Screenshot
Przez dekady nazywano go największym amantem polskiego kina. Mówiono o nim: temperament, charyzma, niepokorność.
Ale za legendą uwodziciela kryje się człowiek – wrażliwy, impulsywny, wierny swoim pasjom i… często rozdarty między sercem a rozsądkiem.
Urodził się w 1945 roku w Łowiczu. Dzieciństwo spędził w powojennej Polsce, w cieniu trudnych czasów.
Wychowywany przez matkę, wcześnie nauczył się samodzielności. Sport – szczególnie szermierka i jeździectwo – stał się jego pierwszą miłością.
Ta fizyczność, siła i elegancja ruchu później doskonale przełożyły się na ekran.
Do szkoły teatralnej w Warszawie dostał się jako bardzo młody chłopak. Szybko zwrócił na siebie uwagę reżyserów.
Prawdziwy przełom przyszedł wraz ze współpracą z Andrzej Wajda.
To u niego Olbrychski stworzył role, które przeszły do historii kina – w „Popiołach”, „Weselu”, a przede wszystkim w „Ziemi obiecanej” i „Panu Wołodyjowskim”.
Jako Kmicic w „Potopie” stał się symbolem romantycznego, gwałtownego bohatera – mężczyzny, który kocha i walczy z równą intensywnością.
Publiczność widziała w nim uosobienie męskości. On sam po latach mówił: „Ja nigdy nie planowałem być amantem.
Po prostu grałem ludzi z krwi i kości”. A jednak życie prywatne często splatało się z ekranowym wizerunkiem.
Jego pierwszą żoną była aktorka Monika Dzienisiewicz. Małżeństwo nie przetrwało próby czasu.
Później w jego życiu pojawiła się dziennikarka Zuzanna Łapicka – córka Andrzeja Łapickiego. To była relacja pełna emocji, ale również zakończona rozstaniem.
Olbrychski nie ukrywał, że miłość zawsze była dla niego żywiołem. „Kochałem za bardzo, za szybko, za intensywnie” – przyznawał w jednym z wywiadów.
W latach 70. i 80. jego nazwisko regularnie pojawiało się w kontekście pięknych i znanych kobiet.
Jedną z nich była Maryla Rodowicz. Ich relacja budziła ogromne zainteresowanie mediów.
Dwoje silnych charakterów, dwie gwiazdy na szczycie – to musiało elektryzować opinię publiczną.
Choć ich drogi ostatecznie się rozeszły, do dziś wspominani są jako jedna z najbardziej wyrazistych par tamtych lat.
Ale romansów było więcej. Olbrychski nigdy nie uciekał od odpowiedzialności za swoje wybory.
Mówił otwarcie o synach z różnych związków, o skomplikowanych relacjach rodzinnych.
Przyznawał, że nie zawsze był idealnym partnerem czy ojcem. „Człowiek dojrzewa długo.
Czasem za długo” – powiedział kiedyś z charakterystyczną dla siebie szczerością.
Z czasem w jego życiu pojawiła się Krystyna Demska-Olbrychska – kobieta, która została jego żoną i stabilnym punktem na długie lata.
Przy niej jego życie wyraźnie się uspokoiło. To ona stała się towarzyszką jego późniejszej drogi – już mniej burzliwej, bardziej refleksyjnej.
Kariera Olbrychskiego nie ograniczyła się do Polski. Występował w produkcjach zagranicznych, pracował z wybitnymi reżyserami europejskimi.
Był aktorem wszechstronnym – od ról historycznych po dramaty współczesne. Zawsze z intensywnością, która nie pozwalała przejść obok niego obojętnie.
Z wiekiem coraz częściej mówił o przemijaniu, o odpowiedzialności, o dumie z dzieci i wnuków.
W wywiadach słychać było nutę nostalgii. „Nie żałuję życia. Było pełne. Czasem za bardzo” – wyznał kiedyś. To zdanie dobrze oddaje jego drogę.
Bo historia Daniela Olbrychskiego to nie tylko lista romansów. To opowieść o człowieku, który żył bez półśrodków.
Kochał intensywnie, pracował do granic możliwości, nie bał się kontrowersji. Był symbolem epoki – tej, w której kino miało twarze silnych, niejednoznacznych mężczyzn.
Dziś, gdy patrzymy na niego, widzimy legendę. Ale gdy przewracamy kolejne strony jego życia, dostrzegamy coś więcej – chłopaka z Łowicza, który marzył o wielkiej scenie, mężczyznę, który szukał miłości w wielu ramionach, i artystę, który na zawsze zapisał się w historii polskiej kultury.
Największy amant polskiego kina? Być może. Ale przede wszystkim – człowiek z krwi i kości, ze wszystkimi swoimi triumfami i słabościami.
Śmierć Adriana Szymaniaka miała być początkiem ciszy. Jego żona Anita prosiła rodzinę, znajomych i media…
Za zamkniętymi drzwiami Pałacu Prezydenckiego nie wszystko wygląda tak, jak moglibyśmy sobie wyobrażać. Są oficjalne…
Śmierć Adriana Szymaniaka przyszła po miesiącach walki z ciężką chorobą, ale dla jego najbliższych żałoba…
Natalia Kukulska miała tego wieczoru stanąć przed publicznością w Jarocinie. Zespół był już przygotowany, odbyła…
Jeszcze niedawno trudno było sobie wyobrazić Ewę Chodakowską bez Lefterisa Kavoukisa. Przez 17 lat byli…
Przy tym filmie od początku było więcej emocji niż przy większości nowych polskich produkcji. „Nigdy…