Agata Kulesza w końcu opowiedziała o swoim życiu miłosnym. Czy aktorka może pochwalić się nową miłością

Przez lata skupiała się na pracy, a o prywatnych sprawach mówiła niechętnie. Agata Kulesza nie należy do gwiazd, które regularnie opowiadają o swoich uczuciach w wywiadach.

Tym razem zrobiła jednak wyjątek. W rozmowie z Małgorzatą Rozenek-Majdan aktorka zdradziła, jak dziś patrzy na miłość, czego oczekuje od mężczyzn i dlaczego dobrze czuje się bez partnera.

Jej słowa mogą zaskoczyć tych, którzy wciąż uważają, że szczęście zaczyna się dopiero wtedy, gdy obok pojawia się druga osoba.

Agata Kulesza od dawna należy do grona najbardziej cenionych polskich aktorek.

Widzowie pamiętają ją z takich produkcji jak „Róża”, „Ida” czy „Zimna wojna”. Na ekranie potrafi pokazać emocje, których nie trzeba dodatkowo tłumaczyć.

W życiu prywatnym jest jednak znacznie bardziej powściągliwa i rzadko pozwala mediom zajrzeć za kulisy swojej codzienności.

Przez wiele lat była związana z operatorem filmowym Marcinem Figurskim. Para doczekała się córki Marianny, a w 2006 roku wzięła ślub.

Ich małżeństwo nie przetrwało jednak próby czasu. Rozwód został sfinalizowany w 2020 roku, po trudnym okresie, który aktorka przeżywała z dala od medialnego zgiełku.

Nie próbowała opowiadać o każdym szczególe rozstania ani budować wokół niego swojej popularności.

Z czasem zaczęła jednak otwarciej mówić o tym, że zakończenie wieloletniej relacji potrafi zmienić sposób patrzenia na siebie, bliskość i przyszłość.

„Takie są życzenia moich przyjaciół. Mówią: żeby ci się może to serce odmroziło. Ja chyba stwierdziłam, a może ja o tym nie wiedziałam, bo nigdy w życiu tak nie było, że jestem naturalną singielką” – wyznała Kulesza.

Dla wielu osób po takim doświadczeniu najważniejsze staje się znalezienie nowej miłości.

W przypadku Kuleszy sprawa wygląda nieco inaczej. Aktorka nie ukrywa, że nauczyła się funkcjonować samodzielnie.

„Jednak mózg robi na mnie największe wrażenie i te wymagania są może trochę za wysokie i może przez to rzeczywiście mijam jakieś okazje, które byłyby wspaniałe” – dodała.

I choć jej przyjaciele chętnie zobaczyliby ją ponownie zakochaną, ona sama nie jest przekonana, czy związek jest jej dziś niezbędny.

O swoim podejściu do miłości Kulesza opowiedziała w podcaście „Z bliska”, prowadzonym przez Małgorzatę Rozenek-Majdan.

Rozmowa zeszła na temat nowego związku i tego, czy aktorka chciałaby jeszcze otworzyć serce na drugiego człowieka.

Okazuje się, że to właśnie jej bliscy częściej niż ona sama wracają do tego tematu. Przyjaciele mają nadzieję, że w jej życiu ponownie pojawi się ktoś wyjątkowy.

Żartują, że dobrze byłoby, gdyby jej serce w końcu się otworzyło. Kulesza przyznała jednak, że zaczęła patrzeć na siebie w zupełnie inny sposób.

„Ja chyba stwierdziłam, a może ja o tym nie wiedziałam, bo nigdy w życiu tak nie było, że jestem naturalną singielką” – wyznała.

To zdanie najlepiej oddaje jej obecne podejście. Aktorka nie przedstawia samotności jako problemu, który trzeba za wszelką cenę rozwiązać.

Przeciwnie, wygląda na to, że dopiero teraz w pełni docenia możliwość życia na własnych zasadach.

Nie oznacza to jednak, że całkowicie zamknęła się na mężczyzn. Kiedy rozmowa zeszła na potencjalnych partnerów, Kulesza pozwoliła sobie na żart, który szybko zwrócił uwagę mediów.

„Oni się mnie chyba boją” – stwierdziła z uśmiechem.

Za tymi słowami kryje się również pewna refleksja. Aktorka doskonale wie, że nie każdy mężczyzna będzie w stanie ją zainteresować. I nie zamierza udawać, że jest inaczej.

Kulesza przyznała, że w relacjach szczególnie ważny jest dla niej intelekt. Określiła siebie jako osobę sapioseksualną, czyli taką, dla której inteligencja drugiego człowieka stanowi istotne źródło atrakcyjności.

