Ewa Chodakowska po rozstaniu zwróciła się do fanów. Jednoznacznie odpowiedziała na pytania, które pojawiły się po ogłoszeniu decyzji

Jeszcze niedawno trudno było sobie wyobrazić Ewę Chodakowską bez Lefterisa Kavoukisa.

Przez 17 lat byli razem, a ich małżeństwo dla wielu osób stało się jednym z najbardziej rozpoznawalnych związków polskiego show-biznesu.

Tym większym zaskoczeniem okazała się wiadomość o ich rozstaniu.

Kiedy informacja pojawiła się w mediach, pod adresem trenerki niemal natychmiast zaczęły płynąć słowa wsparcia, ale razem z nimi przyszły też pytania. Jak się czuje? Czy sobie radzi? Czy naprawdę wszystko jest w porządku?

Ewa długo nie pozostawiła swoich obserwatorów bez odpowiedzi.

O zakończeniu małżeństwa Chodakowska i Lefteris poinformowali we wspólnym oświadczeniu. Nie była to decyzja podjęta z dnia na dzień.

Para podkreśliła, że przez długi czas próbowała znaleźć sposób na ułożenie wspólnego życia na nowo. W pewnym momencie okazało się jednak, że ich wizje przyszłości zaczęły się rozchodzić.

Co ważne, trenerka od razu przecięła część pojawiających się spekulacji. Nie chodziło o zdradę, osobę trzecią ani różnice dotyczące dzieci.

Problem był znacznie bardziej przyziemny, choć dla ich związku okazał się bardzo poważny – przez lata praca zajmowała coraz więcej miejsca w ich codzienności.

Nie jestem zagubiona. Nie rozsypałam się. Nie uciekam przed własnym życiem. Przeciwnie… Jestem bardzo obecna. Świadoma tego, co czuję, czego potrzebuję i dokąd chcę dalej iść. (…) Tak, jestem odważna. Ale przede wszystkim jestem świadoma, spełniona i emocjonalnie dojrzała. Potrafię być blisko drugiego człowieka, ale potrafię też być blisko samej siebie. Dlatego nie martw się o mnie. Jestem sama. Ale nie jestem samotna — podano we fragmencie.

Oboje byli nie tylko małżeństwem, ale również partnerami w życiu zawodowym. Wspólnie funkcjonowali przez lata w świecie pełnym projektów, podróży, obowiązków i nieustannego tempa.

Z czasem granica między pracą a życiem prywatnym zaczęła się zacierać. Już na początku 2026 r. Ewa pisała o rozmowie z mężem po wspólnie spędzonym sylwestrze.

Zamiast wielkiej imprezy wybrali spokojny czas w Warszawie i spacer. Później usiedli do rozmowy, która skłoniła ich do zadania sobie ważnego pytania: z czego jako para mogą być naprawdę dumni, jeśli na chwilę odłożą na bok pracę, sukcesy i wszystkie zawodowe projekty.

Wtedy okazało się, że przez lata budowali razem ogromnie dużo, ale coraz trudniej było znaleźć przestrzeń tylko dla nich. Próbowali to zmienić.

Ustalali nawet, że przynajmniej jeden dzień w tygodniu będzie wolny od rozmów o pracy. Te plany pokazują, że decyzja o rozstaniu nie pojawiła się nagle. Była poprzedzona rozmowami i próbami ratowania relacji.

Kiedy jednak wiadomość o rozstaniu stała się publiczna, uwagę zwróciło coś jeszcze. Ewa przebywała na Mykonos.

Część internautów uznała, że samotny wyjazd w takim momencie może oznaczać, że trenerka źle znosi rozpad wieloletniego związku.

Chodakowska postanowiła więc odpowiedzieć także na te obawy.

Jej wiadomość była bardzo bezpośrednia. Nie chciała, żeby ktokolwiek traktował ją jak osobę zagubioną czy bezradną.

Podkreśliła, że jest świadoma swoich emocji, swoich potrzeb i tego, w którą stronę chce teraz iść.

Napisała również, że potrafi być blisko drugiego człowieka, ale równie dobrze potrafi być blisko samej siebie.

To właśnie ten ton zwrócił uwagę jej fanów. Nie było w nim dramatyzmu ani próby wzbudzenia współczucia.

Była za to wyraźna potrzeba postawienia granicy między tym, co Ewa rzeczywiście przeżywa, a tym, co inni chcieliby o niej opowiedzieć.

Tym bardziej że przez lata Chodakowska przyzwyczaiła odbiorców do zupełnie innego wizerunku. Jest jedną z najbardziej rozpoznawalnych trenerek fitness w Polsce.

Zbudowała markę wokół aktywnego stylu życia, treningów i pracy nad własnym ciałem. Jej nazwisko stało się rozpoznawalne na długo przed tym, zanim zaczęła mówić publicznie o rozpadzie małżeństwa.

W życiu prywatnym przez lata pozostawała związana z Lefterisem Kavoukisem, Grekiem, z którym dzieliła nie tylko codzienność, ale również wiele zawodowych obowiązków.

Ich relacja trwała 17 lat. Przez długi czas byli przedstawiani jako para, która potrafi połączyć miłość i wspólną pracę. Dlatego informacja o zakończeniu związku była dla wielu osób tak dużym zaskoczeniem.

Ewa wcześniej wielokrotnie mówiła również o swoim podejściu do macierzyństwa. Jasno deklarowała, że nie planuje mieć dzieci, a decyzja ta była przez nią świadomie przemyślana.

Jak wynika z jej wcześniejszych wypowiedzi, temat był przedmiotem rozmów również między nią a mężem i nie był powodem zakończenia związku.

Dziś Chodakowska znalazła się w sytuacji, w której po raz pierwszy od wielu lat musi układać swoje życie inaczej. Nie oznacza to jednak, że zamierza znikać albo rezygnować z aktywności.

Wręcz przeciwnie. W mediach społecznościowych nadal jest obecna, a jej komunikaty pokazują, że nie chce, aby rozstanie stało się jedynym tematem, przez który będzie postrzegana.

Po ogłoszeniu decyzji trenerka podziękowała swoim obserwatorom za ogrom wsparcia. Przyznała, że poruszyła ją liczba wiadomości, komentarzy i słów zrozumienia, które otrzymała.

I właśnie dlatego jej najnowszy komunikat brzmi inaczej niż typowe wpisy celebrytów po rozstaniach.

Ewa nie próbuje udowodnić, że nic się nie stało. Nie udaje również, że 17 lat wspólnego życia można zamknąć jednym zdaniem.

Jednocześnie nie chce, by inni decydowali za nią, jak powinna przeżywać ten moment.

Jej historia z Lefterisem dobiegła końca, ale historia Ewy Chodakowskiej zdecydowanie się nie kończy.

Po tylu latach wspólnego życia przed nią zupełnie nowy rozdział – tym razem bez konieczności dopasowywania go do wspólnych planów.

I być może właśnie dlatego najbardziej wymowne są nie wielkie deklaracje, ale jej proste zapewnienie skierowane do tych, którzy zaczęli się o nią martwić: może być sama, ale nie czuje się samotna.

Reżyser „Nigdy w życiu 2” zabrał głos. Co było największym wyzwaniem dla całej ekipy filmowej i co mogło uniemożliwić pracę nad filmem

Katarzyna Tusk udzieliła wywiadu w którym opowiedziała o życiu prywatnym i relacji z tatą. Na jaw wyszło wszystko, o czym długo milczała

Nie żyje Adrian Szymaniak ze „Ślubu od pierwszego wejrzenia”. Co stało się przyczyną tego wydarzenia, skoro miał zaledwie 39 lat