Jak obecnie wygląda miejsce spoczynku biznesmena Jana Kulczyka. Przed odejściem był uważany za najbogatszego człowieka

Miejsce spoczynku Jana Kulczyka nie przypomina miejsca spoczynku, jakiego można by się spodziewać po zwykłym rodzinnym nagrobku.

Na poznańskim Cmentarzu Jeżyckim znajduje się monumentalna kompozycja, której autorem jest Igor Mitoraj, jeden z najbardziej cenionych polskich rzeźbiarzy.

Trzy symboliczne elementy i słowa wyryte na nagrobku przyciągają uwagę odwiedzających. Szczególnie poruszający jest napis: „Bo śmierć to zbyt mały powód, by przestać kochać”.

To właśnie tutaj spoczywa człowiek, który przez lata znajdował się na szczycie list najbogatszych Polaków.

Od śmierci biznesmena minęło już ponad jedenaście lat, ale jego nazwisko wciąż budzi zainteresowanie. Jan Kulczyk był postacią, której trudno było nie zauważyć w polskim świecie biznesu.

Budował międzynarodowe przedsiębiorstwa, inwestował w różnych częściach świata i obracał się wśród wpływowych ludzi.

Jednak za historią wielkich pieniędzy kryło się również życie rodzinne, związki, ambicje i plany, których nie zdążył zrealizować.

Warto cofnąć się do początków tej historii, bo Jan Kulczyk nie odziedziczył gotowego imperium. Urodził się 24 czerwca 1950 roku w Bydgoszczy.

Jego ojciec, Henryk Kulczyk, również zajmował się biznesem. Rodzina miała jednak za sobą trudne doświadczenia.

Po nacjonalizacji przedsiębiorstwa Henryka w 1951 roku i wydarzeniach poznańskiego Czerwca 1956 wyjechał on do Niemiec Zachodnich, gdzie ponownie rozwijał działalność gospodarczą.

Jan pozostał w Polsce. Studiował prawo na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu oraz handel zagraniczny na Akademii Ekonomicznej.

W 1975 roku, mając zaledwie 25 lat, obronił doktorat. Przez pewien czas pracował naukowo w poznańskim Instytucie Zachodnim, zajmując się stosunkami niemiecko-polskimi.

Wielki zwrot nastąpił na początku lat 80. Z pomocą ojca rozpoczął działalność handlową, zakładając firmę Interkulpol.

W 1988 roku został oficjalnym dealerem Volkswagena w Polsce. Po zmianach ustrojowych jego przedsiębiorstwo zaczęło szybko rozwijać się na rynku.

Jednym z ważnych kontraktów była dostawa trzech tysięcy samochodów Volkswagena dla polskiej policji i Urzędu Ochrony Państwa w 1991 roku.

Z czasem Kulczyk Holding stał się jednym z najbardziej rozpoznawalnych przedsiębiorstw w kraju. Biznesmen inwestował w energetykę, surowce, infrastrukturę i nieruchomości.

Jego interesy wykraczały daleko poza Polskę. Działał między innymi w Europie, Afryce i Ameryce Południowej. Zbudował również międzynarodową grupę inwestycyjną Kulczyk Investments.

Przez wiele lat zajmował pierwsze miejsca w rankingach najbogatszych Polaków, a w chwili śmierci jego majątek szacowano na około 15 miliardów złotych.

Jego działalność nie ograniczała się jednak do pomnażania majątku.

Kulczyk angażował się w inicjatywy gospodarcze i społeczne, współtworzył Polską Radę Biznesu, a w 2010 roku powołał CEED Institute, którego celem było promowanie osiągnięć państw Europy Środkowo-Wschodniej.

Szczególne miejsce w jego działalności zajmował mecenat kultury. W 2012 roku przekazał 20 milionów złotych na rzecz Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN.

Była to największa jednorazowa darowizna prywatnego fundatora na rzecz tej instytucji.

Nie był jednak postacią, wokół której panowała wyłącznie zgodna opinia. Jego nazwisko pojawiało się w kontekście głośnych kontrowersji gospodarczych, między innymi afery Orlenu.

Sprawy te były przedmiotem zainteresowania komisji śledczej i mediów. Jego pozycja, kontakty oraz udział w wielkich transakcjach budziły zarówno podziw, jak i krytykę.

W życiu prywatnym ważną rolę odgrywała rodzina. Jego żoną była Grażyna Kulczyk, z którą miał dwoje dzieci: Dominikę, urodzoną w 1977 roku, oraz Sebastiana, urodzonego w 1980 roku.

Po rozstaniu z żoną związał się z Joanną Przetakiewicz, projektantką mody i założycielką marki La Mania.

Ich relacja przez lata była obecna w mediach, choć sam biznesmen nie należał do osób szczegółowo opowiadających publicznie o swoich prywatnych sprawach.

29 lipca 2015 roku nadeszła wiadomość, której niewielu się spodziewało. Jan Kulczyk zmarł w wiedeńskim szpitalu w wieku 65 lat.

Oficjalny komunikat informował o powikłaniach pooperacyjnych po zabiegu kardiologicznym. Jego śmierć była zaskoczeniem również dlatego, że miał już zaplanowane kolejne spotkania biznesowe.

Pogrzeb odbył się 5 sierpnia 2015 roku w Poznaniu. Uroczystości zgromadziły tysiące osób ze świata biznesu, polityki i kultury.

W trakcie pożegnania głos zabrała jego córka Dominika. Jej słowa: „Jak zwykle nas zaskoczyłeś, tato” szczególnie zapadły w pamięć uczestników uroczystości.

 

Screenshot

Biznesmen spoczął w rodzinnym grobowcu na Cmentarzu Jeżyckim, obok ojca Henryka.

Dziś, patrząc na fotografie grobowca, trudno nie zwrócić uwagi na jego artystyczny charakter. Nie jest to przypadkowy pomnik wybrany z katalogu.

Rodzinne miejsce spoczynku zaprojektował Igor Mitoraj, którego twórczość Jan Kulczyk szczególnie cenił.

Rzeźbiarska kompozycja nadaje temu miejscu wyjątkowy wygląd, a umieszczony na niej fragment wiersza Anny Kamieńskiej brzmi: „Bo śmierć to zbyt mały powód, by przestać kochać”.

To właśnie ten napis sprawia, że historia grobowca wykracza poza opowieść o bogactwie i pozycji społecznej.

Za nazwiskiem, które przez lata pojawiało się na czołówkach rankingów finansowych, stał również ojciec, syn i partner.

Człowiek, który zbudował ogromne przedsiębiorstwo, pozostawił po sobie rodzinę, wspomnienia i miejsce, do którego bliscy mogą wracać.

Jan Kulczyk odszedł w 2015 roku, ale jego nazwisko nadal pojawia się w rozmowach o polskim biznesie, wielkich inwestycjach i historii transformacji gospodarczej.

Na poznańskim cmentarzu nie ma już spotkań biznesowych ani negocjacji. Jest cisza, rodzinna mogiła i kilka słów o miłości, które po latach okazują się znacznie trwalsze niż wszystkie rankingi majątkowe.

Maryla Rodowicz zamierza wystąpić podczas Sylwestra 2026. Co piosenkarka zrobiła, aby pojawić się na scenie

Aldona Jankowska opowiedziała, jaką emeryturę otrzymuje. Bez dodatkowej pracy nie byłaby w stanie się z niego utrzymać

Barbara Bursztynowicz i jej mąż są parą już od 50 lat. Aktorka „Klanu”, która nie planowała takiego związku, obecnie nie wyobraża sobie nikogo innego u swojego boku