Małżeństwo Jana Lubomirskiego-Lanckorońskiego i Dominiki Kulczyk trwało 12 lat. Kiedy w 2013 roku pojawiła się informacja o ich rozwodzie, wiadomość ta przyciągnęła uwagę polskich mediów.
Zainteresowanie budziło nie tylko arystokratyczne pochodzenie Jana, lecz także rodzina Dominiki, córki znanego biznesmena Jana Kulczyka.
Po latach były mąż Dominiki otwarciej opowiedział o tym, co — jego zdaniem — wpływało na ich wspólne życie.
W wywiadach cytowanych przez polskie media Lubomirski-Lanckoroński wspominał nie tylko o relacji z byłą żoną, ale również o nieustannym zainteresowaniu, jakim darzono ich związek.
Jak przyznał, trudno było zachować prywatność, gdy opinia publiczna postrzegała ich przede wszystkim przez pryzmat popularności i pozycji rodziny Kulczyków.

„My mieliśmy trudną sytuację medialną, jeżeli chodzi o mój pierwszy ślub i moją pierwszą żonę.
Właściwie trudno było umknąć jakimkolwiek różnym działaniom mojego byłego teścia i temu, jak był postrzegany przez niektórych. To wszystko nie było łatwe” — powiedział w rozmowie z TVN.
Te słowa odnosiły się do medialnego tła, w którym rozwijała się ich relacja. Jan nie sprowadzał jednak historii małżeństwa wyłącznie do presji z zewnątrz.
W innej rozmowie wskazał również bardziej osobisty powód rozstania: z czasem on i Dominika zaczęli mieć odmienne wyobrażenia o tym, jak chcą żyć.

„Trochę inne systemy. Mimo że można było o nas powiedzieć, że jesteśmy z różnych światów, jednak mamy wspólne przyjemności i problemy. To myślę, że ona chciała trochę innego życia, ja chciałem trochę innego życia” — wyjaśnił w rozmowie z Żurnalistą, którą później cytowały polskie media.
Jak opowiadał Lubomirski-Lanckoroński, Dominika lubiła dalekie podróże, między innymi do Azji i Afryki, podczas gdy on bardziej cenił życie blisko rodziny.
„My mieliśmy trudną sytuację medialną, jeżeli chodzi o mój pierwszy ślub i moją pierwszą żonę. Właściwie trudno było umknąć jakimkolwiek różnym działaniom mojego byłego teścia i temu, jak był postrzegany przez niektórych. To wszystko nie było łatwe” – wyznał.
Wspominał również, że poznali się stosunkowo wcześnie, gdy oboje dopiero dojrzewali i określali swoje życiowe priorytety. To jego spojrzenie na rozpad związku, nie zaś pełny obraz wszystkich okoliczności rozwodu.

Jan i Dominika pobrali się w 2001 roku. Doczekali się dwojga dzieci — Jeremiego i Weroniki. Po zakończeniu małżeństwa byli partnerzy nie zamienili rozstania w publiczny konflikt.
W późniejszych wywiadach Jan wypowiadał się o byłej żonie z szacunkiem, podkreślając między innymi jej rolę w wychowaniu dzieci.
Z perspektywy czasu mówił także, że po rozwodzie oboje mogli w większym stopniu samodzielnie decydować o swojej drodze i o tym, jak chcą być postrzegani przez innych.

„Mam wrażenie, że dopiero po wielu latach, może po rozwodzie, staliśmy się rzeczywiście sobą, sami sobą i rzeczywiście mogliśmy zacząć decydować o tym, co dzisiaj się dzieje, jak nas ludzie też postrzegają. (…) Dominika świetnie działa w biznesie, a ja staram się łączyć biznes z działalnością prospołeczną” – powiedział.
Dominika kontynuowała działalność biznesową, a Jan łączy aktywność przedsiębiorczą z projektami społecznymi.
Z wypowiedzi samego Lubomirskiego-Lanckorońskiego wynika więc, że przyczyną rozstania nie było jedno głośne wydarzenie ani publiczna kłótnia, lecz odmienne oczekiwania wobec życia.
Ich małżeństwo się zakończyło, ale wspólne dzieci pozostały ważną częścią historii obojga. Fakt, że po latach byli małżonkowie potrafią mówić o sobie bez publicznych oskarżeń, pokazuje, że rozstanie nie musi oznaczać wrogości.
