Anna German zawsze kojarzyła się z polską sceną muzyczną, jednak był moment, w którym ta legendarna piosenkarka miała szansę rozpocząć nowe życie w innym kraju.
Jej dzieciństwo nie było łatwe, podobnie jak w przypadku większości sławnych osób, i być może właśnie to stanowi dla takich ludzi impuls do rozwoju kariery.
O Annie German powiedziano już wiele i nakręcono sporo programów, ale są jeszcze rzeczy, o których mało się o niej mówi.
Kiedy na scenę wychodziła Anna German, na widowni zapadała cisza. Jej głos nie potrzebował ani głośnych aranżacji, ani efektownych środków wyrazu.
Zdawał się żyć własnym życiem i trafiał prosto do serc słuchaczy. Dla milionów ludzi stała się symbolem delikatności, szlachetności i prawdziwej estrady.

Mało kto jednak wie, że los wielokrotnie popychał ją ku zupełnie innemu życiu. Takiemu, w którym mogłaby zostać prawdziwą królową sceny na
Wschodzie, żyć w luksusie i korzystać z przywilejów, o jakich inni artyści mogli jedynie marzyć. Anna German wybrała jednak inną drogę.

Jej biografia sama w sobie przypomina powieść. Urodziła się daleko od Polski — w Uzbekistanie, w rodzinie o skomplikowanej i wielonarodowej historii.
Dzieciństwo nie było łatwe. Rodzina doświadczyła represji, strat i tułaczki, zanim ostatecznie osiedliła się w Polsce.

To właśnie tutaj Anna dorastała, zdobyła wykształcenie i rozpoczęła swoją drogę na wielką scenę.
Prawdziwa popularność przyszła do niej w latach 60. Zdobywała nagrody na międzynarodowych festiwalach, występowała we Włoszech, Francji, Niemczech i wielu innych krajach.

Jej głos zachwycał nie tylko Polaków. Szczególną miłością obdarzyli ją słuchacze w Związku Radzieckim, gdzie bardzo szybko stała się prawdziwą legendą.
Nazywano ją tam „naszą Anią”, a jej koncerty przyciągały tłumy. Właśnie wtedy otworzyły się przed nią drzwi do zupełnie innego życia.

„Byłaby tam dosłownie noszona na rękach, ale odmówiła. Powiedziała, że jej ojczyzną jest Polska i czuje się Polką” – relacjonuje jej przyjaciel i menedżer.
Dzięki ogromnej popularności mogła bez większego trudu związać swoją karierę ze Wschodem, otrzymać liczne przywileje i żyć jak jedna z najbardziej cenionych artystek tamtych czasów.

„Wyglądała, jakby tonęła w morzu kwiatów, ludzie znosili je na scenę, rzucali nimi z widowni, z zachwytu płakali”– dodał Rabiński.
Anna German nie chciała jednak rezygnować ze swojej tożsamości. Mimo wielkiej popularności za granicą podkreślała, że to Polska stała się jej prawdziwym domem.

Nawet gdy proponowano jej zmianę obywatelstwa, pozostała wierna swojemu wyborowi.
Poza sceną jej życie nie było jednak tak bezchmurne, jak mogło się wydawać. W 1967 roku podczas podróży po Włoszech doszło do tragicznego wypadku samochodowego.
„Miała taką czarną, długą sukienkę z wełny, o której mówiła 'mała czarna’ – sama ją sobie zrobiła”– mówili o niej dziennikarze.
Lekarze przez długi czas walczyli o jej życie. Doznała licznych złamań i przez wiele miesięcy była przykuta do łóżka.
Dla wielu artystów taka tragedia oznaczałaby koniec kariery. Nie dla Anny German.
Dzięki niezwykłej sile woli wróciła na scenę i ponownie zaczęła śpiewać. To właśnie wtedy zaczęto nazywać ją kobietą, która pokonała los.
W życiu prywatnym największe wsparcie znajdowała w swoim mężu, Zbigniewie Tucholskim.
Ich historia miłości trwała wiele lat i była dla piosenkarki spokojną przystanią pośród nieustannych tras koncertowych i popularności.
Nie należała do gwiazd, które chciały żyć na oczach całego świata. Rodzina zawsze była dla niej ważniejsza niż życie towarzyskie.
Szczególne miejsce w jej sercu zajmował syn, którego narodziny były jednym z najszczęśliwszych momentów w jej życiu.
„Syn był jej małym królewiczem, którego zachcianki natychmiast były realizowane. Pamiętam, jak Zbysio zapomniał małego samochodziku na spacerze. Ania poprosiła mnie, żebym natychmiast pobiegł do sklepu i kupił mu podobny, byle tylko był szczęśliwy” – mówi Rabiński.
Niestety, los po raz kolejny okazał się bezlitosny. Gdy wydawało się, że najtrudniejsze doświadczenia są już za nią, artystka ciężko zachorowała.
Do końca walczyła z chorobą, jednak w 1982 roku odeszła w wieku zaledwie 46 lat.
Dla jej wielbicieli była to ogromna strata. Jej głos nie zamilkł jednak wraz z nią. Rozbrzmiewa do dziś, przypominając o kobiecie, która mogła wybrać łatwiejszą drogę, ale pozostała wierna samej sobie.
Minęło wiele lat, a Anna German nadal pozostaje jedną z najbardziej tajemniczych i ukochanych piosenkarek w Polsce oraz daleko poza jej granicami. Jej życie mogło potoczyć się zupełnie inaczej.
Mogła mieszkać w innym kraju, korzystać ze wszystkich przywilejów wielkiej gwiazdy i rozwijać karierę tam, gdzie uwielbiały ją miliony.
Wybrała jednak serce, a nie wygodę. Być może właśnie dlatego pamięta się ją nie tylko jako wybitną artystkę, lecz także jako człowieka, który do końca pozostał wierny swoim przekonaniom.