Hanna Lis w jednym ze swoich ostatnich wywiadów odpowiedziała na pytanie, które interesowało wszystkich. Polska dziennikarka jasno przedstawiła sprawę

Hanna Lis ma za sobą ponad trzy dekady pracy w mediach, setki rozmów i lata spędzone przed kamerami.

Widzowie przyzwyczaili się do jej profesjonalizmu, elegancji i charakterystycznej urody.

Ostatnio jednak dziennikarka postanowiła odnieść się do czegoś, co od dawna powraca w komentarzach internautów.

Chodzi o jej policzki, którym niektórzy przypisują ingerencję medycyny estetycznej. W rozmowie z Mateuszem Hładkim w „Podcaście Mówię Wam” Hanna nie zamierzała owijać w bawełnę.

Wyjaśniła, że nie poddała się operacji plastycznej, a jej charakterystyczne rysy to przede wszystkim kwestia genów.

„Policzki napompowały mi geny” — powiedziała, wskazując, że podobną urodę mają również jej mama i młodsza córka.

Przyznała przy tym, że jak wiele kobiet miewa zastrzeżenia do własnego wyglądu, ale perspektywa wielogodzinnej operacji zwyczajnie ją przeraża.

Na razie nie korzysta z medycyny estetycznej i, jak sama podkreśla, dobrze czuje się we własnej skórze.

Nie była to odpowiedź kobiety, która chce przekonywać wszystkich do swoich wyborów. Hanna nie potępia osób decydujących się na lifting czy zabiegi poprawiające wygląd.

Przeciwnie, przyznała, że zna kobiety w swoim wieku, które przeszły takie operacje i wyglądają świetnie.

Sama jednak ma przed nimi opory. Wizja narkozy, intubacji i kilku godzin spędzonych na stole operacyjnym budzi w niej duży lęk.

Nie wykluczyła, że z czasem może zmienić zdanie, ale na ten moment nie zamierza niczego na siłę poprawiać.

W jej wypowiedzi nie było manifestu ani próby narzucenia innym własnego podejścia.

Było za to coś rzadko spotykanego w świecie, w którym wygląd znanych kobiet nieustannie staje się przedmiotem publicznych ocen — spokojne postawienie granicy.

Szczególnie wymowne jest to, że Hanna Lis przez lata pracowała w środowisku, w którym wizerunek ma ogromne znaczenie.

Na ekranie każdy szczegół jest widoczny, a odbiorcy potrafią komentować nie tylko sposób prowadzenia rozmowy czy
zadawane pytania, lecz także fryzurę, makijaż i oznaki upływającego czasu. Dziennikarka dobrze zna tę rzeczywistość.

Od początku kariery musiała udowadniać, że nie jest jedynie atrakcyjną blondynką przed kamerą.

W jednym z wywiadów wspominała, że jej wyraziste poglądy nieraz wywoływały burzę, a kiedy zabierała głos, dyskusja potrafiła szybko przenieść się z meritum na jej osobę.

Dziś patrzy na to z większym dystansem, choć nie oznacza to, że przestała reagować na nieprawdziwe informacje.

Hanna Lis urodziła się 13 maja 1970 roku w Warszawie jako Hanna Kedaj. Jej rodzice, Aleksandra i Waldemar Kedajowie, również pracowali jako dziennikarze.

Dzieciństwo spędziła częściowo we Włoszech, gdzie ojciec był na placówce. To doświadczenie dało jej nie tylko znajomość języka, lecz także szersze spojrzenie na świat.

Po powrocie do Polski ukończyła warszawskie Liceum im. Stefana Batorego, a następnie rozpoczęła studia italianistyczne na Uniwersytecie Warszawskim.

Wybór tego kierunku nie był przypadkowy — Włochy były częścią jej młodości, a język i kultura pozostały jej bliskie.

Zawodowo zadebiutowała w 1993 roku w „Teleexpressie”. W kolejnych latach prowadziła programy telewizyjne i pracowała w różnych redakcjach.

Jej kariera rozwijała się w TVP, TV4 i Polsacie, gdzie prowadziła między innymi „Wydarzenia”.

Później wróciła do telewizji publicznej, pojawiając się w „Wiadomościach” i „Panoramie”, a następnie była związana także z TVN Style oraz Polsat Cafe.

Przez te wszystkie lata zmieniały się redakcje, programy i polityczne realia, ale Lis pozostała dziennikarką, która nie bała się trudnych tematów ani wyrazistych opinii.

Jej droga nie była jednak pozbawiona zawodowych turbulencji. Zmiany stacji i rozstania z kolejnymi redakcjami sprawiały, że musiała zaczynać nowe etapy kariery.

W mediach informacyjnych takie sytuacje często stają się częścią publicznej dyskusji, a decyzje zawodowe są analizowane nie tylko pod kątem warsztatu, lecz także politycznych sympatii i konfliktów.

Hanna nieraz dawała do zrozumienia, że ma świadomość tego mechanizmu.

Z czasem zaczęła mocniej rozwijać własne projekty, w których nie musi ograniczać się do codziennego rytmu serwisów informacyjnych.

W ostatnich latach wróciła do rozmów pogłębionych i wywiadów. Związała się z magazynem „Elle”, gdzie rozmawia z kobietami o ich doświadczeniach, pracy, życiowych wyborach i miejscu w świecie.

