Jak wyglądały ostatnie chwile Violetty Villas. Najpierw oddała cały majątek, a potem została z niczym, nie mając odpowiedniej opieki

Głos miała nie z tego świata. Czterooktawową skalę, sceniczną charyzmę i odwagę, by być inną niż wszyscy.

A jednak historia Violetta Villas nie kończy się w blasku reflektorów. Jej ostatnie lata były ciche, trudne, pełne sprzeczności – tak jak całe jej życie.

Urodziła się jako Czesława Gospodarek 10 czerwca 1938 roku w Hejnalówce. Później przyjęła sceniczny pseudonim, który brzmiał jak zapowiedź wielkiej kariery.

Violetta Villas. I rzeczywiście – jej głos szybko przekroczył granice Polski. W latach 60. i 70. występowała za granicą, m.in. w Paryżu i w Las Vegas.

Zachwycała publiczność egzotycznym wizerunkiem, teatralnymi kreacjami i repertuarem, który łączył operową skalę z estradową ekspresją.

Screenshot

Śpiewała „List do matki”, „Do ciebie, mamo”, „Mechaniczna lalka”. Jej interpretacje były pełne dramatyzmu.

„Ja nie śpiewam, ja przeżywam” – mówiła. I rzeczywiście, każda piosenka była jak miniaturowy spektakl.

Screenshot

Kariera za granicą dawała jej możliwość finansowej stabilizacji, ale decyzje życiowe nie zawsze były przewidywalne.

Zrezygnowała z części międzynarodowych kontraktów, wróciła do Polski, gdzie jej droga zawodowa stała się bardziej nieregularna. Villas była artystką niezwykle wrażliwą i jednocześnie impulsywną.

Bywała trudna we współpracy, co z czasem ograniczało propozycje zawodowe.

Screenshot

Jej życie prywatne również nie było proste. Była zamężna, miała syna Krzysztofa. Relacje rodzinne z biegiem lat stawały się coraz bardziej skomplikowane.

Coraz częściej zamykała się w swoim domu w Lewinie Kłodzkim, otoczona zwierzętami, które traktowała jak rodzinę. „Zwierzęta są wierniejsze niż ludzie” – powtarzała.

Screenshot

W ostatnich latach coraz więcej mówiło się o jej sytuacji materialnej. Artystka oddała znaczną część swojego majątku – nieruchomości, pamiątki, prawa – osobom ze swojego otoczenia, którym ufała.

Wierzyła w lojalność, w oddanie, w to, że nie zostanie sama. Jednak rzeczywistość okazała się bardziej skomplikowana. Media donosiły o sporach, o napięciach wokół opieki nad nią i zarządzania jej sprawami.

Z czasem jej dom, niegdyś pełen dźwięków i gości, stawał się miejscem izolacji.

Brakowało odpowiedniej opieki, a artystka coraz bardziej wycofywała się z życia publicznego. Była już daleko od estrady, która kiedyś należała do niej.

Ostatnie chwile Violetty Villas rozegrały się 5 grudnia 2011 roku w jej domu w Lewinie Kłodzkim.

Screenshot

Została znaleziona martwa. Miała 73 lata. Informacja o jej śmierci wstrząsnęła opinią publiczną.

Rozpoczęły się pytania: jak to możliwe, że gwiazda o takim dorobku odeszła w takich warunkach? Czy miała zapewnioną właściwą opiekę? Czy nie została zbyt sama?

Śledztwo badało okoliczności jej śmierci, w tym kwestie zaniedbań. Sprawa stała się tematem ogólnopolskiej dyskusji o odpowiedzialności, o granicy między zaufaniem a wykorzystaniem, o losie artystów w podeszłym wieku.

A przecież jeszcze kilkadziesiąt lat wcześniej stała na scenach świata, w piórach, cekinach i z głosem, który zatrzymywał oddech.

„Scena to moje życie” – mówiła. I to była prawda. Kiedy zabrakło sceny, jakby zabrakło też części niej samej.

Historia Violetty Villas to opowieść o ogromnym talencie, o sławie, która nie zawsze idzie w parze z bezpieczeństwem, o zaufaniu, które bywa ryzykowne.

To także przestroga – że artysta, nawet największy, jest przede wszystkim człowiekiem, potrzebującym troski i wsparcia.

Dziś jej nagrania wciąż żyją. Głos, który miał cztery oktawy, nadal brzmi w archiwach, w radiu, w sercach tych, którzy pamiętają jej niezwykłą barwę.

A jej życie – pełne blasku i cieni – pozostaje jedną z najbardziej poruszających historii w polskiej kulturze.

Życie prywatne Marzeny Kipiel-Sztuki nie miało wiele wspólnego z komedią. Aktorka straciła rodziców, potem dwóch partnerów

Daniel Martyniuk opuścił już drugą żonę i rozpoczął związek z trzecią. Jak odnoszą się do tego jego rodzice Zenon i Danuta Martyniukowie

Kazimierz Kaczor miał dwa nieudane małżeństwa, chociaż jego kariera aktorska zawsze była na wysokim poziomie. Kiedy już przestał wierzyć w miłość, poznał swoją trzecią żonę