Są artyści, którzy przez całe życie pozostają w ruchu, nieustannie obecni na ekranie i w mediach, ale są też tacy, którzy wybierają zupełnie inną drogę — bardziej wymagającą, bardziej samotną, a jednocześnie znacznie bardziej prawdziwą, i właśnie do tej drugiej grupy należy Krzysztof Majchrzak.
Od początku swojej kariery nie był aktorem, którego łatwo można było przypisać do jednej kategorii, ponieważ jego sposób gry był nieoczywisty, często surowy i pozbawiony ozdobników, a przez to niezwykle autentyczny, co sprawiało, że przyciągał uwagę reżyserów szukających czegoś więcej niż tylko poprawnego rzemiosła.
Związany był ze środowiskiem krakowskiej szkoły teatralnej, a później z teatrem, który dla niego przez lata był równie ważny jak film, choć to właśnie kino przyniosło mu największą rozpoznawalność.
Publiczność zapamiętała go między innymi z filmów takich jak „Sprawa Gorgonowej” czy „Człowiek z żelaza”, gdzie pojawiał się w rolach, które — choć nie zawsze pierwszoplanowe — miały w sobie intensywność i charakterystyczne napięcie.
Współpracował z najwybitniejszymi twórcami polskiego kina, w tym z Andrzejem Wajdą, u którego wystąpił także w filmie „Danton”, co tylko potwierdza, że był aktorem cenionym przez reżyserów o bardzo wyrazistej wizji artystycznej.

Pojawił się również w produkcjach telewizyjnych, takich jak kultowy serial 07 zgłoś się, gdzie nawet epizodyczne role potrafił zagrać w sposób, który zapadał w pamięć.
Jednak jego filmografia to nie tylko klasyka polskiego kina, ale także projekty bardziej wymagające i mniej komercyjne, w których mógł pozwolić sobie na większą swobodę artystyczną, często balansując na granicy ekspresji i ciszy.

„Nie interesuje mnie granie dla samego grania, bo wtedy wszystko traci sens” — mówił Krzysztof Majchrzak, podkreślając, że wybiera tylko te role, które w jakiś sposób go poruszają.

Z biegiem lat jego obecność na ekranie stawała się coraz rzadsza, nie dlatego, że przestał być potrzebny, ale dlatego, że coraz rzadziej znajdował projekty, które odpowiadały jego wrażliwości i podejściu do zawodu.

Świat filmu zmieniał się, stawał się bardziej komercyjny, szybszy, mniej skupiony na detalu i psychologii postaci, a to nie był kierunek, który był mu bliski.
„Czasem lepiej nie zagrać wcale, niż zagrać coś, co nic nie znaczy” — przyznał kiedyś.

Zmieniło się również jego podejście do pracy z ludźmi, ponieważ to, co kiedyś było naturalną częścią zawodu, z czasem zaczęło go męczyć, a współpraca przestała sprawiać mu taką przyjemność jak dawniej.
Nie oznaczało to jednak, że odwrócił się od sztuki. Raczej wybrał selektywność.

Jego życie prywatne zawsze pozostawało w cieniu, choć wiadomo, że był związany z Anną Łopatowską, z którą jego relacja była pełna emocji i zawirowań, a ich małżeństwo zawierane było dwukrotnie, co tylko pokazuje, jak skomplikowane potrafią być uczucia.
Z czasem w jego życiu pojawiła się inna kobieta, przy której odnalazł większy spokój i równowagę, choć o tej relacji mówi bardzo niewiele, konsekwentnie chroniąc swoją prywatność.

Dziś Krzysztof Majchrzak rzadko pojawia się publicznie, nie zabiega o role ani o uwagę mediów, a jego wybór wydaje się świadomy i przemyślany.
Bo dla niego aktorstwo nigdy nie było sposobem na bycie widocznym, lecz formą wyrażania siebie — a jeśli nie ma ku temu odpowiednich warunków, woli milczeć.
„Najtrudniejsze jest bycie prawdziwym, nie tylko na scenie, ale też w życiu” — powiedział kiedyś.
I może właśnie dlatego jego historia nie kończy się wraz z kolejną rolą, ale trwa dalej — spokojnie, poza światłem reflektorów, dokładnie tak, jak sam tego chciał.