W polskiej muzyce disco polo nie brakuje przebojów, które na kilka miesięcy podbijają listy popularności, by później odejść w zapomnienie.
Są jednak utwory, które żyją własnym życiem i stają się częścią popkultury.
Do tej grupy bez wątpienia należy „Mandacik” – piosenka, która sprawiła, że o Zenku Martyniuku znów zrobiło się głośno nawet wśród tych, którzy na co dzień nie słuchają disco polo.
Historia tego utworu pokazuje, że po kilkudziesięciu latach kariery lider Akcentu nadal potrafi zaskoczyć publiczność i stworzyć hit, który nuci cała Polska.
Zenon Martyniuk urodził się w 1969 roku w Gredelach na Podlasiu. Dorastał w rodzinie o białoruskich korzeniach i od najmłodszych lat interesował się muzyką.

Początkowo występował na lokalnych imprezach i weselach, ale prawdziwy przełom nastąpił pod koniec lat 80., gdy współtworzył zespół Akcent.
W czasach, gdy disco polo dopiero zdobywało popularność, niewielu przypuszczało, że młody chłopak z Podlasia stanie się największą gwiazdą tego gatunku.
„Dostałem 15 punktów karnych na autostradzie, wracając ze świąt u rodziny. Na drugi dzień rano, dosłownie o świcie, przyszły mi do głowy słowa refrenu – wspominał Favst z Łobuzów i dodaje: „To miała być zwykła podróż autostradą, a skończyła się wielkim przebojem” .
Przez kolejne dekady Martyniuk zbudował pozycję, jakiej nie udało się osiągnąć niemal nikomu innemu na polskiej scenie disco polo.

„Przez twe oczy zielone”, „Życie to są chwile”, „Kochana wierzę w miłość” czy „Twe czarne oczy” stały się hitami znanymi w całym kraju.
„Współpraca z Zenkiem to dla nas zaszczyt, ale też niesamowita frajda. On ma niesamowite wyczucie hitu. Kiedy weszliśmy do studia, od pierwszych nut wiedzieliśmy, że 'Mandacik’ to jest to! To piosenka z przymrużeniem oka, którą każdy kierowca może nucić pod nosem, gdy widzi 'lizaka’ przy drodze. Ten dystans do siebie to nasza wspólna cecha” – napisał Bugi w necie.
Jego koncerty przyciągały tysiące ludzi, a sam wokalista zyskał status niekwestionowanego króla gatunku.
Mimo ogromnej popularności Zenek zawsze podkreślał, że najważniejsza pozostaje dla niego rodzina.

Od lat związany jest z żoną Danutą, którą poznał jeszcze jako bardzo młody człowiek. Ich małżeństwo uchodzi za jedno z najtrwalszych w polskim show-biznesie.
Doczekali się syna Daniela, a sam artysta wielokrotnie mówił, że właśnie dom pozwala mu zachować równowagę mimo życia w ciągłym świetle reflektorów.
„Zenek Martyniuk tym utworem wyszedł poza ramy disco polo. 'Mandacik’ to majstersztyk marketingu wiralowego. Wykorzystanie autentycznej sytuacji i przekucie jej w żart sprawiło, że utwór udostępniają nawet osoby, które na co dzień nie deklarują się jako fani gatunku. To jest siła autentyczności” – stwierdził Marcin Kotyński.
Kiedy wydawało się, że po tylu latach trudno będzie stworzyć kolejny ogólnopolski przebój, pojawił się „Mandacik”.

Utwór nagrany wspólnie z grupą Łobuzy od początku miał charakter lekkiej, humorystycznej historii osadzonej w realiach dobrze znanych wielu kierowcom.
Prosty refren, wpadająca w ucho melodia i duża dawka dystansu sprawiły, że piosenka błyskawicznie zaczęła zdobywać popularność.
Sukces przeszedł oczekiwania twórców. „Mandacik” szybko zaczął generować miliony odsłon w internecie, trafiał na listy najchętniej słuchanych utworów i stał się jednym z najgłośniejszych przebojów sezonu.

Wiele osób podkreślało, że o powodzeniu zdecydowała przede wszystkim jego lekkość.
W czasach, gdy muzyka często próbuje być bardzo poważna, publiczność chętnie sięgnęła po coś, co po prostu poprawiało humor.
Dla Martyniuka był to kolejny dowód na to, że wciąż doskonale rozumie oczekiwania swoich słuchaczy.
Choć na scenie jest obecny od ponad trzech dekad, nadal potrafi odnaleźć się w nowych trendach i trafiać zarówno do starszych fanów, jak i młodszych odbiorców.
Niewielu artystów może pochwalić się tak długą obecnością na szczycie.
Dziś Zenek Martyniuk pozostaje symbolem polskiego disco polo. Jedni go uwielbiają, inni podchodzą do jego twórczości z dystansem, ale trudno znaleźć osobę, która nie znałaby jego największych przebojów.
Historia „Mandacika” pokazuje, że prawdziwa popularność nie zawsze wynika z wielkich kampanii promocyjnych czy skomplikowanych pomysłów.
Czasem wystarczy chwytliwa melodia, odrobina humoru i artysta, który od lat wie, jak trafić do serc publiczności. A Zenek Martyniuk udowodnił to po raz kolejny.