Maryla Rodowicz od ponad pół wieku należy do grona największych gwiazd polskiej muzyki.
Jej przeboje zna kilka pokoleń słuchaczy, a sama artystka przyzwyczaiła publiczność do tego, że zawsze mówi to, co myśli.
Nawet dziś, gdy ma za sobą setki koncertów, dziesiątki nagród i status żywej legendy, nie zamierza milczeć, jeśli czuje się potraktowana niesprawiedliwie.
Tak było również wtedy, gdy ogłoszono nominacje do Fryderyków, a jej nazwiska ponownie zabrakło wśród wyróżnionych artystów.
Dla wielu fanów było to zaskoczenie. Trudno bowiem znaleźć drugą wokalistkę, która przez tyle dekad utrzymywałaby się na szczycie i wciąż pozostawała aktywna zawodowo.

Maryla Rodowicz nie należy do gwiazd, które odcinają kupony od dawnych sukcesów.
Nadal nagrywa, występuje i regularnie pojawia się przed publicznością. Dlatego temat Fryderyków wywołał w niej emocje, których nie zamierzała ukrywać.

Piosenkarka otwarcie przyznała, że trudno jej zrozumieć sytuację, w której przez kolejne lata nie znajduje uznania wśród osób przyznających najważniejsze muzyczne nagrody w kraju.
Jej słowa szybko odbiły się szerokim echem. Rodowicz nie atakowała konkretnych osób, ale dała jasno do zrozumienia, że czuje rozczarowanie i niezrozumienie wobec decyzji środowiska muzycznego.

Wielu internautów stanęło po jej stronie, przypominając, że bez niej historia polskiej muzyki rozrywkowej wyglądałaby zupełnie inaczej.
Jednak życie Maryli Rodowicz nigdy nie sprowadzało się wyłącznie do nagród i wyróżnień. Urodzona w
Zielonej Górze artystka od najmłodszych lat wyróżniała się charakterem. Początkowo bardziej niż scena interesował ją sport.

Trenowała lekkoatletykę i osiągała bardzo dobre wyniki. Los szybko pokazał jednak, że jej prawdziwym przeznaczeniem jest muzyka.
Gdy w latach sześćdziesiątych zaczęła pojawiać się na festiwalach, od razu zwracała uwagę. Miała charakterystyczny głos, ogromną energię i sceniczną swobodę, której nie można było się nauczyć.
Później przyszły wielkie przeboje, koncerty i popularność, jakiej w Polsce doświadcza niewielu artystów. Przez kolejne dekady stała się symbolem rodzimej estrady.
Równie dużo emocji co kariera budziło jej życie prywatne. Maryla Rodowicz nigdy nie ukrywała, że miłość odgrywała w jej życiu ważną rolę.
Była związana z wieloma znanymi mężczyznami, a media przez lata śledziły jej relacje i rodzinne historie.

Sama artystka wielokrotnie przyznawała, że nie wszystkie związki przyniosły jej szczęście, ale każde doświadczenie czegoś ją nauczyło.
Mimo ogromnej popularności nie zawsze miała łatwe życie. Sukces często oznaczał nieustanne podróże, rozłąkę z bliskimi i konieczność funkcjonowania pod presją.
A jednak przez wszystkie te lata zachowała coś, czego nie da się kupić ani wypracować sztucznie – autentyczność.
Właśnie dlatego publiczność nadal chce jej słuchać i interesuje się tym, co ma do powiedzenia.
Sprawa Fryderyków po raz kolejny pokazała, że Maryla Rodowicz nie jest osobą, która będzie udawać obojętność.
„Było mi bardzo przykro, bo wiadomo, że każdy nominowany liczy na to, że dostanie tego Fryderyka. Byłam na koncercie w Poznaniu i miałam odpaloną transmisję z Fryderyków. Widziałam na żywo, że nie dostałam statuetki, więc przykro było” — zdradza artystka.
Gdy coś ją boli lub uważa za niesprawiedliwe, mówi o tym wprost. Dla jednych to kontrowersyjne, dla innych odświeżająco szczere.
Trudno jednak odmówić jej prawa do własnego zdania po kilkudziesięciu latach spędzonych na scenie.
Patrząc dziś na jej historię, łatwo zauważyć, że największą nagrodą Maryli Rodowicz nie są statuetki stojące na półkach.
Są nią miliony słuchaczy, którzy od dziesięcioleci śpiewają jej piosenki i wciąż kupują bilety na koncerty.
„To ogromne uznanie. Byłam nominowana pierwszy raz, więc było to dla mnie ogromne wydarzenie. Wcześniej byłam bardzo rozczarowana, bo nagrywałam dobre płyty produkowane przez najlepszych: Smolika, Bogdana Dąbrowskiego. Niestety te płyty były niezauważone. Mam taką teorię, zresztą potwierdza to wielu moich znajomych z branży, że tych płyt w ogóle nie słuchają ci, co głosują. Dlatego często powtarzają się te same nazwiska i co roku dostają statuetki. Może to wynika z lenistwa, że nie chce im się słuchać tych płyt?” —dodaje rozczarowana Rodowicz.
A tego nie jest w stanie zastąpić żadna gala ani żadne wyróżnienie. To właśnie dlatego, niezależnie od nominacji i werdyktów, pozostaje jedną z najważniejszych postaci w historii polskiej muzyki.