerami do rozmów i wspólnych doświadczeń.
Związek z Michałem Wiśniewskim był jednym z najbardziej medialnych rozdziałów jej życia. Pobrali się w 2002 roku, a ich codzienność przez pewien czas była pokazywana w telewizji.
Widzowie mogli obserwować rodzinne życie pary, jej zawodowe plany i wydarzenia, które rozgrywały się za kulisami show-biznesu.
Małżeństwo zakończyło się rozwodem w 2006 roku. Mimo rozstania oboje pozostali rodzicami Xaviera i Fabienne, a ich dzieci dorastały już poza wspólnym domem.
Mandaryna nie porzuciła jednak tańca, który był jej pierwszą wielką pasją.
Zamiast nieustannie zabiegać o obecność na muzycznych listach przebojów, skupiła się na pracy z młodymi ludźmi i prowadzeniu szkół tańca.
Organizowała zajęcia, przygotowywała podopiecznych do konkursów i sama angażowała się w środowisko taneczne.
W wywiadach mówiła, że satysfakcję daje jej obserwowanie, jak dzieci rozwijają umiejętności i nabierają pewności siebie.
W ostatnich latach zaczęła także wracać do artystycznych projektów na własnych zasadach.
Pojawiała się w teatrze i brała udział w performansach, między innymi w projekcie „oŚĆ”, przygotowanym we współpracy z Małgorzatą Haduch.
Nie porzuciła również muzyki. Po latach przerwy ponownie występuje na koncertach, a publiczność wciąż pamięta jej największy przebój.
W rozmowie z Onetem przyznawała, że zaskoczyło ją, jak wiele osób nadal chce słuchać „Ev’ry Night”.
Dziś Mandaryna nie jest już wyłącznie wokalistką kojarzoną z wielkim sukcesem sprzed lat. To także tancerka, choreografka, właścicielka szkół tańca i mama dorosłych już dzieci.

Jej droga zawodowa miała wiele zakrętów, a życie prywatne nie zawsze układało się tak, jak mogła sobie wyobrażać.
W ostatnich latach coraz częściej opowiada o sobie bez dawnego scenicznego kostiumu, pokazując, że za pseudonimem i rozpoznawalnym wizerunkiem stoi kobieta z własnymi wspomnieniami, doświadczeniami i tęsknotami.
Wspomnienie ojca było jednym z tych momentów, w których publiczność mogła zobaczyć ją z zupełnie innej strony.
Roman Mandrykiewicz nie pojawiał się na scenie obok córki, ale z jej słów wynika, że jego obecność pozostaje ważna także po latach.
Mandaryna nie chciała opowiadać wszystkiego przed kamerami. Wystarczyło jej kilka zdań, by dać do zrozumienia, że pamięć o najbliższych nie kończy się wraz z ich odejściem.
Są relacje, które pozostają częścią codzienności – nawet wtedy, gdy można już tylko wracać do nich we wspomnieniach.