Hanna Stankówna należała do grona aktorek, które nie potrzebowały skandali ani głośnych wywiadów, by zapisać się w pamięci widzów.
Przez ponad pół wieku tworzyła role teatralne, filmowe i telewizyjne, a jej charakterystyczna uroda oraz talent sprawiły, że stała się jedną z najbardziej rozpoznawalnych twarzy polskiego kina i telewizji.
Choć publiczność pamięta ją przede wszystkim z „Seksmisji”, „Wilczycy”, „07 zgłoś się”, „Trędowatej”, „Na Wspólnej” czy „Barw szczęścia”, dla niej najważniejsza była zawsze rodzina.
Razem z mężem, Jerzym Lisowskim, wychowała syna Kacpra, który dziś z powodzeniem rozwija własną karierę filmową, choć wybrał drogę daleką od aktorskiego blasku.
Hanna Stankówna urodziła się w 1938 roku w Poznaniu. Po ukończeniu Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej w Warszawie niemal od razu związała się z Teatrem Polskim, którego aktorką pozostawała przez czterdzieści lat.

Równocześnie rozwijała karierę filmową. Choć często grała role drugoplanowe, potrafiła nadać swoim bohaterkom wyrazistość, dzięki czemu widzowie doskonale je pamiętali.
Wystąpiła w dziesiątkach filmów i seriali, a w ostatnich latach życia nadal była aktywna zawodowo, pojawiając się w popularnych produkcjach telewizyjnych.

Jej życie prywatne było znacznie spokojniejsze niż zawodowe. Wielką miłością aktorki został Jerzy Lisowski – wybitny tłumacz literatury francuskiej, krytyk literacki i redaktor.
Znajomi wspominali ich jako niezwykle zgodne małżeństwo, które zamiast bywać na salonach, wolało spokojne wieczory z książkami, rozmowami i przyjaciółmi.
„Aktorstwo to był mój pomysł na siebie i na życie. Jest nie tylko pasją, ale i wartością. Ktoś powiedział, że aktor gra nie po to, by zarabiać na życie. Gra, bo zwariowałby, nie grając” – stwierdziła aktorka.

Łączyła ich nie tylko miłość, ale także fascynacja kulturą i literaturą. Hanna doskonale znała język francuski i często pomagała mężowi w pracy nad przekładami.
„Bezpośredni, ujmujący, uśmiechnięty” – tak wspominała go aktorka.
Ich dom był miejscem spotkań ludzi kultury, ale jednocześnie pozostawał azylem, do którego nie wpuszczali medialnego zgiełku.
W 1972 roku na świat przyszedł ich syn Kacper. Dorastał w domu, w którym sztuka była obecna każdego dnia, jednak nie zdecydował się pójść śladami matki i zostać aktorem. Zainteresowała go kamera.
„Mam w domu niedościgły wzór, mojego męża. Jako aktorka mam wyczucie dialogu, więc mąż często zapraszał mnie do współpracy, zanim przekonał mnie do samodzielnego tłumaczenia” – opowiadała Hanna.
Ukończył Wydział Operatorski łódzkiej Szkoły Filmowej, a później także Mistrzowską Szkołę Reżyserii Filmowej Andrzeja Wajdy.

Najpierw pracował jako operator, realizując zdjęcia do seriali, filmów i programów telewizyjnych. Z czasem zaczął tworzyć własne filmy jako scenarzysta i reżyser.
Jego krótkometrażowe produkcje zdobywały nagrody na festiwalach, a nazwisko Kacpra Lisowskiego coraz częściej pojawiało się wśród twórców młodego pokolenia polskiego kina.
„Mama była wyjątkową aktorką, a na co dzień niezwykłą kobietą: upartą, silną, niezależną, surową i szczerą do bólu” – powiedział Kacper Lisowski.
Hanna Stankówna z ogromną dumą obserwowała rozwój syna. Bliscy wspominali, że chętnie rozmawiała o jego projektach i z wielkim zainteresowaniem śledziła każdy kolejny sukces.
Także Jerzy Lisowski był dumny z Kacpra, choć nie doczekał premiery jego pierwszego autorskiego filmu.

Zmarł w 2004 roku po ciężkiej chorobie, a dla aktorki była to ogromna strata.
Mimo bólu nadal pracowała, jednak ci, którzy dobrze ją znali, mówili, że po śmierci męża już nigdy nie była tą samą osobą.
Kiedy w grudniu 2020 roku odeszła Hanna Stankówna, wiadomość poruszyła całe środowisko artystyczne.
To właśnie Kacper Lisowski przekazał mediom informację o śmierci matki.
Podczas uroczystości pogrzebowych wygłosił wzruszające pożegnanie i odprowadził ją na miejsce spoczynku obok Jerzego Lisowskiego.
Dla wielu był to symbol niezwykłej więzi, jaka przez całe życie łączyła tę rodzinę.
Dziś Kacper Lisowski buduje własną pozycję w świecie filmu. Choć nie występuje przed kamerą, jego praca jest doskonale znana w branży.
Jako operator, scenarzysta i reżyser konsekwentnie rozwija swoją karierę, zdobywając uznanie za autorskie projekty i udowadniając, że talent w tej rodzinie przybrał po prostu inną formę.
Nigdy nie próbował korzystać wyłącznie ze sławy rodziców – od początku chciał być oceniany za własne dokonania.
Historia Hanny Stankówny to opowieść nie tylko o wybitnej aktorce, ale również o kobiecie, która potrafiła stworzyć ciepły dom mimo intensywnej kariery.
Razem z Jerzym Lisowskim wychowała syna, który odnalazł własną drogę i dziś z powodzeniem kontynuuje rodzinne artystyczne tradycje.
Być może właśnie to jest najpiękniejszą częścią jej historii – świadomość, że pozostawiła po sobie nie tylko niezapomniane role, lecz także człowieka, który z taką samą pasją tworzy polskie kino, choć z drugiej strony kamery.