Barbara Bursztynowicz i jej mąż są parą już od 50 lat. Aktorka „Klanu”, która nie planowała takiego związku, obecnie nie wyobraża sobie nikogo innego u swojego boku

Pięćdziesiąt lat razem, a ona wciąż nie wyobraża sobie życia u boku innego mężczyzny.

Historia Barbary Bursztynowicz pokazuje, że nawet wielka miłość nie zawsze zaczyna się od romantycznego zauroczenia.

Aktorka, którą miliony Polaków pokochały jako Elżbietę Chojnicką z serialu „Klan”, początkowo wcale nie planowała związku z kolegą ze szkoły teatralnej.

Dziś trudno uwierzyć, że kobieta, która przez lata gościła w domach widzów, sama nie od razu dostrzegła w Jacku Bursztynowiczu mężczyznę, z którym spędzi całe życie.

Ich historia zaczęła się jeszcze w czasach studenckich. Poznali się podczas nauki w szkole teatralnej. Jacek od pierwszego spotkania wiedział, że Barbara jest kimś wyjątkowym.

W jednym z wywiadów dla magazynu „Viva!” wspominał, że zakochał się w niej w chwili, gdy po raz pierwszy zobaczył ją na balkonie.

Ona nie odwzajemniła jednak od razu jego entuzjazmu. Nie zakładała, że właśnie ten starszy kolega ze studiów stanie się najważniejszym mężczyzną w jej życiu.

„Zdaję sobie sprawę, że będę Elżbietą do końca życia, ale mimo to mam nadzieję na nowe wyzwania i chcę sama tworzyć okazję dla takich wyzwań. Często spotykałam się z opinią, że dopóki gram w 'Klanie’, dopóty nie mam szans na inne role. A przecież czuję w sobie ogromny potencjał aktorski, który nie jest wykorzystany” – mówiła.

Z czasem ich znajomość nabierała coraz większego znaczenia. Uczucie dojrzewało, a młodzieńcza historia przerodziła się w małżeństwo, które przetrwało kolejne dekady.

Dziś Barbara i Jacek świętują pięćdziesiątą rocznicę ślubu. To imponujący jubileusz, szczególnie w świecie show-biznesu, w którym związki często nie wytrzymują próby czasu.

„Zakochałem się w Basi w jednej chwili, kiedy zobaczyłem ją po raz pierwszy na tym balkonie” – mówił Jacek.

Barbara nigdy nie ukrywała, jak ważną rolę odgrywa w jej życiu mąż. W wypowiedzi przywoływanej przez magazyn „Dobry Tydzień” określiła go jako przyjaciela, powiernika i wielbiciela.

Podkreślała również, że jest jej potrzebny zawsze i wszędzie. W innym wyznaniu zwracała uwagę na to, że wciąż są siebie ciekawi, wzajemnie się uzupełniają i po prostu chcą być razem.

„Dopełniamy się, jesteśmy ciekawi jedno drugiego. Nam chce się być razem. Dzięki temu wszystko jest łatwiejsze” – dodała.

Właśnie w tej zwyczajnej deklaracji kryje się być może najwięcej prawdy o ich relacji.

Nie oznacza to, że przez pięćdziesiąt lat nie pojawiały się trudniejsze chwile. Aktorka opowiadała, że zdarzają im się nerwowe reakcje i krótkie spięcia.

Oboje potrafią jednak spojrzeć na konflikt z dystansu. Kiedy padają słowa, które ranią, nie udają, że nic się nie stało. Przepraszają.

Nie próbują za wszelką cenę udowodnić sobie, kto ma rację. To jeden z tych szczegółów ich wspólnego życia, które mówią o małżeństwie więcej niż najbardziej efektowne romantyczne deklaracje.

„Ja już złapałem, kiedy cię poznałem. Co dalej? Trzymam” – opowiedział Jacek Bursztynowicz.

Przez lata Barbara budowała również własną pozycję zawodową. Największą rozpoznawalność przyniosła jej rola Elżbiety Chojnickiej w serialu „Klan”.

Z produkcją była związana od samego początku, a jej bohaterkę widzowie obserwowali przez niemal trzy dekady.

Dla wielu odbiorców stała się jedną z twarzy serialu, który na stałe zapisał się w historii polskiej telewizji.

Po tak długim czasie na planie zdecydowała się jednak na zmianę. Aktorka mówiła otwarcie, że chciałaby otrzymywać nowe propozycje i pokazać możliwości, których nie mogła w pełni wykorzystać, pozostając kojarzoną przede wszystkim z jedną postacią.

Miała świadomość, że dla części widzów na zawsze pozostanie Elżbietą, ale nie chciała, aby ta rola zamknęła jej drogę do kolejnych aktorskich wyzwań.

Nowym doświadczeniem okazał się udział w „Tańcu z gwiazdami”, dzięki któremu publiczność mogła zobaczyć ją w zupełnie innym wydaniu.

Nie była już tylko serialową bohaterką znaną z codziennych odcinków „Klanu”. Pojawiła się w programie, który wymagał od niej zmierzenia się z nową formą występu i pozwolił dotrzeć do kolejnych widzów.

Mimo zawodowych zmian i kolejnych etapów kariery jej życie prywatne pozostaje związane z tym samym człowiekiem.

Podczas wspólnej wycieczki do Włoch para nagrała rozmowę, w której Barbara zwróciła się do męża słowami: „Jacusiu, my musimy łapać szczęście”.

Jacek odpowiedział z właściwym sobie romantycznym dystansem: „Ja już złapałem, kiedy cię poznałem. Co dalej? Trzymam”.

Trudno o bardziej wymowną puentę historii, która zaczęła się od spotkania na studiach i trwa już pół wieku.

Barbara Bursztynowicz nie planowała takiego związku, a jednak właśnie przy Jacku odnalazła człowieka, z którym przeszła przez kolejne etapy dorosłego życia.

Dziś, po pięćdziesięciu latach małżeństwa, ich opowieść nie sprowadza się do jubileuszowej daty.

To historia dwojga ludzi, którzy mimo upływu czasu nadal wybierają swoje towarzystwo. I być może właśnie dlatego ich wspólne „my” wciąż brzmi tak naturalnie.

Żona Kamila Stocha i on sam opuścili obecnie Polskę. Ewa Bilan-Stoch nie zdołała milczeć i opowiedziała całą prawdę

Pola i Michał Wiśniewscy oficjalnie się rozwiedli. To nie był dla nich łatwy czas

Jan Lubomirski-Lanckoroński i Dominika Kulczyk byli małżeństwem przez 12 lat. Dlaczego ich związek nie przetrwał próby czasu