Historia Elżbiety Dmoch od lat budzi emocje. Dla wielu słuchaczy pozostaje przede wszystkim głosem zespołu 2 plus 1 i wykonawczynią piosenek, które na stałe zapisały się w historii polskiej muzyki.
Dziś jej życie wygląda zupełnie inaczej niż w czasach największej popularności. Ostatni apel ze sceny przypomniał publiczności, że za znanymi przebojami kryje się także trudna, prywatna historia artystki.
W centrum tego poruszającego apelu znalazła się Ania Rusowicz.
Podczas koncertu zaduszkowego, który odbył się 2 listopada w Busku-Zdroju, artystka nie tylko przypomniała publiczności przeboje 2 plus 1, ale też zwróciła uwagę na los ich dawnej wokalistki.
Poprosiła o wsparcie Polskiej Fundacji Muzycznej, która od kilku lat pomaga Elżbiecie Dmoch.

Teraz będzie się zbliżał rok rozliczeniowy, to jakbyście państwo zechcieli wesprzeć naszą fundację, to te środki pójdą także na Elżbietę Dmoch. Jest w fatalnej sytuacji, można powiedzieć, życiowej. Wolę nie opowiadać ze szczegółami, bo są dość okrutne – powiedziała Rusowicz ze sceny.
Jej słowa wywołały poruszenie, bo dla wielu osób Dmoch wciąż jest symbolem muzycznej epoki, w której polska estrada rozbrzmiewała jej charakterystycznym głosem.
Elżbieta Dmoch urodziła się 29 września 1951 roku w Warszawie. Muzyka towarzyszyła jej od najmłodszych lat.
Uczyła się śpiewu, grała na flecie, a pierwsze doświadczenia zdobywała w zespołach Nieznajomi i Warszawskie Kuranty.
Właśnie tam poznała Janusza Kruka – muzyka, który odegrał ogromną rolę zarówno w jej karierze, jak i życiu osobistym.
Pod koniec lat 60. Dmoch dołączyła do Warszawskich Kurantów, grupy prowadzonej przez Kruka. Wkrótce ich drogi artystyczne połączyły się na dobre.
W styczniu 1971 roku powstał zespół 2 plus 1, który szybko stał się jednym z najpopularniejszych polskich zespołów tamtych lat.
Elżbieta nie była jedynie wokalistką wykonującą cudze kompozycje. Śpiewała, grała na flecie, a także współtworzyła muzyczny charakter grupy.

Jej głos miał w sobie lekkość i rozpoznawalną barwę, dzięki którym piosenki 2 plus 1 zapadały w pamięć już po pierwszym przesłuchaniu.
Lata 70. przyniosły zespołowi ogromną popularność. „Chodź, pomaluj mój świat”, „Czerwone słoneczko”, „Wstawaj, szkoda dnia” i „Windą do nieba” szybko zdobyły sympatię słuchaczy.
Piosenki rozbrzmiewały w radiu, na festiwalach i koncertach, a Dmoch stała się jedną z najbardziej rozpoznawalnych twarzy polskiej estrady.
Sukces nie ograniczał się do kraju. Grupa próbowała swoich sił również na zagranicznych rynkach, nagrywała anglojęzyczne utwory i zdobywała publiczność poza Polską.
W repertuarze pojawiły się między innymi „Easy Come, Easy Go” i „Singapore”. Zespół potrafił zmieniać brzmienie, łącząc pop, folk, rock i nowoczesne jak na tamte czasy rozwiązania muzyczne.

Dmoch przyciągała uwagę nie tylko głosem. Miała charakterystyczny wizerunek sceniczny, a jej uroda i obecność przed publicznością sprawiły, że szybko stała się jedną z gwiazd swojej generacji.
W 1974 roku zdobyła tytuł Miss Obiektywu na festiwalu w Sopocie, a dwa lata później ponownie wyróżniono ją w Opolu.
Za scenicznym blaskiem kryło się jednak życie, które nie zawsze układało się tak pięknie jak piosenki śpiewane przez artystkę.
Relacja Elżbiety Dmoch i Janusza Kruka była jednym z najbardziej znanych związków polskiego świata muzycznego lat 70. Poznali się, gdy ona dopiero rozpoczynała dorosłe życie, a on był już doświadczonym muzykiem.
Połączyła ich praca, wspólne plany i uczucie, które z czasem przeniosło się również poza scenę.
W 1973 roku wzięli ślub. Przez lata tworzyli duet, który publiczność kojarzyła nie tylko z przebojami, lecz także z ich wspólną historią.
Współpraca zawodowa i życie prywatne mocno się przenikały. Zespół był ważną częścią ich codzienności, ale sława i intensywne życie artystyczne nie uchroniły małżeństwa przed kryzysem.
W drugiej połowie lat 80. ich drogi się rozeszły. Rozwód został orzeczony w 1989 roku. Mimo zakończenia związku oboje pozostali związani z muzyczną historią 2 plus 1.
Grupa podejmowała jeszcze próby powrotu, jednak nie odzyskała dawnej pozycji.
18 czerwca 1992 roku Janusz Kruk zmarł nagle na zawał serca. Miał zaledwie 45 lat. Dla Dmoch była to kolejna bolesna zmiana w życiu.
Choć od kilku lat nie byli już małżeństwem, śmierć człowieka, z którym zbudowała karierę i przeżyła ważną część młodości, głęboko ją dotknęła.
Z czasem artystka coraz bardziej oddalała się od świata show-biznesu. Nie szukała rozgłosu, nie pojawiała się na branżowych wydarzeniach i coraz rzadziej kontaktowała się z mediami.
Pod koniec lat 90. próbowała jeszcze reaktywować 2 plus 1, ale powrót okazał się krótkotrwały.

