Beata Tyszkiewicz oceniła Julię Wieniawę w roli jurorki w programie „Taniec z gwiazdami”. Aktorka nie przebierała w słowach i jasno wyraziła swoją opinię

Przez lata to Beata Tyszkiewicz była jedną z tych osób, których komentarze przy jurorskim stole „Tańca z Gwiazdami” czekało się niemal tak samo jak samych występów.

Miała własny styl, charakterystyczny dystans i sposób mówienia, którego nie dało się pomylić z żadnym innym.

Kiedy więc po latach zapytano ją o Julię Wieniawę, która w 19. edycji programu zajęła miejsce Ewy Kasprzyk, trudno było się dziwić, że jej słowa od razu zwróciły uwagę.

Tym bardziej że wcześniej pojawiały się pytania, czy tak młoda aktorka poradzi sobie z ocenianiem innych. Tyszkiewicz nie widzi jednak w jej wieku problemu.

Przeciwnie — dostrzega w nim coś, czego program dziś potrzebuje. „Jaka różnica między młodą, dojrzałą kobietą a starszymi? Julia jest też w jakiś sposób doświadczona” — powiedziała Beata Tyszkiewicz w rozmowie z „Super Expressem”.

Dodała, że Wieniawa wie, jak zachowywać się publicznie i jak wyrażać swoje opinie. W jej ocenie obecność młodszej osoby w jury ma sens także dlatego, że współczesne edycje programu oglądają również młodzi widzowie.

To nie była więc wypowiedź wymierzona w Wieniawę, ale raczej głos kobiety, która sama przez lata obserwowała, jak zmienia się telewizja i publiczność.

Dla Wieniawy ten sezon jest zresztą szczególny z jeszcze jednego powodu. Sześć lat wcześniej sama stała po drugiej stronie stołu.

W 2020 roku wystąpiła w „Tańcu z Gwiazdami” ze Stefano Terrazzino i dotarła aż do finału, zajmując drugie miejsce.

Teraz wróciła do tego samego programu, ale już nie jako uczestniczka walcząca o punkty, lecz jako osoba, która sama je przyznaje. W jury zasiada obok Iwony Pavlović, Rafała Maseraka i Tomasza Wygody.

To dość symboliczna zmiana. Wieniawa ma dopiero 27 lat, a mimo to od dawna nie jest już początkującą aktorką, która dopiero próbuje przebić się do pierwszego szeregu.

Urodziła się 23 grudnia 1998 roku w Warszawie. Sceny uczyła się jeszcze jako nastolatka, m.in. w Ognisku Teatralnym „u Machulskich”, a później rozwijała warsztat w Akademii Musicalowej w Teatrze Muzycznym „Roma”.

Rozpoznawalność przyniosła jej rola Pauliny w „Rodzince.pl”, a później przyszły kolejne filmy, seriale, muzyka i występy w telewizji.

Wieniawa nigdy nie ograniczyła się do jednej dziedziny. Śpiewa, gra w filmach i serialach, występuje na scenie, a w ostatnich latach coraz częściej pojawia się również w programach rozrywkowych. Przez trzy sezony była jurorką „Mam Talent!” w TVN.

Jesienią 2026 roku przeszła do Polsatu i właśnie tam otrzymała miejsce przy jurorskim stole „Tańca z Gwiazdami”.

Jej transfer oznaczał więc nie tylko zmianę programu, ale również wejście w nową rolę — tym razem musi patrzeć na innych uczestników okiem osoby oceniającej.

Nie wszystkim od początku się to podobało. Jeszcze przed premierą pojawiały się komentarze, że młody wiek Wieniawy może być przeszkodą w zdobyciu autorytetu.

Sama aktorka nie zamierzała jednak przejmować się krytyką. Po pierwszych odcinkach mówiła, że dobrze czuje się w studiu i została bardzo ciepło przyjęta przez ekipę.

„Myślę, że w tych edycjach 'Tańca…’, który jest jednak audycją dla młodych szczególnie, powinna być młoda osoba” – dodała Beata Tyszkiewicz.

Przyznała też, że prawdopodobnie będzie należała do tych jurorów, którzy częściej wspierają uczestników niż ich ostro krytykują.

Zanim jednak usiadła w fotelu jurorskim, potraktowała nowe zadanie bardzo poważnie. Przed debiutem poprosiła o pomoc Stefano Terrazzino, z którym sześć lat wcześniej sama występowała w programie.

Tancerz zdradził, że Wieniawa brała u niego lekcje, chcąc jak najlepiej przygotować się do nowej roli.

To pokazuje, że nie chciała opierać się wyłącznie na popularności i doświadczeniu zdobytym przed kamerą.

A przecież historia Beaty Tyszkiewicz jest zupełnie inna. Kiedy ona zaczynała, telewizja i kino wyglądały jak dwa zupełnie inne światy.

Urodzona 14 sierpnia 1938 roku w Warszawie aktorka bardzo szybko została jedną z najbardziej charakterystycznych postaci polskiego kina.