„Więc jak się zdarzy, to fajnie, ale jak się nie zdarzy, też jest fajnie naprawdę. Widzę, że ludzie są przyzwyczajeni, że musi być dwójkowy układ i że często jak ja mówię, że jestem zadowolona, to oni mówią 'tak mówi, bo nikogo nie ma’. (…) Nie mam zamiaru wszystkich przekonywać. Jest mi dobrze. Mam swoje książki, mam swoje miejsce, mam swoje roślinki, mam swoich przyjaciół” – podsumowała gwiazda kina.

Aktorka nie ukrywała przy tym, że być może stawia mężczyznom zbyt wysokie wymagania. Zastanawiała się nawet, czy przez to nie omijają jej znajomości, które mogłyby przerodzić się w coś wartościowego.

Nie chodzi więc wyłącznie o to, czy ktoś potrafi ją rozbawić albo zrobić dobre pierwsze wrażenie. Liczy się sposób myślenia, rozmowa i możliwość spotkania osoby, która naprawdę ją zaciekawi.

Takie podejście może utrudniać znalezienie odpowiedniego partnera, ale Kulesza nie zamierza obniżać swoich oczekiwań tylko po to, by nie być sama.

Po doświadczeniach, które ma za sobą, najwyraźniej nie widzi sensu w budowaniu relacji, która nie daje jej prawdziwej satysfakcji.

Co ciekawe, aktorka nie mówi o tym z goryczą. W jej wypowiedziach pojawia się raczej dystans do siebie i świadomość, że nie wszystko musi układać się według jednego scenariusza.

W rozmowie pojawił się również temat tego, jak Kulesza wyobraża sobie relację na obecnym etapie życia. I właśnie tutaj jej podejście staje się szczególnie interesujące.

Aktorka nie ukrywa, że dojrzały związek widziałaby inaczej niż relację, w której dwoje ludzi stopniowo wpada w rutynę, a wspólne życie zaczyna kręcić się głównie wokół obowiązków.

Nie chce kolejnych rozmów o tym, kto zapłaci rachunki i kto wyniesie śmieci. Zamiast tego marzy jej się relacja, w której jest miejsce na przyjemność, swobodę i wspólne spędzanie czasu bez nieustannego rozliczania się z codziennych spraw.

W tych słowach nie ma deklaracji, że aktorka nie wierzy już w miłość. Jest raczej przekonanie, że związek powinien wnosić do życia coś dobrego, a nie stawać się kolejnym źródłem napięcia.

Kulesza nie potrzebuje partnera, by wypełnić pustkę, której sama nie odczuwa. Jeśli więc miałaby kogoś poznać, ta osoba musiałaby wnieść do jej świata coś naprawdę wartościowego.

Najbardziej wymowne jest jednak to, jak aktorka reaguje na przekonanie, że każda kobieta prędzej czy później zaczyna tęsknić za związkiem.

Kulesza zauważyła, że kiedy mówi znajomym, iż dobrze jej samej, nie wszyscy traktują jej słowa poważnie. Niektórzy zakładają, że to tylko sposób na poradzenie sobie z brakiem partnera.

Ona sama nie czuje jednak potrzeby, by kogokolwiek przekonywać do swojego punktu widzenia.

Aktorka podkreśliła, że ma swoje książki, własne miejsce, rośliny i przyjaciół. To właśnie te zwyczajne elementy składają się na jej codzienność, w której potrafi znaleźć spokój i satysfakcję.

Czy w przyszłości pojawi się mężczyzna, który sprawi, że spojrzy na miłość inaczej?

Tego nie wiadomo. Kulesza nie ogłosiła, że jest zakochana, ani nie zdradziła, by w jej życiu pojawił się nowy partner. Nie zamyka jednak drzwi przed taką możliwością.

Dziś nie czeka na związek jak na brakujący element układanki. Po zakończeniu wieloletniego małżeństwa nauczyła się budować codzienność po swojemu i nie chce rezygnować z tego, co daje jej poczucie niezależności.

Być może właśnie dlatego jej słowa brzmią tak przekonująco. Agata Kulesza nie deklaruje, że miłość przestała mieć znaczenie.

Pokazuje jedynie, że nie musi być warunkiem szczęścia. A jeśli kiedyś spotka mężczyznę, który ją zafascynuje, będzie to jej wybór, a nie odpowiedź na oczekiwania innych.

Minęło już 46 lat, odkąd nie ma już wśród nas utalentowanej Anny Jantar. Teraz jej córka Natalia Kukulska doczekała się tego, na czym zależało jej już od dawna

W ostatnim czasie prawie nie było żadnych wiadomości o Poli Wiśniewskiej. Niedawno okazało się, że wkracza ona w nowy etap życia

Agata Kulesza doceniła talent Heleny Englert, z którą miała okazję się poznać. Doświadczona aktorka powiedziała wprost, co o niej sądzi