Przez lata Katarzyna Tusk nauczyła swoich obserwatorów jednego: można być osobą bardzo aktywną w internecie i jednocześnie zostawić za zamkniętymi drzwiami sporą część własnego życia.
Jej blog „Make Life Easier” od dawna jest miejscem, w którym pojawiają się moda, wnętrza, podróże, codzienne inspiracje i starannie wybrane kadry, ale życie rodzinne nigdy nie było tam pierwszoplanowym tematem.
Szczególnie dotyczy to jej córek. Dlatego najnowsze zdjęcia z rodzinnego wyjazdu do Francji zwróciły uwagę obserwatorów.
Kasia Tusk pokazała swoje dwie córki podczas wizyty w Fondation Maeght, jednak zrobiła to dokładnie tak, jak zwykle chroni ich prywatność — dziewczynki zostały sfotografowane od tyłu, bez pokazywania twarzy.
Dziś córki Katarzyny Tusk są już wyraźnie starsze niż na pierwszych fotografiach, które od czasu do czasu pojawiały się w jej mediach społecznościowych.

Starsza Lilianna ma siedem lat, młodsza Maria pięć. Obie przyszły na świat w małżeństwie Kasi Tusk i Stanisława Cudnego, z którym blogerka pobrała się w 2014 roku.
Pierwsza córka urodziła się w 2019 roku, a druga dwa lata później. Od początku rodzice bardzo ostrożnie podchodzili jednak do obecności dzieci w internecie.

Nawet kiedy Kasia decydowała się pokazać rodzinny moment, zazwyczaj robiła to w taki sposób, aby nie ujawniać wizerunku córek.
Tym razem okazją do rodzinnych zdjęć była podróż do Francji i wizyta w Fondation Maeght, jednym z najbardziej znanych miejsc poświęconych sztuce współczesnej. Na fotografiach dziewczynki spacerują po otoczonym zielenią terenie galerii.

Jedna miała na sobie białą, ażurową sukienkę, druga została pokazana w jasnej stylizacji w kratkę, a całość wpisywała się w charakterystyczną estetykę Kasi Tusk, która od lat zwraca uwagę na detale, ubrania i atmosferę miejsca.
Tym razem jednak moda była tylko tłem dla czegoś ważniejszego — wspólnie spędzonego czasu.
Kasia Tusk nie poprzestała zresztą na samych fotografiach. W relacji zamieściła także zabawną rozmowę z córkami, które najwyraźniej miały własny pomysł na tempo zwiedzania muzeum.

Dziewczynki miały dać mamie dokładnie jedenaście minut na obejrzenie galerii i znajdujących się w niej dzieł Joana Miró, Alexandra Caldera czy Wassily’ego Kandinsky’ego.
W tej krótkiej anegdocie jest więcej rodzinnej codzienności niż w wielu pozowanych zdjęciach.
Z jednej strony mama chce spokojnie obejrzeć sztukę, z drugiej dzieci mają własny plan i bez większych skrupułów przypominają jej, że czas ucieka.

To właśnie takie drobne momenty pokazują, jak bardzo zmieniło się życie Katarzyny Tusk od czasu, gdy zaczynała swoją działalność w internecie.
Kiedy w 2011 roku wraz z Zofią Cudny stworzyła „Make Life Easier”, blog szybko stał się jednym z najbardziej rozpoznawalnych polskich miejsc poświęconych modzie i stylowi życia.
Kasia zbudowała własny język wizualny, charakterystyczny sposób opowiadania o codzienności i markę, która z czasem przestała być wyłącznie blogiem.
Później pojawiła się również marka odzieżowa MLE Collection, a jej działalność zaczęła obejmować kolejne projekty związane z lifestyle’em.

Jej popularność od początku była jednak trochę inna niż w przypadku wielu osób związanych z show-biznesem.
Kasia Tusk jest córką Donalda Tuska, jednej z najważniejszych postaci polskiej polityki, ale własną karierę budowała poza światem politycznym.
W 2007 roku wystąpiła w „Tańcu z gwiazdami”, a kilka lat później skupiła się przede wszystkim na działalności internetowej.
Z czasem udało jej się stworzyć rozpoznawalną markę niezależną od nazwiska ojca, choć zainteresowanie jej rodziną nigdy całkowicie nie zniknęło.
Życie rodzinne pozostaje jednak sferą, w której Kasia wyraźnie wyznacza granicę. To szczególnie widoczne w przypadku jej córek.
W internecie można znaleźć pojedyncze fotografie, na których dzieci pojawiają się przy okazji rodzinnych wyjazdów czy świąt, ale ich twarze są zazwyczaj zasłonięte albo dziewczynki znajdują się tyłem do obiektywu.
Taki sposób publikowania zdjęć nie jest przypadkowy. Kasia może dzielić się fragmentem rodzinnej codzienności, jednocześnie nie oddając całkowicie prywatności swoich dzieci.
Nie jest to zresztą nowa decyzja. Już wcześniej, kiedy pokazywała córki w mediach społecznościowych, robiła to bardzo ostrożnie.
W 2022 roku opublikowała fotografie dzieci wykonane w domowym zaciszu, ale również wtedy nie zdecydowała się pokazać ich twarzy.
Dla osoby, która zawodowo działa w internecie i której praca opiera się w dużej mierze na obrazie, jest to dość wyraźny komunikat: nie wszystko, co dzieje się w jej domu, musi stać się publiczne.
Dzisiaj Katarzyna Tusk jest już nie tylko blogerką, którą przed laty kojarzono głównie z modowymi stylizacjami. Jest przedsiębiorczynią, autorką internetowych projektów i mamą dwóch córek.
Jej życie zawodowe rozwija się obok rodzinnego, a oba te światy stara się od siebie oddzielać. W najnowszych zdjęciach z Francji dobrze widać tę równowagę.
Z jednej strony jest charakterystyczna dla niej estetyka, piękne miejsce i sztuka, z drugiej — dwie małe dziewczynki, które najwyraźniej bardziej interesowało wspólne zwiedzanie z mamą niż pozowanie do zdjęć.
W rodzinnej historii rodziny Tusków dziewczynki zajmują szczególne miejsce również dlatego, że są wnuczkami Donalda Tuska.
Były premier i obecny polski polityk jest dziadkiem pięciorga wnucząt — dwojga dzieci Kasi oraz trojga dzieci jego syna Michała.
W przeszłości zdarzało się, że Donald Tusk publikował rodzinne fotografie albo wspominał wnuki, ale także w tym przypadku życie najmłodszych członków rodziny pozostaje w dużej mierze poza codziennym zainteresowaniem mediów.
Najnowsza publikacja Kasi Tusk nie jest więc wielkim odsłonięciem rodzinnego życia, jak mogłoby się wydawać na pierwszy rzut oka.
To raczej mały wyjątek od reguły, który pokazuje, że za perfekcyjnie przygotowanymi kadrami z bloga i Instagrama istnieje zwyczajna rodzina, wspólne wyjazdy, dziecięce żarty i chwile, których nie trzeba szczegółowo tłumaczyć.
Dziewczynki rosną, zmieniają się, mają własne zainteresowania i coraz mocniej zaznaczają swoją obecność w rodzinnej codzienności, ale ich mama nadal pilnuje, aby dorastanie odbywało się przede wszystkim poza kamerą.
I być może właśnie dlatego każde takie zdjęcie wzbudza dziś tak duże zainteresowanie — bo pokazuje tylko tyle, ile Kasia Tusk sama zdecydowała się pokazać.