Ostatni znany występ sceniczny Elżbiety Dmoch odbył się 15 czerwca 2002 roku w Łomży. Później już nie wróciła do regularnego koncertowania.
W jednej z nielicznych wypowiedzi na temat przyszłości artystycznej jasno dała do zrozumienia, że nie planuje ponownie śpiewać na scenie. Traktowała ten rozdział jako zamknięty.
Dziś 75-letnia Elżbieta Dmoch mieszka na warszawskiej Saskiej Kępie. Od wielu lat prowadzi życie z dala od publicznego zainteresowania.
Stan jej zdrowia się nie pogarsza, chociaż o jakimś spektakularnym polepszeniu też nie możemy mówić. Ela szykuje się do jesieni i zimy — wyciąga z szafy i przymierza kurtki, więc jest gotowa też na chłodniejsze miesiące – mówił.
Nie udziela regularnych wywiadów, nie występuje na koncertach i nie opowiada mediom o swojej codzienności. Informacje na jej temat pochodzą przede wszystkim od osób, które pomagają jej na co dzień.
W 2022 roku pojawiły się niepokojące doniesienia o jej stanie zdrowia. Wokalistka trafiła wówczas do szpitala, a jej mieszkanie wymagało pilnego remontu i doposażenia.
Sprawą zainteresowała się Polska Fundacja Muzyczna. Dzięki zaangażowaniu organizacji, fanów i osób ze środowiska muzycznego udało się odnowić między innymi łazienkę i kuchnię, wymienić część wyposażenia oraz zadbać o sprzęty potrzebne w codziennym życiu.
Pomoc nie skończyła się na remoncie. Osoby związane z fundacją wspierają artystkę również w zakupach, sprzątaniu i innych obowiązkach.
We wrześniu 2026 roku prezes organizacji Tomasz Kopeć przekazał, że stan zdrowia Dmoch nie pogarsza się, choć nie widać też spektakularnej poprawy. W ostatnim czasie fundacja wymieniła w jej mieszkaniu pralkę i kuchenkę.
To ważne informacje, ponieważ po słowach Ani Rusowicz łatwo odnieść wrażenie, że sytuacja zdrowotna wokalistki nagle dramatycznie się załamała.
Tymczasem publicznie przekazane informacje mówią przede wszystkim o trudnym położeniu życiowym i potrzebie dalszego wsparcia. Szczegółów, o których wspomniała Rusowicz, nie ujawniono.
Apel z Buska-Zdroju miał szczególny wymiar również ze względu na sam repertuar koncertu.
Ania Rusowicz, córka Ady Rusowicz, przypominała utwory artystów, którzy na trwałe zapisali się w historii polskiej muzyki.

Wśród nich znalazły się piosenki 2 plus 1. Po swoim wystąpieniu wykonała „Chodź, pomaluj mój świat” – utwór, który dla wielu słuchaczy wciąż jest nierozerwalnie związany z głosem Elżbiety Dmoch.
Dziś jej nazwisko powraca nie z powodu nowej płyty czy koncertu, ale dlatego, że potrzebuje pomocy.
Trudno nie dostrzec kontrastu między dawnymi fotografiami gwiazdy, która występowała przed tłumami, a informacjami o jej obecnym, skromnym życiu.
Jedno pozostaje niezmienne: piosenki, które nagrała z 2 plus 1, nadal są obecne w polskiej kulturze.
„Windą do nieba” czy „Chodź, pomaluj mój świat” nie stały się jedynie wspomnieniem minionej epoki. Wciąż wracają w radiu, podczas koncertów i w domach kolejnych pokoleń słuchaczy.
Tym razem ze sceny nie popłynęła jednak prośba o brawa dla dawnej gwiazdy, lecz apel, by nie zostawiać jej samej z codziennymi trudnościami.
Być może właśnie takie wsparcie jest dziś dla Elżbiety Dmoch ważniejsze niż wspominanie dawnych sukcesów.
Kayah kończy 59 lat. Co się zmieniło w życiu piosenkarki, jak wygląda jej codzienność
Co wiadomo o mężu Danuty Stenki, z którym jest już od około czterech dekad. O co apelowała aktorka