Pojawiła się także w formatach podcastowych, w których może mówić swobodniej niż podczas klasycznego programu informacyjnego.

To inna strona jej dziennikarskiej osobowości: mniej związana z szybkim przekazywaniem wiadomości, a bardziej z uważnym słuchaniem i próbą zrozumienia rozmówcy.

W takich rozmowach coraz częściej wraca również do własnych doświadczeń.

Prywatne życie Hanny Lis przez lata budziło nie mniejsze zainteresowanie niż jej praca. Była dwukrotnie zamężna.

Pierwszym mężem dziennikarki był prawnik Robert Smoktunowicz, z którym rozstała się po kilku latach. Później związała się z Tomaszem Lisem.

Ich ślub odbył się w 2007 roku, a w styczniu 2018 roku para poinformowała o rozstaniu.

Związek dwojga znanych dziennikarzy od początku znajdował się pod lupą mediów, dlatego również jego zakończenie wywołało wiele komentarzy.

Hanna nie raz podkreślała jednak, że ludzie znają przede wszystkim własne wyobrażenia o osobach publicznych, niekoniecznie zaś ich prawdziwe życie.

Ma dwie córki, Julię i Annę, które są dla niej bardzo ważne. Dziennikarka stara się chronić ich prywatność, choć od czasu do czasu pokazuje rodzinne kadry w mediach społecznościowych.

W ostatnich latach mówiła otwarcie o tym, jak wiele nauczyła się od młodych kobiet i jak zmieniło się jej podejście do relacji między pokoleniami.

Zwraca uwagę na to, że córki mają własne poglądy, własne doświadczenia i nie muszą powielać jej życiowych decyzji.

Widać, że nie zależy jej na tworzeniu wizerunku idealnej rodziny. Zamiast tego wybiera szczerość i szacunek dla granic, które każda z nich ma prawo wyznaczać.

Po rozstaniu z Tomaszem Lisem dziennikarka również nie próbowała na siłę przekonywać, że samotność jest porażką.

W niedawnej rozmowie podkreśliła, że związek ma sens tylko wtedy, kiedy rzeczywiście wnosi coś dobrego do codzienności.

Nie chce być z kimś wyłącznie z obawy przed życiem w pojedynkę. To podejście pasuje do jej obecnego sposobu mówienia o sobie: bez teatralnych deklaracji, za to z dużym naciskiem na niezależność i spokój.

Nie ukrywa, że życie przyniosło jej rozczarowania, ale nie zamierza przedstawiać ich jako czegoś, co definiuje całą jej osobowość.

W ostatnich latach musiała zmierzyć się także ze stratą rodziców, o której mówiła z dużymi emocjami.

W rozmowach przyznawała, że nie wszystkie sprawy związane z ich odejściem mogła przeżyć tak, jak chciała.

To doświadczenie pokazało jej, jak niewiele zależy od tego, jak mocno próbujemy kontrolować własne życie.

Na ekranie przez lata była osobą, która zachowywała opanowanie nawet w trudnych sytuacjach.

Prywatnie również musiała nauczyć się funkcjonować pośród wydarzeń, na które nie miała wpływu.

Dzisiaj Hanna Lis ma 56 lat i nie próbuje wracać do czasów, kiedy jej twarz była codziennie obecna w telewizyjnym serwisie.

Buduje własną przestrzeń zawodową, rozmawia z ludźmi i coraz częściej mówi o rzeczach, których dawniej nie poruszała publicznie.

Nie ukrywa, że zdarzają jej się kompleksy, ale nie uważa, że musi natychmiast je korygować. Jej podejście do medycyny estetycznej jest osobistym wyborem, a nie deklaracją skierowaną przeciwko innym kobietom.

Być może właśnie dlatego jej najnowsza wypowiedź okazała się tak wymowna. Hanna Lis nie obiecała, że nigdy nie zmieni zdania, nie próbowała też udowadniać, że presja wyglądu jej nie dotyczy.

Przyznała, że czasami nie jest z siebie zadowolona, ale na razie nie chce poddawać się poważnym zabiegom.

A charakterystyczne policzki, o które od dawna pytali internauci, przypisała po prostu rodzinnej urodzie.

W świecie, który nieustannie zachęca do poprawiania siebie, taka odpowiedź brzmi zaskakująco zwyczajnie.

Nie ma w niej recepty na wieczną młodość ani deklaracji, że wygląd nie ma znaczenia. Jest kobieta, która zna swoje obawy i nie zamierza tłumaczyć się z każdej decyzji.

Po latach spędzonych przed kamerami Hanna Lis nadal pozostaje dziennikarką, która chce być oceniana przede wszystkim za to, co mówi i robi — a nie za to, jak bardzo jej twarz odpowiada cudzym oczekiwaniom.

Grażyna Bukowska była jedną z najbardziej rozpoznawalnych prezenterek. Jak dziś wygląda gwiazda TVP i dlaczego ponownie pojawiła się na ekranach

Anna Guzik rzadko ujawnia szczegóły swojego życia prywatnego. Jednak ujawnienie tożsamości jej partnera miało miejsce na oczach zgromadzonych

Syn byłego prezentera TVP wcielił się w rolę słynnego lidera zespołu Lady Pank. Czy udało mu się oddać wszystkie niuanse