Grażyna Bukowska była jedną z najbardziej rozpoznawalnych prezenterek. Jak dziś wygląda gwiazda TVP i dlaczego ponownie pojawiła się na ekranach

Przez lata jej głos towarzyszył Polakom podczas najważniejszych wydarzeń w kraju.

O godzinie 19:30 miliony widzów zasiadały przed telewizorami, a Grażyna Bukowska spokojnie i rzeczowo przedstawiała informacje, które następnego dnia komentowano w pracy, w szkole i przy rodzinnych stołach.

W latach 90. należała do najbardziej rozpoznawalnych twarzy Telewizji Polskiej.

Później niespodziewanie zniknęła z ekranów, a jej miejsce zajęły kolejne pokolenia dziennikarzy.

Dlatego gdy w październiku 2026 roku pojawiła się w studiu „Dzień Dobry TVN”, widzowie mogli zobaczyć nie tylko dawną gwiazdę telewizji, ale także kobietę, która przez lata zbudowała sobie życie z dala od codziennego medialnego zgiełku.

Wraz z Jolantą Fajkowską i Agatą Młynarską wróciła wspomnieniami do czasów, kiedy telewizja wyglądała zupełnie inaczej, a praca przed kamerą wymagała umiejętności, których młodsi prezenterzy nie zawsze muszą już używać.

Podczas spotkania nie zabrakło anegdot z dawnych redakcji, wspomnień o kolegach i opowieści o programach realizowanych w czasach, gdy nie było jeszcze dzisiejszych udogodnień technicznych.

Bukowska przypomniała swój debiut w 1979 roku, kiedy wygrała konkurs na prezenterów i została współprowadzącą program „Dzień dobry w kręgu rodziny”.

Jak sama wspominała, była wtedy kompletną debiutantką. Nie miała jeszcze doświadczenia, które później uczyniło z niej jedną z najważniejszych osób w telewizyjnych wiadomościach.

Z perspektywy czasu opowiadała o tamtych początkach z dystansem i poczuciem humoru. Widzowie zobaczyli kobietę, która nie próbuje udawać, że telewizyjna legenda nie ma za sobą potknięć, stresu i zabawnych wpadek.

Jej zawodowa droga zaczęła się w okresie, gdy Polska wyglądała zupełnie inaczej niż dziś. Telewizja była dla wielu rodzin głównym źródłem informacji, a prezenterzy należeli do najbardziej rozpoznawalnych osób w kraju.

To był program, który był taką telewizją śniadaniową, tyle że po południu. Nazywał się „Dzień dobry w kręgu rodziny”. Był wymyślony po to, by jeszcze w czasach komunistycznych promować tzw. wartości rodzinne. Do prowadzenia tego programu zrobiono wielki konkurs, którego jurorem był nie kto inny, a Mariusz Walter. Wybrał mnie i mojego partnera, Andrzeja Zwierzyńskiego. Myśmy byli kompletnymi debiutantami i może dlatego w ogóle się nie denerwowaliśmy, naprawdę– wspominała.

Nie wystarczyło dobrze wyglądać i mówić wyraźnie. Trzeba było umieć pracować z kartkami, pamiętać kolejność materiałów, utrzymywać kontakt wzrokowy z widzami i zachować spokój, nawet gdy coś szło nie tak.

Bukowska wspominała, że w tamtych czasach nie korzystano jeszcze z prompterów, więc teksty miała zapisane na kartkach.

Każde wydanie wymagało koncentracji i dobrego przygotowania, a program na żywo nie pozostawiał miejsca na powtórki.

Po pierwszych doświadczeniach trafiła do „Telewizyjnego Kuriera Warszawskiego”. Zaczynała jako reporterka, a później została prowadzącą.

W 1985 roku urodziła córkę Julię i na pewien czas ograniczyła aktywność zawodową. W tamtych latach niewiele kobiet prowadzących programy informacyjne pokazywało się na ekranie w zaawansowanej ciąży.

Bukowska zrobiła to podczas swojego ostatniego wydania przed przerwą. Za namową kolegi po prostu wstała i pożegnała się z widzami, dzięki czemu publiczność mogła zobaczyć jej ciążowy brzuch.

Dziś wydaje się to zwyczajnym gestem, ale wtedy było czymś nietypowym. Po powrocie do pracy zajmowała się między innymi materiałami zagranicznymi, a w 1988 roku dostała propozycję prowadzenia „Panoramy dnia”.

