Przez kilka lat widzowie „M jak miłość” patrzyli, jak Basia Rogowska dorasta na ich oczach. Kiedy pojawiła się w serialu, była jeszcze małym dzieckiem.
Dziś po tamtej dziewczynce z telewizji został przede wszystkim obraz z dawnych odcinków, bo życie osoby, która ją grała, potoczyło się zupełnie inaczej.
Maja Wudkiewicz, znana dziś jako Cody, wróciła po latach do wspomnień z planu i opowiedziała, dlaczego jej przygoda z jednym z najpopularniejszych polskich seriali zakończyła się wcześniej, niż mogliby oczekiwać widzowie.
Cody trafił na plan „M jak miłość” około szóstego roku życia. Jak wynika z rozmowy z „Faktem”, to nie była decyzja podjęta przez samo dziecko.
Na castingowi zależało mamie, natomiast Maja była wtedy nieśmiała i nie myślała o sobie jako o przyszłej gwieździe.

Mimo to wygrała przesłuchanie i dostała rolę Basi Rogowskiej, córki Marii i Artura, granych przez Małgorzatę
Pieńkowską i Roberta Moskwę.
Widzowie szybko przyzwyczaili się do tej twarzy. Basia nie była jedynie dzieckiem pojawiającym się gdzieś na dalszym planie.
Z każdym kolejnym sezonem bohaterka dorastała, dostawała własne historie, problemy i coraz trudniejsze sceny. Jedną z najbardziej dramatycznych był wątek porwania przez mężczyznę poznanego w internecie.
Dla młodej osoby występującej przed kamerą były to wymagające sceny, a sam Cody po latach przyznał, że podczas pracy nie czuł szczególnie bliskiej więzi z ekipą.

Wspominał wręcz poczucie samotności i brak osoby, która mogłaby zrozumieć jego frustrację.
Przez lata serialowa Basia dorastała razem z publicznością. W czasie, gdy Maja Wudkiewicz grała tę postać, sama również przechodziła kolejne etapy dzieciństwa.
Na ekranie wszystko było jednak częścią scenariusza. Poza planem trzeba było chodzić do szkoły, wracać do zwyczajnego życia i próbować funkcjonować tak jak rówieśnicy.
To szczególnie ciekawe spojrzenie na dziecięcą sławę, bo z perspektywy widza popularny serial może wyglądać jak przygoda, podczas gdy dla dziecka jest to również codzienna praca.
W 2020 roku ta historia się zakończyła. Basię zaczęła później grać Karina Woźniak, a Maja zniknęła z produkcji.
Po latach Cody wyjaśnił, że ze strony producentów pojawiła się decyzja o zakończeniu współpracy.

Według jego relacji uznano, że jest zbyt dziecięcy, by wiarygodnie grać sceny związane z nastoletnimi relacjami, w tym pocałunki. Wtedy zamknął się jeden z najbardziej rozpoznawalnych rozdziałów jego dzieciństwa.
Nie oznaczało to jednak końca kontaktu z aktorstwem. Maja Wudkiewicz pojawiała się również w innych produkcjach, między innymi w „Wesołowskiej i mediatorach”, a w filmografii figuruje także udział w „Pierwszym dniu lata”.
Występowała ponadto jako dziecięca aktorka i pojawiała się w reklamach. „M jak miłość” pozostało jednak zdecydowanie najważniejszym punktem tej części jej kariery.
Później przyszedł czas, w którym życie zaczęło wyglądać zupełnie inaczej. Cody mówi dziś otwarcie, że już od dawna czuł, iż nie identyfikuje się w pełni jako kobieta.
Początkowo nie potrafił tego nazwać, z czasem zaczął określać się jako osoba niebinarna. Wraz z tą zmianą pojawiła się również inna codzienność i inny sposób prezentowania siebie.
Dziś dawną Maję Wudkiewicz widzimy w internecie już jako Cody, a jej wygląd i styl zdecydowanie różnią się od tego, który pamiętają widzowie serialu.
Ważne jest też to, że sama zainteresowana nie ukrywa swojej historii. W rozmowie z „Faktem” opowiadała o okresie dorastania, zmianach w postrzeganiu własnej tożsamości i o tym, jak wyglądało życie po zakończeniu pracy w serialu.
Podkreślała, że rodzina dawała jej wsparcie, choć w internecie spotkała się z bardzo ostrymi reakcjami. Z czasem zdecydowała się jednak coraz bardziej otwarcie mówić o sobie.

