Historia związku Roberta Rozmusa i Joanny Liszowskiej należy do tych, które w polskim show-biznesie pamięta się nie tyle ze względu na długość, ile intensywność.
Ich romans trwał około dwóch lat, ale zdążył stać się medialnym wydarzeniem — barwnym, emocjonalnym i jednocześnie dość kontrowersyjnym.
Poznali się w środowisku artystycznym na początku lat 2000., kiedy Liszowska dopiero zdobywała popularność, a Rozmus był już znanym aktorem i osobowością telewizyjną.
On — charyzmatyczny, humorystyczny, zawsze w centrum uwagi. Ona — młoda, ambitna, z silną energią sceniczną i dużymi planami na przyszłość.
Ich relacja szybko wykroczyła poza ramy zawodowej znajomości. Związek rozwijał się bardzo dynamicznie.

Zaczęli pojawiać się razem publicznie, mieszkali wspólnie i snuli plany na przyszłość. W mediach pojawiały się nawet spekulacje o zaręczynach i możliwym ślubie.
W tamtym momencie wydawało się, że to jeden z tych show-biznesowych romansów, które przeradzają się w trwały związek.

Bardzo szybko jednak zaczęły ujawniać się różnice charakterów.
Robert Rozmus od zawsze kojarzony był z lekkością, humorem i życiem publicznym.

Lubił scenę, improwizację, kontakt z widownią i ciągły ruch. Jego styl życia był dynamiczny i pełen kontaktów towarzyskich.
Joanna Liszowska z kolei oczekiwała większej stabilności w relacji.
Budowała swoją karierę, pracowała nad sobą jako aktorka i wokalistka, i stopniowo zaczęła odczuwać, że emocjonalna równowaga w związku jest zaburzona.

Różnica wieku — około 15 lat — początkowo nie miała większego znaczenia, ale z czasem zaczęła wpływać na sposób postrzegania życia, priorytetów i przyszłości.
To, co na początku wydawało się atrakcyjną różnicą doświadczeń, później stało się jednym ze źródeł napięć.
Według osób z bliskiego otoczenia pary konflikty nie pojawiły się nagle, lecz narastały stopniowo —
przez odmienne oczekiwania wobec życia, tempo kariery i sposób budowania relacji.

Liszowska później przyznawała, że był to dla niej emocjonalnie wyczerpujący okres, który zmusił ją do wielu przemyśleń.
W pewnym momencie zdecydowała się zakończyć związek. Rozstanie nie miało formy publicznego skandalu, ale było zauważalne dla mediów, które od początku śledziły ich relację.
Dla aktorki był to trudny etap, wymagający czasu, by odzyskać równowagę i pójść dalej.
Po zakończeniu romansu Rozmus wrócił do swojej poprzedniej partnerki, z którą później kontynuował życie prywatne.

Fakt ten był często przywoływany w mediach jako potwierdzenie, że jego związek z Liszowską był raczej intensywnym epizodem niż długoterminową historią.
Mimo to rozstanie nie przerodziło się w publiczny konflikt. Oboje zachowali dystans i nie wynosili szczegółów do prasy.
Liszowska skupiła się na karierze teatralnej, telewizyjnej i muzycznej, a z czasem ułożyła sobie życie rodzinne na nowym etapie.
Dziś ten romans wspomina się jako przykład krótkiej, ale bardzo intensywnej relacji dwóch silnych osobowości, które spotkały się w odpowiednim momencie kariery, lecz nie potrafiły zsynchronizować swoich życiowych rytmów.