Historia największego amanta polskiego kina Daniela Olbrychskiego zawsze przyciągała uwagę, biorąc pod uwagę liczbę romansów z kobietami, które miał. Maryla Rodowicz też była na jego liście

Historia Daniela Olbrychskiego to gotowy scenariusz na wielowątkowy film: wielkie role, wielkie emocje i wielkie miłości.

Przez dekady nazywano go największym amantem polskiego kina. Mówiono o nim: temperament, charyzma, niepokorność.

Ale za legendą uwodziciela kryje się człowiek – wrażliwy, impulsywny, wierny swoim pasjom i… często rozdarty między sercem a rozsądkiem.

Urodził się w 1945 roku w Łowiczu. Dzieciństwo spędził w powojennej Polsce, w cieniu trudnych czasów.

Wychowywany przez matkę, wcześnie nauczył się samodzielności. Sport – szczególnie szermierka i jeździectwo – stał się jego pierwszą miłością.

Screenshot

Ta fizyczność, siła i elegancja ruchu później doskonale przełożyły się na ekran.

Do szkoły teatralnej w Warszawie dostał się jako bardzo młody chłopak. Szybko zwrócił na siebie uwagę reżyserów.

Prawdziwy przełom przyszedł wraz ze współpracą z Andrzej Wajda.

Screenshot

To u niego Olbrychski stworzył role, które przeszły do historii kina – w „Popiołach”, „Weselu”, a przede wszystkim w „Ziemi obiecanej” i „Panu Wołodyjowskim”.

Jako Kmicic w „Potopie” stał się symbolem romantycznego, gwałtownego bohatera – mężczyzny, który kocha i walczy z równą intensywnością.

Screenshot

Publiczność widziała w nim uosobienie męskości. On sam po latach mówił: „Ja nigdy nie planowałem być amantem.

Po prostu grałem ludzi z krwi i kości”. A jednak życie prywatne często splatało się z ekranowym wizerunkiem.

Jego pierwszą żoną była aktorka Monika Dzienisiewicz. Małżeństwo nie przetrwało próby czasu.

Później w jego życiu pojawiła się dziennikarka Zuzanna Łapicka – córka Andrzeja Łapickiego. To była relacja pełna emocji, ale również zakończona rozstaniem.

Olbrychski nie ukrywał, że miłość zawsze była dla niego żywiołem. „Kochałem za bardzo, za szybko, za intensywnie” – przyznawał w jednym z wywiadów.

W latach 70. i 80. jego nazwisko regularnie pojawiało się w kontekście pięknych i znanych kobiet.

Jedną z nich była Maryla Rodowicz. Ich relacja budziła ogromne zainteresowanie mediów.

Dwoje silnych charakterów, dwie gwiazdy na szczycie – to musiało elektryzować opinię publiczną.

Choć ich drogi ostatecznie się rozeszły, do dziś wspominani są jako jedna z najbardziej wyrazistych par tamtych lat.

Ale romansów było więcej. Olbrychski nigdy nie uciekał od odpowiedzialności za swoje wybory.

Mówił otwarcie o synach z różnych związków, o skomplikowanych relacjach rodzinnych.

Przyznawał, że nie zawsze był idealnym partnerem czy ojcem. „Człowiek dojrzewa długo.

Czasem za długo” – powiedział kiedyś z charakterystyczną dla siebie szczerością.

Z czasem w jego życiu pojawiła się Krystyna Demska-Olbrychska – kobieta, która została jego żoną i stabilnym punktem na długie lata.

Przy niej jego życie wyraźnie się uspokoiło. To ona stała się towarzyszką jego późniejszej drogi – już mniej burzliwej, bardziej refleksyjnej.

Kariera Olbrychskiego nie ograniczyła się do Polski. Występował w produkcjach zagranicznych, pracował z wybitnymi reżyserami europejskimi.

Był aktorem wszechstronnym – od ról historycznych po dramaty współczesne. Zawsze z intensywnością, która nie pozwalała przejść obok niego obojętnie.

Z wiekiem coraz częściej mówił o przemijaniu, o odpowiedzialności, o dumie z dzieci i wnuków.

W wywiadach słychać było nutę nostalgii. „Nie żałuję życia. Było pełne. Czasem za bardzo” – wyznał kiedyś. To zdanie dobrze oddaje jego drogę.

Bo historia Daniela Olbrychskiego to nie tylko lista romansów. To opowieść o człowieku, który żył bez półśrodków.

Kochał intensywnie, pracował do granic możliwości, nie bał się kontrowersji. Był symbolem epoki – tej, w której kino miało twarze silnych, niejednoznacznych mężczyzn.

Dziś, gdy patrzymy na niego, widzimy legendę. Ale gdy przewracamy kolejne strony jego życia, dostrzegamy coś więcej – chłopaka z Łowicza, który marzył o wielkiej scenie, mężczyznę, który szukał miłości w wielu ramionach, i artystę, który na zawsze zapisał się w historii polskiej kultury.

Największy amant polskiego kina? Być może. Ale przede wszystkim – człowiek z krwi i kości, ze wszystkimi swoimi triumfami i słabościami.

Dominika i Michał Chorosińscy byli wyjątkową parą małżeńską, która po licznych zdradach dała swojemu związkowi kolejną szansę. Obecnie para wychowuje wspaniałe córki, które stały się prawdziwą dumą rodziców

Wszyscy mężczyźni Kaliny Jędrusik. O jej romansach krążyły legendy, ale aktorka kochała tylko jednego mężczyznę, który również ją zdradzał

Wszyscy mężczyźni Kaliny Jędrusik. O jej romansach krążyły legendy, ale aktorka kochała tylko jednego mężczyznę, który również ją zdradzał