Kiedy Daniel Olbrychski pojawił się w „Ranczu”, dla wielu widzów było jasne, że do popularnego serialu dołącza nazwisko z zupełnie innej aktorskiej ligi.
Gwiazdor, którego dorobek obejmuje dziesiątki ról filmowych i teatralnych, miał już za sobą dekady pracy przed kamerą.
Jego pojawienie się w Wilkowyjach wzbudziło więc spore zainteresowanie, ale nie obyło się również bez kontrowersji.
Po latach osoby związane z produkcją wróciły wspomnieniami do tego okresu i opowiedziały, jak naprawdę wyglądała współpraca z aktorem.
Olbrychski od dawna należy do najbardziej rozpoznawalnych polskich aktorów. Urodził się w 1945 roku w Łowiczu, a na ekranie zadebiutował jeszcze jako nastolatek.

Przełomem okazała się współpraca z Andrzejem Wajdą. To właśnie u tego reżysera stworzył jedne ze swoich najważniejszych kreacji, między innymi w „Popiołach”, „Wszystko na sprzedaż” czy „Ziemi obiecanej”.
Przez lata pracował także z innymi wybitnymi twórcami, a jego nazwisko pojawiało się zarówno w polskich, jak i zagranicznych produkcjach.
Widzowie „Rancza” poznali go jednak w zupełnie innej odsłonie. Serial, który zadebiutował w 2006 roku, szybko stał się jednym z najpopularniejszych polskich telewizyjnych hitów.

Historia mieszkańców Wilkowyj łączyła komedię, obyczaj i satyrę na polską rzeczywistość. Na przestrzeni kolejnych sezonów w produkcji pojawiały się kolejne znane nazwiska.
Daniel Olbrychski dołączył do obsady jako Arkadiusz Czerepach, czyli postać mocno osadzona w politycznym świecie serialu.
Jego bohater był człowiekiem doświadczonym, przebiegłym i doskonale odnajdującym się w politycznych rozgrywkach.
Rola pozwalała aktorowi wykorzystać nieco inny rodzaj aktorskiej energii niż ten, z którym przez lata kojarzyli go widzowie.
Nie wszyscy byli jednak zachwyceni samym pomysłem jego angażu. Pojawienie się tak wielkiego nazwiska w popularnym serialu wywołało dyskusje.
Część publiczności zastanawiała się, czy aktor kojarzony przede wszystkim z kinem ambitnym pasuje do komediowego świata „Rancza”.

Z perspektywy czasu trudno jednak zaprzeczyć, że Olbrychski potrafił odnaleźć się w tej konwencji.
Jego Czerepach szybko stał się jedną z charakterystycznych postaci politycznej części historii.
Aktor nie próbował kopiować wcześniejszych ról. Zagrał bohatera z dystansem, pozwalając sobie na komediowy ton i wyraźne przerysowanie.
Właśnie dlatego wspomnienia ekipy „Rancza” są dziś tak interesujące. Serial był produkcją, w której przez lata spotykały się bardzo różne osobowości.

Obok doświadczonych aktorów pracowali artyści, którzy dzięki produkcji dopiero zdobywali ogromną popularność. Na planie tworzyła się grupa ludzi, którzy przez wiele sezonów spotykali się przy kolejnych odcinkach.
Olbrychski miał już wówczas pozycję, o której inni mogli tylko marzyć. Nie musiał niczego udowadniać.
Jego kariera obejmowała kino, teatr i współpracę z najważniejszymi reżyserami.
„Słyszałam o tym, ale nie wierzę, że on budzi taką niechęć. Daniel jest cudowny, mam nadzieję, że tego nie czyta”, – powiedziała Ewa Kuryło.
Tym ciekawsze było obserwowanie go w świecie „Rancza”, gdzie obok poważnych aktorskich nazwisk ważne były również humor, rytm sceny i umiejętność stworzenia wyrazistej postaci.
Poza aktorstwem jego życie również przez lata wzbudzało zainteresowanie mediów. Olbrychski był związany z kilkoma kobietami, a jego małżeństwa i relacje często trafiały na łamy prasy.
Prywatnie został ojcem trójki dzieci. Jednym z najbardziej znanych wątków jego życia rodzinnego była relacja z synem Rafałem oraz córką Weroniką, która również związała swoje życie ze sztuką.
Aktor wielokrotnie podkreślał jednak, że najważniejsza pozostaje dla niego praca. Nawet po wielu dekadach kariery nie zniknął ze sceny ani ekranu.
W jego przypadku trudno mówić o jednym zamkniętym rozdziale. Każda kolejna rola była próbą wejścia w nową historię.
Tak było również z „Ranczem”. Dla jednych był to zaskakujący wybór, dla innych dowód na to, że dobry aktor może odnaleźć się w niemal każdej konwencji.
Sam serial zyskał dzięki niemu kolejną mocną osobowość, a postać Czerepacha na stałe zapisała się w pamięci widzów.
Dziś, gdy wraca się do kulis tej produkcji, bardziej niż dawny skandal liczy się jedno: Olbrychski pozostawił po sobie w „Ranczu” rolę, której nie da się pomylić z żadną inną.
I być może właśnie to najlepiej pokazuje jego aktorską drogę. Niezależnie od tego, czy grał bohatera dramatu, postać historyczną czy bezwzględnego polityka w popularnym serialu, zawsze potrafił sprawić, że widz zaczynał zwracać uwagę właśnie na niego.