Screenshot
Gdy dziś wymawia się jej nazwisko, w powietrzu jakby natychmiast zaczyna brzmieć melodia – ciepła, liryczna, trochę nostalgiczna.
Była jedną z tych artystek, które nie tylko śpiewały piosenki, ale opowiadały nimi własne życie.
A to życie – choć na scenie pełne blasku – prywatnie wcale nie było tak spokojne i szczęśliwe, jak mogłoby się wydawać.
Dorastała w domu, w którym muzyka była czymś naturalnym. Już jako dziewczynka uczyła się gry na fortepianie w poznańskiej szkole muzycznej.
Miała w sobie wrażliwość, która kazała jej przeżywać świat intensywniej niż inni. W jednym z wywiadów wspominała: „Muzyka to dla mnie nie zawód.
To sposób oddychania”. I rzeczywiście – gdy wychodziła na scenę, zdawało się, że oddycha pełniej.
Zanim stała się Anną Jantar, była po prostu Anią – młodą dziewczyną z marzeniami. Nazwisko sceniczne przyjęła na początku lat 70., gdy rozpoczęła współpracę z zespołem Waganci.
To wtedy jej głos zaczął być rozpoznawalny w całej Polsce. Delikatny, ale mocny. Ciepły, a zarazem przenikliwy.
Publiczność pokochała ją za autentyczność. Nie grała divy. Była „jedną z nas”.
Przełom przyszedł szybko. „Tyle słońca w całym mieście” stało się hymnem radości, a jej uśmiech – symbolem nadziei.
Kolejne utwory – „Nic nie może wiecznie trwać”, „Radość najpiękniejszych lat”,
„Moje jedyne marzenie” – ugruntowały jej pozycję jako jednej z największych gwiazd polskiej sceny lat 70.
Występowała na festiwalach w Opolu i Sopocie, koncertowała za granicą, nagrywała płyty, które rozchodziły się w tysiącach egzemplarzy.
Ale za kulisami sukcesu toczyło się życie, które nie zawsze było harmonijne.
W 1971 roku wyszła za mąż za Jarosława Kukulskiego – kompozytora, autora wielu jej przebojów. Byli piękną, artystyczną parą.
On – utalentowany twórca, ona – głos, który potrafił jego muzyce nadać duszę. W 1976 roku na świat przyszła ich córka, Natalia.
Anna wielokrotnie podkreślała, że macierzyństwo było dla niej jednym z najważniejszych doświadczeń.
„Gdy urodziła się Natalia, zrozumiałam, że wszystko inne może poczekać” – mówiła.
Jednak ich małżeństwo nie było wolne od burz. Intensywne życie artystyczne, ciągłe wyjazdy, presja środowiska – to wszystko oddalało ich od siebie.
W kręgach towarzyskich mówiło się o zdradach Jarosława Kukulskiego. Anna miała świadomość plotek, a z czasem także faktów.
Była kobietą wrażliwą, ale też dumną. Bliscy wspominali, że bardzo przeżywała kryzysy w związku, choć na zewnątrz starała się zachować spokój.
W pewnym momencie sama zaczęła szukać bliskości gdzie indziej. Nie była już tylko żoną kompozytora.
Była kobietą spragnioną ciepła, rozmowy, zrozumienia. Jej relacje pozamałżeńskie stały się tematem szeptów w środowisku artystycznym.
Dla wielu było to zaskoczenie – przecież Anna Jantar kojarzyła się z łagodnością i romantyzmem. A jednak jej życie osobiste było znacznie bardziej skomplikowane.
Nie oznacza to jednak, że przestała kochać męża. Ich relacja była pełna sprzeczności – namiętności i żalu, bliskości i dystansu.
Łączyła ich muzyka i córka. Łączyła ich wspólna droga, której nie dało się łatwo przekreślić. Jednak Anna nawiązała bliższą relację z perkusistą zespołu Perfect, Wojciechem Morawskim.
Pod koniec lat 70. Anna coraz częściej myślała o karierze międzynarodowej. Wyjechała do Stanów Zjednoczonych, gdzie koncertowała dla Polonii.
Marzyła o nowych wyzwaniach, o rozwoju. W jednym z wywiadów powiedziała: „Nie chcę stać w miejscu. Artysta musi iść do przodu, nawet jeśli się boi”.
14 marca 1980 roku wracała z USA do Polski. Samolot Ił-62 „Mikołaj Kopernik” rozbił się podczas
podchodzenia do lądowania na warszawskim Okęciu.
Zginęła mając zaledwie 29 lat. Wiadomość o jej śmierci wstrząsnęła całą Polską. Dla wielu był to koniec pewnej epoki – epoki niewinności, w której jej głos niósł nadzieję.
Po jej śmierci Jarosław Kukulski przez lata pielęgnował pamięć o niej, choć ich małżeństwo było pełne trudnych momentów.
Córka Natalia Kukulska dorastała w cieniu legendy matki, a z czasem sama stała się uznaną artystką.
Wielokrotnie mówiła, że dopiero jako dorosła kobieta zaczęła rozumieć złożoność relacji swoich rodziców.
Dziś Anna Jantar pozostaje ikoną. Jej piosenki wciąż są grane w radiu, śpiewane przez kolejne pokolenia.
Ale za każdym refrenem kryje się historia kobiety z krwi i kości – zakochanej, zranionej, ambitnej, poszukującej szczęścia.
Nie była tylko „uśmiechniętą blondynką z mikrofonem”. Była artystką, która – jak sama mówiła – „śpiewała o tym, co czuje”.
A czuła intensywnie: miłość, zazdrość, spełnienie, rozczarowanie. Jej życie nie było usłane różami. Było prawdziwe.
I może właśnie dlatego jej głos wciąż tak bardzo porusza.
Dariusz Siatkowski był gwiazdą filmu „Kogel mogel”. Co stało się z aktorem kultowego serialu
Katarzyna Warnke od dawna należy do aktorek, które potrafią wzbudzić zainteresowanie nie tylko rolami, ale…
Jacek Kawalec znów sprawił, że o „Ranczu” zrobiło się głośno. Aktor, który przez lata wcielał…
Joanna Koroniewska i Maciej Dowbor od lat tworzą jedną z tych par polskiego show-biznesu, które…
Cezary Żak przez lata przyzwyczaił widzów do tego, że na ekranie potrafi rozładować każdą sytuację…
Przez lata Tomasz Komenda był człowiekiem, którego historię znała cała Polska. Niesłusznie skazany za zbrodnię,…
Daniel Martyniuk po raz kolejny znalazł się w centrum zainteresowania. Tym razem za sprawą nagrania,…