Ja trochę zazdroszczę dziewczynom, bo one miały dużo więcej swobody. Ja byłam osobą z „Wiadomości”, więc chcąc nie chcąc musiałam zachowywać format, który był konieczny do newsowego programu, ale bywały takie momenty, kiedy wszystko zbliżało się do tego, że ten format się za chwilkę zawali, bo umrzemy ze śmiechu. Miałam okazję prowadzić „Wiadomości” Prowadziłam ten format z Grzegorzem Miecugowem i jemu się zdarzało zaseplenić – opowiadała z rozbawieniem.

Był to ważny etap jej kariery. W telewizji informacyjnej szybko zdobywała kolejne doświadczenia, a jej sposób prowadzenia rozmów i prezentowania wiadomości sprawił, że coraz częściej powierzano jej odpowiedzialne zadania.

W 1993 roku została prowadzącą główne wydanie „Wiadomości”. Przez następne osiem lat należała do najważniejszych twarzy programu, który w czasach politycznych przemian miał ogromne znaczenie dla widzów.

Bukowska relacjonowała wydarzenia związane między innymi z prezydenturą Lecha Wałęsy i przemianami gospodarczymi początku lat 90.

Jej spokojny głos stał się rozpoznawalny w polskich domach. Za swoją pracę otrzymała Wiktora, jedną z ważniejszych nagród przyznawanych osobowościom telewizyjnym. Wspominając tamten okres, potrafiła jednak mówić nie tylko o sukcesach.

Opowiadała również o kulisach pracy na żywo i sytuacjach, w których nawet najbardziej doświadczony prezenter może mieć trudności z zachowaniem powagi.

Jedna z anegdot dotyczyła Grzegorza Miecugowa, z którym prowadziła program.

Kiedy podczas zapowiedzi zaczął żartobliwie seplenić, Bukowska ledwo powstrzymywała śmiech, choć za chwilę musiała przeczytać poważną wiadomość dotyczącą prezydenta.

Wspomnienia z dawnych lat są pełne takich szczegółów, ale za nimi kryła się również mniej przyjemna rzeczywistość.

Bukowska pracowała w TVP w okresach, gdy telewizja publiczna była silnie związana z aktualną sytuacją polityczną.

Sama opowiadała, że podczas stanu wojennego dziennikarze musieli przejść weryfikację, a później w redakcjach często oczekiwano podporządkowania materiałów oczekiwaniom władz.

W pewnym momencie uznała, że nie chce dalej funkcjonować w takim środowisku. W 2001 roku zakończyła pracę przed kamerami w TVP.

Później publicznie mówiła o presji politycznej i o tym, jak trudno było zachować niezależność w instytucji, która powinna służyć wszystkim obywatelom.

Nie oznaczało to jednak, że zrezygnowała z aktywności zawodowej. Wręcz przeciwnie — już na początku lat 90. zrozumiała, że świat mediów bywa nieprzewidywalny i warto mieć także inne źródło utrzymania.

Równolegle rozwijała się więc w marketingu i public relations. Pracowała przy strategiach komunikacyjnych, zajmowała się wizerunkiem i wykorzystywała umiejętności zdobyte w telewizji.

W 2002 roku poprowadziła premierowe wydanie „Pytania na śniadanie” razem z Tadeuszem Sznukiem, ale nie wróciła na stałe do codziennych występów przed kamerą.

W latach 2006–2011 kierowała kanałem Discovery TVN Historia, a później pracowała między innymi jako rzeczniczka prasowa amerykańskiej firmy energetycznej Chevron.

Dla wielu widzów jej odejście z telewizji pozostawało zagadką. Prezenterka, którą kojarzono z profesjonalizmem i spokojem, mogła przecież nadal prowadzić programy, skoro miała tak duże doświadczenie.

Ona sama tłumaczyła jednak, że z czasem zmieniły się jej potrzeby. Współczesne serwisy informacyjne wymagają natychmiastowych reakcji, szybkiego tempa i ciągłej gotowości do pracy pod presją.

Po kilkudziesięciu latach spędzonych w newsach nie miała już ochoty żyć w takim rytmie.

W rozmowie z „Dzień Dobry TVN” przyznała, że przed kamerą nadal czuje się dobrze, zwłaszcza w dobrym towarzystwie, ale nie sądzi, by dzisiejsze wiadomości były dla niej odpowiednim miejscem.

