Podczas gdy cała Polska dyskutowała o politycznej karierze Karol Nawrocki, u jego boku coraz częściej zaczęto zauważać kobietę, która zupełnie nie przypomina typowej medialnej krewnej polityka.
Nie udziela głośnych wywiadów, nie buduje popularności w mediach społecznościowych i rzadko pojawia się na publicznych wydarzeniach.
Kiedy jednak wyszło na jaw, czym zajmuje się jego młodsza siostra Nina, wiele osób było naprawdę zaskoczonych.
Nina Nawrocka od wielu lat pracuje w zupełnie innym świecie — nie polityki, lecz wysokiej gastronomii.
I w tej branży jej nazwisko od dawna jest dobrze znane profesjonalistom.

Jest młodsza od brata o osiem lat. Ich dzieciństwo upłynęło w Gdańsk, gdzie rodzina prowadziła
zwyczajne życie, daleko od przyszłej medialnej rozpoznawalności.
Po śmierci ojca to właśnie Karol stał się dla siostry najbliższą osobą i największym wsparciem.

Nina wielokrotnie wspominała, że brat właściwie przejął rolę mężczyzny w domu. W jednym ze swoich wspomnień mówiła:
„Karol był moim opiekunem. Mówił: ‘Nisia, damy radę’”.
Mimo zainteresowania mediów rodziną prezydenta, sama Nina przez długi czas pozostawała niemal nieznana szerokiej publiczności.
Dopiero później dziennikarze odkryli, że siostra głowy państwa jest jedną z najbardziej utalentowanych cukierniczek w Polsce.

Co ciekawe, początkowo jej życie miało potoczyć się zupełnie inaczej. Ukończyła szkołę ekonomiczną i wcale nie planowała kariery w gastronomii.
Wszystko zmieniło się przypadkiem, gdy zaczęła pracować w hotelu Hilton w Gdańsku.

To właśnie tam szefowie restauracji Mercato dostrzegli jej talent i zaproponowali rozwój w cukiernictwie. Sama Nina wspominała później:
„To właśnie tutaj zaszczepiono we mnie miłość do tego zawodu”.

Od tego momentu jej kariera zaczęła rozwijać się bardzo szybko.
W 2016 roku Nina Nawrocka zdobyła złoty medal podczas prestiżowego konkursu Expo Sweet w ramach mistrzostw Polski deserów.
Jej autorskie kompozycje zwróciły uwagę nie tylko smakiem, ale także odważnymi połączeniami składników.

Z łatwością łączyła białą czekoladę z grzybami, maślankę z rokitnikiem, dodawała jadalne złoto czy kawior z dzikiej róży.
Z czasem Nina została szefową cukierni restauracji Mercato w gdańskim Hiltonie — miejscu o bardzo silnej pozycji w świecie fine dining.
Jej desery zaczęto nazywać małymi dziełami sztuki. Jednym z najbardziej znanych stał się „Gdański Bursztyn”, przygotowany z rokitnika, białej czekolady i Goldwassera.
W środowisku zawodowym mówi się o niej jako o osobie, która nie boi się eksperymentów i nieustannie szuka nowych smaków. A brat nie ukrywa dumy. Podczas jednego ze spotkań publicznych Karol Nawrocki powiedział:
„Nina robi najlepsze torty na całym świecie”.
Choć po wyborach prezydenckich zainteresowanie jej życiem gwałtownie wzrosło, Nina nie stała się medialną celebrytką. Nadal większość czasu spędza w kuchni, pracuje nad nowymi deserami i rzadko komentuje politykę.
I być może właśnie to budzi największą sympatię ludzi. Obok głośnych nagłówków i politycznych sporów istnieje ktoś, kto wybrał zupełnie inny świat — cichy, kreatywny i bardzo „słodki”.
Dziś można odnieść wrażenie, że Ninę Nawrocką znacznie bardziej interesuje idealny smak deseru niż popularność czy bywanie na salonach. Dlatego coraz częściej mówi się o niej nie jako o „siostrze prezydenta”, lecz jako o kobiecie, która sama zapracowała na własne nazwisko.