Krzysztof Klenczon i Seweryn Krajewski byli dwoma wielkimi postaciami polskiej muzyki. Co wydarzyło się między nimi na scenie i czy w końcu znaleźli wspólny język

Krzysztof Klenczon i Seweryn Krajewski zapisali się w historii polskiej muzyki jako twórcy największych przebojów Czerwonych Gitar.

Choć przez lata razem budowali fenomen zespołu, ich relacja nie była wolna od napięć.

Ambicje, różne muzyczne wizje i rywalizacja sprawiły, że drogi obu artystów rozeszły się w atmosferze konfliktu.

Mało kto jednak wie, że przed tragiczną śmiercią Klenczona doszło do pojednania, które dawało nadzieję na ich wspólny powrót na scenę.

Kiedy w 1965 roku powstały Czerwone Gitary, Krzysztof Klenczon od początku należał do najważniejszych postaci zespołu.

To on współtworzył jego brzmienie, pisał przeboje i zachwycał publiczność sceniczną charyzmą.

Obok niego szybko wyrósł jednak drugi niezwykle utalentowany twórca – Seweryn Krajewski. Obaj komponowali, śpiewali i grali na gitarach, a ich utwory stawały się kolejnymi hitami.

Właśnie ta wyjątkowa mieszanka talentów sprawiła, że grupa osiągnęła ogromny sukces, ale jednocześnie zrodziła coraz większą rywalizację.

Z biegiem czasu różnice między muzykami zaczęły być coraz bardziej widoczne. Klenczon marzył o mocniejszym, rockowym brzmieniu i chciał rozwijać zespół w bardziej dynamicznym kierunku.

Krajewski stawiał na melodyjne ballady i liryczne kompozycje, które trafiały do szerokiej publiczności.

Gdy pozostali członkowie zespołu opowiedzieli się za wizją młodszego kolegi, Klenczon podjął trudną decyzję o odejściu.

„Jednym z przykładów jest solówka gitarowa w piosence 'Historia jednej znajomości’, której Kosela nigdy nie zagrał poprawnie. Był natomiast dobrym organizatorem. Problem polegał na tym, że koniecznie chciał grać i śpiewać” – tłumaczył Seweryn Krajewski.

W 1970 roku zakończył swoją przygodę z Czerwonymi Gitarami i założył własną grupę Trzy Korony, z którą nagrał między innymi legendarny utwór „10 w skali Beauforta”.

„Krzysiek był artystą i zwierzakiem estradowym – kochał grać, ale przedkładał zabawę ponad dyscyplinę i systematyczną pracę” – wspominał fotograf Marek Karewicz.

Po opuszczeniu zespołu wyjechał wraz z rodziną do Stanów Zjednoczonych, licząc na nowy rozdział w karierze.

Amerykańska rzeczywistość okazała się jednak znacznie trudniejsza, niż przypuszczał.

„Doszło do słynnego głosowania w hotelu Bristol, po którym Klenczon został sam, bo koledzy opowiedzieli się za młodszym, ale bardziej przewidywalnym Sewerynem” – dodaje Karewicz.

Występował głównie dla polonijnej publiczności i jednocześnie musiał podejmować dodatkową pracę, by utrzymać rodzinę. Mimo to nie przestał komponować i wierzył, że jeszcze wróci na muzyczny szczyt.

W życiu prywatnym największym oparciem była dla niego żona Alicja, z którą doczekał się dwóch córek. To właśnie jej poświęcił jedną ze swoich najsłynniejszych piosenek – „Historia jednej znajomości”.

Rodzina towarzyszyła mu także podczas emigracji, choć rozłąka z ojczyzną i niespełnione marzenia zawodowe były dla artysty ogromnym ciężarem.

Przez wiele lat wydawało się, że konflikt z Sewerynem Krajewskim nigdy nie zostanie rozwiązany.

Tym większym zaskoczeniem były późniejsze wspomnienia Krajewskiego, który przyznał, że podczas spotkania w Chicago, już krótko przed tragicznym wypadkiem Klenczona, obaj szczerze porozmawiali i wyjaśnili wszystkie dawne nieporozumienia.

Co więcej, zaczęli nawet rozważać możliwość ponownego wspólnego grania. Po latach napięć pojawiła się szansa na nowy rozdział ich muzycznej historii. Niestety los napisał zupełnie inny scenariusz.

26 lutego 1981 roku Krzysztof Klenczon wracał z koncertu charytatywnego w Chicago, gdy doszło do tragicznego wypadku samochodowego.

Przez ponad miesiąc lekarze walczyli o jego życie, jednak 7 kwietnia artysta zmarł w wieku zaledwie 39 lat.

Jego odejście zakończyło nie tylko niezwykłą karierę jednego z największych twórców polskiej muzyki rozrywkowej, ale także przekreśliło plany ponownego spotkania z Sewerynem Krajewskim na jednej scenie.

Historia Krzysztofa Klenczona i Seweryna Krajewskiego pokazuje, że nawet największe konflikty nie muszą trwać wiecznie.

Dwóch wybitnych muzyków przez lata rywalizowało o artystyczne przywództwo, lecz ostatecznie potrafili zostawić przeszłość za sobą.

Nie zdążyli już spełnić marzenia o wspólnym powrocie do Czerwonych Gitar, ale ich piosenki do dziś przypominają, jak wielki wpływ mieli na historię polskiej muzyki i jak wiele stworzyli razem, mimo wszystkich dzielących ich różnic.

Jak dziś wygląda ulubiona aktorka Polaków, Anna Guzik. Dlaczego ponownie znalazła się w centrum zainteresowania fanów

A jednak Królikowski pojawi się w serialu „Ranczo”. Nie zabraknie go w obsadzie

Co wiadomo o żonie Mateusza Morawieckiego. Iwona poznała swojego męża jeszcze w szkole