Barbara Brylska i Jerzy Zelnik mieli romans na planie „Faraona”. Jednak ich miłość szybko się skończyła

Są takie historie w świecie kina, które zaczynają się jak scenariusz filmu – wśród reflektorów, kamer i emocji, jakie rodzą się podczas pracy nad wielką produkcją.

Tak właśnie było w przypadku Barbary Brylskiej i Jerzy Zelnika. Ich uczucie narodziło się w niezwykłych okolicznościach – na planie monumentalnego filmu Faraon – ale równie szybko, jak się pojawiło, zaczęło gasnąć.

Lata sześćdziesiąte były dla polskiego kina czasem wielkich ambicji i odważnych projektów.

Jednym z najważniejszych był właśnie „Faraon”, film w reżyserii Jerzy Kawalerowicz, oparty na powieści Bolesław Prus.

Produkcja była ogromnym przedsięwzięciem – kręcona z rozmachem, z udziałem setek statystów i imponujących scenografii.

Dla młodych aktorów udział w tym filmie był wielką szansą.

Barbara Brylska była już wtedy zauważaną aktorką. Miała w sobie niezwykłą urodę, ale także pewną tajemniczość, która przyciągała uwagę reżyserów i widzów.

Na planie „Faraona” zagrała jedną z najbardziej zapamiętanych postaci kobiecych – kapłankę Kamę.

Jerzy Zelnik był wówczas młodym aktorem dopiero rozpoczynającym swoją wielką przygodę z kinem. To
właśnie jemu powierzono główną rolę – faraona Ramzesa XIII.

Była to ogromna odpowiedzialność, ale także początek kariery, która przyniosła mu rozpoznawalność w całej Polsce.

Na planie filmowym spędzali ze sobą wiele godzin. Praca nad tak wymagającą produkcją sprzyjała bliskości – wspólne sceny, długie rozmowy między ujęciami i atmosfera intensywnych emocji sprawiały, że relacje między aktorami szybko się zacieśniały.

Screenshot

Z czasem między Brylską a Zelnikiem pojawiło się coś więcej niż tylko zawodowa współpraca.

„Byliśmy młodzi i bardzo emocjonalni” – wspominał po latach Jerzy Zelnik. – „Plan filmowy to miejsce, gdzie uczucia łatwo się rodzą”.

Ich romans nie był długo ukrywany w środowisku filmowym. Wielu członków ekipy widziało, że między aktorami pojawiła się prawdziwa fascynacja.

Screenshot

Barbara Brylska w tamtym okresie była jedną z najpiękniejszych kobiet polskiego kina.

Jej uroda i magnetyczna osobowość sprawiały, że wzbudzała ogromne zainteresowanie.

Zelnik z kolei był młodym, ambitnym aktorem, który dopiero wkraczał do świata wielkiego filmu.

Jednak relacje, które rodzą się w wyjątkowych okolicznościach, nie zawsze potrafią przetrwać zwykłą codzienność.

Kiedy zakończyły się zdjęcia do filmu, życie zaczęło toczyć się swoim rytmem.

Kariera Brylskiej rozwijała się bardzo szybko – aktorka zaczęła pracować nie tylko w Polsce, ale także za granicą.

Później ogromną popularność przyniosła jej rola w radzieckiej komedii Ironia losu, która do dziś jest jednym z najbardziej znanych filmów świątecznych w krajach Europy Wschodniej.

Jerzy Zelnik także rozwijał swoją karierę – występował w filmach, teatrze i produkcjach telewizyjnych, budując swoją pozycję w świecie aktorskim.

Ich drogi zaczęły się jednak stopniowo rozchodzić.

„To była młodzieńcza fascynacja” – przyznał po latach Zelnik. – „Piękna, ale krótkotrwała”.

Choć romans nie przetrwał próby czasu, wspomnienie tamtego okresu pozostało częścią historii polskiego kina.

Film „Faraon” stał się klasyką i został nominowany do Oscara, a role Brylskiej i Zelnika zapisały się w pamięci widzów.

Dla obojga była to ważna lekcja młodości – moment, w którym praca, emocje i życie prywatne splatały się w jedną historię.

Screenshot

Bo czasem uczucia rodzą się w najbardziej niezwykłych miejscach – nawet w cieniu starożytnego

Egiptu odtworzonego na planie filmowym. I choć nie zawsze trwają długo, pozostawiają po sobie ślad, który z czasem staje się częścią większej opowieści o życiu i sztuce.

Różnica wieku między Agnieszką Radwańską a jej partnerem. Ile lat ich dzieli

Różnica wieku między Agnieszką Radwańską a jej partnerem. Ile lat ich dzieli

Krzysztof Kowalewski stał się ulubieńcem milionów Polaków. Jednak syn słynnego aktora nie poszedł w jego ślady