Poza zawodowymi obowiązkami Bukowska starała się chronić prywatność. Jej małżeństwo z Ryszardem Gruszczyńskim zakończyło się rozwodem w 1999 roku.

Dziennikarka mówiła później, że mąż zakochał się w innej kobiecie i postanowił odejść. Nie przedstawiała jednak byłego partnera jako wroga.

Z czasem oboje zachowali przyjazne relacje, a sama Bukowska potrafiła opowiadać o przeszłości z dystansem i bez publicznych rozliczeń.

To rzadki przykład rozstania, po którym nie trzeba było budować nowego życia na ciągłym konflikcie.

Ważnym punktem jej prywatnego świata jest córka Julia, która mieszka w Danii. Bukowska często odwiedza ten kraj, ponieważ mieszka tam również jej siostra.

Nie ukrywa, że tęskni za córką, ale jednocześnie cieszy się, że młoda kobieta znalazła własne miejsce i rozwija się zawodowo.

Julia pracuje jako inżynierka oprogramowania. Matka opowiadała o niej z dumą, żartując, że córka jest komputerowym „geekiem” i należy do niewielkiej grupy kobiet wykonujących podobną pracę w swojej firmie.

W tych wypowiedziach widać inną stronę dawnej gwiazdy telewizji: nie prezenterkę, której głos znała cała Polska, lecz matkę, która chce wspierać dziecko, nawet jeśli oznacza to życie na odległość.

Dania stała się dla niej miejscem odpoczynku i wyciszenia. Bukowska mówiła, że podziwia sposób organizacji tego kraju i to, jak wiele rzeczy działa tam sprawnie nawet w niewielkich miejscowościach.

Po powrocie do Polski czasem odczuwa lekki szok, bo problemy, które w kraju wydają się przytłaczające, z perspektywy duńskiej codzienności nabierają innej skali.

Wolny czas spędza również na spacerach wśród natury. Po latach życia w rytmie wiadomości, kiedy każda minuta miała znaczenie, taki sposób odpoczynku wydaje się dla niej szczególnie cenny.

Październikowa wizyta w „Dzień Dobry TVN” była więc wyjątkowa nie dlatego, że Bukowska ogłosiła wielki powrót.

Nie zapowiedziała nowego programu ani nie zadeklarowała, że chce ponownie prowadzić codzienne wiadomości.

Przyszła, by spotkać się z dawnymi koleżankami, przypomnieć widzom, jak wyglądała telewizja sprzed kilku dekad, i podzielić się wspomnieniami.

Na koniec panie ponownie stanęły przed kamerami i przeczytały przygotowane zapowiedzi, pokazując, że doświadczenia zdobyte przed laty nie znikają wraz z odejściem z anteny.

Dziś Grażyna Bukowska ma 70 lat i żyje inaczej niż wtedy, gdy każdego wieczoru towarzyszyła milionom widzów.

Nie zabiega o codzienną obecność w mediach, nie próbuje na siłę wracać do dawnej popularności i nie ukrywa, że ceni spokojniejsze tempo.

Nadal jednak potrafi wejść do studia i odnaleźć się przed kamerą, a jej głos i sposób mówienia przypominają, dlaczego przez lata była tak lubiana.

Jej historia pokazuje, że odejście z telewizji nie musi oznaczać końca zawodowego życia.

Bukowska znalazła dla siebie inne zajęcia, rozwijała się w public relations, kierowała kanałem tematycznym i zbudowała codzienność, w której jest miejsce na rodzinę, podróże oraz odpoczynek.

Kiedy po latach znów pojawiła się na ekranie, nie musiała niczego udowadniać.

Wystarczyło kilka wspomnień, parę anegdot i krótkie czytanie tekstu na wizji, by widzowie przypomnieli sobie kobietę, która niegdyś była jedną z najważniejszych twarzy polskiej telewizji.

Anna Guzik rzadko ujawnia szczegóły swojego życia prywatnego. Jednak ujawnienie tożsamości jej partnera miało miejsce na oczach zgromadzonych

Syn byłego prezentera TVP wcielił się w rolę słynnego lidera zespołu Lady Pank. Czy udało mu się oddać wszystkie niuanse

Marek Kondrat wyjaśnił, dlaczego powrócił do aktorstwa dla serialu „Lalka” Marek Kondrat zdradził, dlaczego dla „Lalki”