Dziś jej życie to przede wszystkim internet. Cody rozwija działalność w mediach społecznościowych i wspólnie z partnerem tworzy materiały dotyczące między innymi wegetarianizmu. To zupełnie inny rodzaj pracy niż plan serialu.
Zacząłem grać w serialu dlatego, że mojej mamie na tym zależało. Ja nigdy nie widziałem siebie jako gwiazdy. Byłem bardzo nieśmiałym dzieckiem, a wielki plan zdjęciowy i kamery wokół sprawiały, że zamykałem się w sobie. — przyznaje Cody.
Nie ma scenariusza, reżysera ani gotowych kwestii do nauczenia. Jest własny pomysł, własna narracja i możliwość decydowania o tym, czym chce się podzielić z odbiorcami.
Czułem się tam samotny, bez nikogo, kto zrozumiałby moją frustrację — słyszymy.
W życiu prywatnym Cody pozostaje w związku z chłopakiem. Para wspólnie rozwija internetowy projekt i właśnie w tej przestrzeni buduje dziś swoją codzienność.
Nie jest to już życie nastoletniej aktorki znanej z telewizji, lecz osoby, która próbuje stworzyć własne miejsce poza dawną rolą.
Uznali, że jestem zbyt dziecinny, by grać nastoletnie sceny całowania się itp. — mówią o produkcji i powodach odejścia.
Co ciekawe, aktorstwo nie zostało przez Cody całkowicie przekreślone. W rozmowie pojawiła się nawet myśl o możliwym powrocie przed kamerę.
Jest jednak pewna obawa: po latach funkcjonowania poza telewizją Cody zastanawia się, czy w przypadku powrotu znów nie otrzymywałoby przede wszystkim ról kobiecych.
Chyba od zawsze czułem, że nie jestem do końca kobietą. Przez długi czas po prostu nie umiałem tego nazwać. Po zakończeniu mojej roli w „M jak miłość” i opuszczeniu szkoły katolickiej wszystko jednak stało się dla mnie jasne. Najpierw myślałem, że jestem po prostu transpłciowym mężczyzną, ale z czasem zrozumiałem, że nie czuję się ani kobietą, ani facetem — choć czuję się lepiej w „męskiej” aparycji – zapewnia Cody.

To pokazuje, że przeszłość nie zniknęła całkowicie, ale również nie definiuje już całego obecnego życia.
Dla wielu widzów zmiana będzie ogromna. W pamięci pozostaje przecież mała Basia — dziecko z „M jak miłość”, które dorastało w jednej z najbardziej znanych serialowych rodzin.
Tymczasem osoba stojąca za tą postacią ma dziś 18 lat i jest już na zupełnie innym etapie życia.
Życzyli mi śmierci, namawiali do samobójstwa, komentowali mój wygląd. Mam wrażenie, że słowo „niebinarny” wywołuje więcej nienawiści niż „nazista”. Staram się na takie komentarze nie reagować, ewentualnie odpowiedzieć w żartobliwy sposób — wyznaje.
Z telewizyjnego planu przeniosła się do internetu, z dziecięcej roli do świadomego mówienia o sobie, a z gotowego scenariusza do tworzenia własnych treści.
Może właśnie dlatego historia Cody tak mocno przyciągnęła uwagę dawnych widzów serialu. Nie chodzi wyłącznie o to, jak zmienił się wygląd Basi Rogowskiej.
Najciekawsze jest to, jak bardzo zmieniło się całe życie osoby, którą kiedyś oglądano tylko przez pryzmat jednej roli.
Czuję się wolny, mogę postować, co tylko mi ślina na język przyniesie. W internecie to ja tworzę wszystko od zera, a nie recytuję z pamięci teksty, które są dalekie memu sercu. Mimo wszystko zastanawiam się czasem nad powrotem do aktorstwa, choć obawiam się, że zostałbym obsadzony jako postać damska — mówi.
Maja Wudkiewicz została w „M jak miłość” jako Basia, ale Cody Wudkiewicz żyje już poza tym światem.
Dawny serial jest częścią biografii, do której można wrócić wspomnieniami, lecz dzisiejsza codzienność powstaje gdzie indziej.
Przed kamerą była od dziecka. Teraz po raz pierwszy sama decyduje, co chce pokazać światu i jaką historię chce o sobie opowiedzieć.