Zagrała w ponad stu filmach, a jej nazwisko przez dekady było synonimem elegancji, mocnego charakteru i ekranowej obecności.

Debiutowała jeszcze jako uczennica, a później pracowała m.in. w telewizji jako inspicjentka. W 1973 roku otrzymała uprawnienia aktorskie Ministerstwa Kultury i Sztuki.

Jej życie prywatne również było pełne historii, które mogłyby stać się scenariuszem filmu. Tyszkiewicz była trzy razy zamężna.

Jej pierwszym mężem był Andrzej Wajda, z którym doczekała się córki Karoliny. Ich małżeństwo trwało krótko, ale związek tych dwojga pozostawił ślad w historii polskiego kina.

Później aktorka wyszła za Witolda Orzechowskiego, a następnie za Jacka Padlewskiego. Z trzeciego małżeństwa urodziła się jej druga córka, Wiktoria.

Beata Tyszkiewicz przez wiele lat była również jedną z najważniejszych twarzy „Tańca z Gwiazdami”.

Zasiadała w jury przez 12 edycji, zarówno w czasach emisji programu w TVN, jak i po przejściu formatu do Polsatu.

Jej słowne potyczki z Iwoną Pavlović stały się jednym ze znaków rozpoznawczych programu. Nie była jurorką, która próbowała wszystkim przypodobać się za wszelką cenę.

Miała własne zdanie i potrafiła powiedzieć je w sposób, który widzowie zapamiętywali.

Dlatego jej wypowiedź o Wieniawie ma dodatkowy ciężar. To nie jest komentarz przypadkowej osoby, ale kobiety, która przez lata sama oceniała uczestników tego programu i doskonale zna specyfikę jurorskiego fotela.

Tyszkiewicz nie porównuje jednak siebie z młodszą koleżanką. Zwraca raczej uwagę na zmianę czasów.

Program przyciąga dziś inną publiczność, a wśród uczestników coraz częściej pojawiają się osoby znane przede wszystkim z internetu i mediów społecznościowych.

W takim świecie młody juror może mieć inne spojrzenie niż ktoś należący do starszego pokolenia.

Sama Tyszkiewicz od kilku lat żyje już zupełnie inaczej niż dawniej. Po zawale serca w 2017 roku wycofała się z życia zawodowego i publicznego.

Dziś mieszka w Warszawie, a najbliżej niej są córki. Karolina Wajda regularnie ją odwiedza i pomaga w codzienności, natomiast Wiktoria mieszka za granicą.

Z informacji przekazywanych przez rodzinę wynika, że aktorka nie potrzebuje już wielkiej sceny ani kamer. Pozostała jednak w kontakcie z tym światem — ogląda filmy, rozmawia z bliskimi i nadal interesuje się kulturą.

I właśnie dlatego trudno nie zauważyć pewnej ciągłości. Beata Tyszkiewicz przez lata była częścią telewizyjnego świata, który dziś wygląda zupełnie inaczej.

Julia Wieniawa należy już do pokolenia, które dorastało jednocześnie z telewizją, internetem i mediami społecznościowymi.

Jedna przez dekady budowała pozycję aktorki, druga swoją karierę zaczęła jako nastolatka i bardzo szybko nauczyła się funkcjonować w świecie, w którym popularność może zmieniać się z miesiąca na miesiąc.

Kiedy więc Tyszkiewicz mówi, że Wieniawa jest doświadczona i że młoda osoba jest potrzebna przy jurorskim stole, nie brzmi to jak przypadkowy komplement.

To spojrzenie kobiety, która sama widziała kilka pokoleń aktorów i artystów przychodzących do tego zawodu.

Dla Wieniawy może to być jedna z tych opinii, które zostają w pamięci na dłużej. Tym bardziej że pochodzi od osoby, która kiedyś sama była twarzą „Tańca z Gwiazdami”, a dziś obserwuje program już z zupełnie innej perspektywy.

Historia zatoczyła więc koło. Kiedyś to Beata Tyszkiewicz siedziała przy stole i komentowała taneczne zmagania gwiazd.

Dziś jej miejsce zajęła kobieta o kilka pokoleń młodsza, która jeszcze niedawno sama walczyła o Kryształową Kulę.

I choć świat telewizji zmienił się nie do poznania, jedno pozostało takie samo — juror przy tym stole musi mieć własne zdanie.

Julia Wieniawa właśnie dostała szansę, by pokazać, jakie ono jest. A Beata Tyszkiewicz, po latach spędzonych w tym samym programie, dała jej coś więcej niż ocenę. Dała jej kredyt zaufania.

W rodzinie Rafała Brzozowskiego spodziewają się nowego członka. Czy to oznacza, że zostanie tatą

Jolanta Kwaśniewska oceniła Martę Nawrocką. Była pierwsza dama powiedziała wprost, co myśli o obecnej

Sandra Drzymalska wcieliła się w Violettę Villas. Dlaczego niemal dekadę temu odrzuciła tę propozycję